Reklama
  • WIADOMOŚCI

Bunt w Służbie Ochrony Państwa? Kadra kierownicza domaga się „powrotu” komendanta

W Służbie Ochrony Państwa narasta bezprecedensowy kryzys. Jak wynika z ustaleń portalu tvn24.pl, kilkunastu dyrektorów SOP wystosowało list do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, w którym domagają się powrotu do pełnienia obowiązków komendanta SOP generała Radosława Jaworskiego. „To jest bunt najwyższych rangą dowódców i wotum nieufności dla szefa MSWiA” – ocenia w rozmowie w portalem informator zbliżony do SOP.

Autor. sop.gov.pl

Z ustaleń tvn24.pl wynika, że pismo trafiło do MSWiA w piątkowe popołudnie i zostało podpisane przez zdecydowaną większość kadry kierowniczej SOP. „Nie podpisały się jedynie dwie osoby z kadry kierowniczej SOP” – czytamy. Jak wskazuje portal, autorzy listu alarmują, że sytuacja w służbie, pozbawionej faktycznego kierownictwa, jest coraz gorsza, a odsunięty od obowiązków generał Jaworski jest doświadczonym i dobrze ocenianym szefem formacji.

Reklama

Fakt otrzymania listu potwierdziło samo MSWiA. W rozmowie z tvn24.pl przedstawiciel kierownictwa resortu zapewnił, że SOP realizuje swoje zadania bez przeszkód. „Do treści (listu – przyp. red.) odniesiemy się w tym tygodniu” – powiedziała w rozmowie z portalem osoba z kierownictwa resortu, zastrzegając anonimowość.

Jak podkreślają rozmówcy tvn24.pl, obecna sytuacja nie ma precedensu ani w historii Służby Ochrony Państwa, ani jej poprzednika – Biura Ochrony Rządu. „To jest bunt najwyższych rangą dowódców i wotum nieufności dla szefa MSWiA, który odsunął komendanta Jaworskiego” – ocenił w rozmowie z tvn24.pl informator zbliżony do SOP.

Jak przypomina portal, formalnie stanowisko komendanta SOP pozostaje obsadzone, jednak generała Radosława Jaworskiego „faktycznie nie ma w służbie już czwarty miesiąc”. Według portalu ma to być konsekwencją serii incydentów związanych z bezpieczeństwem osób ochranianych. W nocy z 9 na 10 września 2025 roku skradziono Lexusa sprzed domu premiera Donalda Tuska w Sopocie, mimo że przy posesji znajdował się stały posterunek SOP. Sprawca odjechał niezauważony, a sprawę szybko przejęła policja, która odzyskała pojazd i zatrzymała złodzieja.

Kilka dni później zatrzymano również parę obywateli Białorusi, którzy mieli latać dronem m.in. nad Belwederem oraz warszawską willą, w której przebywa premier. Po tych wydarzeniach, jak poinformował portal, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przyznał, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego analizuje, czy incydenty nie były efektem działań wrogich wywiadów.

W tym samym czasie generał Jaworski miał zostać wysłany na zaległy urlop. Obecnie komendant przebywa na zwolnieniu lekarskim.

„Dla nikogo w resorcie nie jest tajemnicą, że najchętniej by Jaworskiego odwołano. Swoją nominację odbierał jeszcze z rąk premiera Mateusza Morawieckiego” – powiedział portalowi „doświadczony urzędnik rządu”. Jak relacjonuje tvn24.pl, w resorcie nie jest tajemnicą, że rozważane jest jego odwołanie, jednak wymagałoby to uzgodnień z prezydentem Karolem Nawrockim, zgodnie z ustawą o Służbie Ochrony Państwa.

Generał Mirosław Gawor, były szef Biura Ochrony Rządu, skomentował sytuację w rozmowie z tvn24.pl, ocenił, że brak jednoznacznej decyzji w sprawie kierownictwa SOP pogłębia chaos w formacji. „To wygląda na plebiscyt. Trudno, by szef służby był wybierany w plebiscycie. To się nigdy nie zdarzyło i nie powinno się zdarzyć” – ocenił Gawor.

Reklama

Zobacz również

Reklama