Armata "Rapier" gasi syberyjski szyb naftowy [WIDEO]

9 czerwca 2020, 14:08
MT-12 Rapira pożar
Fot. mil.ru

W gaszeniu płonącego od tygodnia szybu naftowego na Syberii Rosjanie użyli 100 mm armaty przeciwpancernej MT-12 Rapira, która wraz z obsługą przyleciała samolotem Ił-76. Kilka celnych strzałów pozwoliło na ugaszenie pożaru i uszczelnienie szybu.

Niecodzienna akcja gaśnicza miała miejsce na polu naftowym Ust-Kutskij, około 50 km od Irkucka na Syberii. Pożar jednego z szybów rozpoczął się 30 maja, gdy w wyniku rozszczelnienia przewodu odprowadzającego ropę i gaz nastąpił zapłon mieszanki, która zalała skrzynkę przełącznikową. Na szczęście obyło się bez ofiar - jak poinformowało Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Niestety służby ratownicze Irkuckiej Kompanii Naftowej oraz lokalna straż pożarna nie były w stanie opanować płomieni. Problem stanowiły uszkodzone elementy instalacji gazowej, w tym zawory wieńczące główną rurę. Nie można było ich zamknąć, ale uniemożliwiały również użycie specjalnego oprzyrządowania, które pozwala zdusić płomienie i uszczelnić ujście szybu.

5 czerwca zwrócono się do Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej o pomoc. Do zadania oddelegowano jednostkę Centralnego Okręgu Wojskowego. Na lotnisko w pobliskim mieście Ust-Kut przetransportowano ciężkim samolotem transportowym Ił-76 armatę przeciwpancerną AT-12 Rapira kalibru 100 mm wraz z obsługą i zapasem amunicji. Na pole naftowe dotarli nocą z 7 na 8 czerwca. Stanowisko strzeleckie przygotowano za ochronnym nasypem, około 180 metrów od płonącego szybu.

Ciągniona, gładkolufowa armata przeciwpancerna MT-12 Rapira (znana także pod oznaczeniem T-12A) kalibru 100 mm jest wersją rozwojową systemu T-12 przyjętego do uzbrojenia wojsk radzieckich w 1961 r. Pomimo wieku i prostej konstrukcji w dalszym ciągu znajduje się na uzbrojeniu rosyjskiej armii. O ile jej skuteczność na polu walki jest dziś wątpliwa, pomimo dobrych doświadczeń z użycia przez ukraińską armię w Donbasie, to do wyznaczonego tu zadania była odpowiednim narzędziem.

image
Armata przeciwpancerna MT-12 "Rapira" w swoim "naturalnym środowisku". Fot. mil.ru

Wbrew informacjom pojawiającym się w wielu mediach relacjonujących tę akcję, armaty nie użyto do gaszenia pożaru czy rozpraszania płomieni. Skojarzenie takie pojawiło się prawdopodobnie w nawiązaniu do akcji gaszenia szybów naftowych w Iraku, podpalonych przez siły Saddama Husajna. Jednak w ich wypadku wykorzystano silne ładunki wybuchowe do "zdmuchnięcia" płomienia. Syberyjskie problem był znacznie prostszy, bo też wielkość szybu i ciśnienie są nieporównywalnie niższe.

Armata MT-12 Rapira została użyta do odstrzelenia uszkodzonej części armatury wylotowej szybu, a przede wszystkim zaworów, które wieńczyły płonącą instalację. Po kilku strzałach artylerzystom z Samary udało się trafić i "usunąć" uszkodzony element struktury. Pozwoliło to umieścić na wylocie szybu specjalną instalację, która pomimo wysokie temperatury uszczelniła wylot szybu, jak zawór i palnik w kuchence gazowej pozwalając na opanowanie i zdławienie płomienia poprzez odcięcie dopływu gazu.

Akcja ta była jednym z wielu przykładów "podwójnego zastosowania" sprzętu i uzbrojenia sił zbrojnych w walce z klęskami żywiołowymi czy innymi "cywilnymi" zagrożeniami. Jest wiele przykładów tego typu działań, ale też adaptowania sprzętu do działań ratowniczych. Dobrym przykładem są czołgi i transportery gąsienicowe przerabiane na pojazdy pożarnicze czy ratownicze, ale też samoloty i śmigłowce wojskowe przebudowywane na maszyny gaśnicze.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Kanonier
środa, 10 czerwca 2020, 12:29

Ku pamięci, chcę poinformować szanownych czytelników, że dla żołnierzy - artylerzystów 8 DZ z Kołobrzegu to nic nadzwyczajnego. W grudniu 1980 roku, podczas erupcji ropy koło Karlina użyto najpierw armaty 85 mm (bez powodzenia) z kołobrzeskiego dywizjonu przeciwpancernego a następnie 122 mm haubicy z 4 pułku artylerii do odstrzeleni tzw. prewentera co ostatecznie umożliwiło ujarzmienie erupcji. Niestety w trakcie tej akcji, dowódca baterii haubic por. Brzeziński, bardzo zdolny oficer został ranny i musiał zakończyć artyleryjską karierę. Odległość strzelania była podobna.

Sucholski.
środa, 10 czerwca 2020, 12:01

Idealna broń dla WOT. Low-tech. Niska wykrywalność, tania. Rozwali wszystko na polu walki z wyjątkiem MBT - a z tym tez sobie poradzi 3 strzałem albo z boku. kilka baterii po 16 sztuk dobrze okopanych i npl ma problem. Ale wiem, to takie śmieszne bo to stare. Teraz to mamy spike na rosomakach. Oh...wait.

Tadziu
środa, 10 czerwca 2020, 04:36

2 strzaly ze,180 metrów Mają oko

Tweets InfoSecurity24