MSWiA reaguje na list w sprawie powrotu komendanta SOP. „To pokłosie kończącej się kontroli”
List pracowników Służby Ochrony Państwa ws. powrotu do służby komendanta tej formacji gen. Radosława Jaworskiego, który wpłynął do MSWiA jest pokłosiem kończącej się wieloaspektowej kontroli w SOP - oceniła rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka. Obecnie gen. Jaworski przebywa na zwolnieniu lekarskim.
W poniedziałek portal tvn24 poinformował, że kadra kierownicza SOP w liście do MSWiA domaga się powrotu do służby gen. Radosława Jaworskiego. Dodał, że komendant SOP nie wykonuje swoich obowiązków od września ubiegłego roku, po tym, jak skradziono auto należące do rodziny Donalda Tuska.
Czytaj też
Fakt wpłynięcia pisma do MSWiA potwierdziła w rozmowie z PAP rzeczniczka tego resortu Karolina Gałecka, która przypomniała, że w formacji trwa wieloaspektowa kontrola. „Ta kontrola lada moment się zakończy i zakładam, że list, który otrzymaliśmy teraz jest właśnie tym podyktowany” - powiedziała Gałecka.
Rzeczniczka przypomniała, że gen. Jaworski nie jest na urlopie, a na zwolnieniu lekarskim, a co za tym idzie nie może pełnić obowiązków służbowych. Dodała, że w SOP zachowana jest ciągłość sprawowania urzędu, a obowiązki komendanta formacji pełni obecnie, wyznaczony przez samego Jaworskiego, płk Krzysztof Król. „Gen. Jaworski wyznaczył pana Króla, a to oznacza, że ma do niego zaufanie i ufa mu na tyle, żeby mógł on sprawować służbę i ciągłość urzędu podczas jego nieobecności” - powiedziała.
Gałecka dodała, że ewentualne decyzje co do przyszłości gen. Jaworskiego zapadną po zakończeniu kontroli w SOP.
Przypomnijmy, po kradzieży auta należącego do rodziny premiera Donalda Tuska zwolnieni ze stanowiska zostali dyrektor i wicedyrektor biura ochrony premiera, a szef SOP-u gen. Radosław Jaworski najpierw poszedł na zaległy urlop, a następnie wziął zwolnienie lekarskie. W związku z tą sytuacją szef MSWiA Marcin Kierwiński poprosił o raport i informacje ze strony Służby Ochrony Państwa.
W połowie września rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński poinformował, że sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt dla mieszkańca Sopotu podejrzanego o kradzież samochodu marki Lexus należącego do rodziny premiera Donalda Tuska.
Czytaj też
Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy, jak wyjaśnił Duszyński, dotyczy kradzieży samochodu z włamaniem, a także dokumentów, które były w aucie. Drugi zarzut obejmuje posłużenie się podrobionymi tablicami rejestracyjnymi poprzez umieszczenie ich na skradzionym Lexusie. Łukaszowi W. grozi do 10 lat więzienia.

