Koncentracja wojsk na granicy z Ukrainą. Kijów prowadzi bezprecedensowe ćwiczenia sił powietrznych

28 marca 2014, 19:05

Rosja nadal posiada znaczne siły skoncentrowane na granicy z Ukrainą, a FSB melduje prezydentowi Władimirowi Putinowi o rzekomym zagrożeniu ze strony Zachodu. Tymczasem Ukraina stara się pokazać siłę, wzmacniając posterunki na granicy z Krymem i podrywając do ćwiczeń w powietrzu ponad 130 maszyn bojowych. 

Rosjanie nadal posiadają w rejonach graniczących z Ukrainą około 30 tys. żołnierzy którzy nie powrócili do swych baz po niedawnych "ćwiczeniach". Jednak jak informują władze Ukrainy spada aktywność agentów i dywersantów we wschodnich rejonach kraju. Cichną też głosy o autonomii i niezależności od Kijowa. 

Natomiast kontrolowane przecieki z Moskwy mówią o meldunkach Federalnej Słuzby Bezpieczeństwa, ostrzegających prezydenta Putina przed rzekomym zagrożeniem ze strony USA i państw zachodnich, które próbują osłabić wpływy Rosji na Ukrainie. 

Prawomocne pragnienia narodów Krymu i mieszkańców wschodnich regionów Ukrainy, aby być z Rosją, wywołują histerię Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników.

Mówi cytowany przez agencję Interfax wiceszef FSB Aleksandr Malewanyj.

Siły powietrzne Ukrainy przeprowadziły właśnie bezprecedensowe ćwiczenia, w których jak informuje ministerstwo obrony, wzięły udział wszystkie zdolne do działania samoloty i systemy przeciwlotnicze znajdujące się na wyposażeniu. 

Oznaczałoby to, że w powietrze poderwano około 100 myśliwców MiG-29 oraz Su-27, 35 samolotów bombowych Su24M i rozpoznawczych Su-24MR, ponad trzydzieści szturmowych Su-25 i zbliżoną liczbę szkolnych L-39 Albatros, oraz kilkanaście samolotów transportowych. Jednak trudno jest powiedzieć jak wiele z tych maszyn jest obecnie zdolnych do działania. 

Oprócz lotnictwa w zakresie obrony powietrznej Ukraina dysponuje 60 dywizjonami rakietowymi uzbrojonymi w systemu Buk-M1, S-300W1, S-300PS.

Działania Kijowa są odpowiedzią na trwające, duże manewry lotnicze sił powietrznych Federacji Rosyjskiej i jej obrony przeciwlotniczej. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
K
sobota, 29 marca 2014, 09:53

ach to dodawanie... 100+35+30+30+kilkanaście= 130 .....

rolo
niedziela, 30 marca 2014, 14:11

Po­rów­ny­wa­nie Wła­di­mi­ra Pu­ti­na do Sta­li­na wy­da­je się prze­sa­dą. Wy­star­czy krót­ka roz­mo­wa z du­chem dyk­ta­to­ra, by upew­nić się, że pre­zy­den­to­wi Rosji da­le­ko do po­przed­ni­ka, pisze bur­mistrz Lon­dy­nu Boris John­son. Władimir Putin Władimir Putin Foto: Reuters Na Krem­lu wy­bi­ła pół­noc. Wła­di­mir Putin stał przed lu­strem i z za­do­wo­le­niem przy­glą­dał się lśnią­cym, na­pię­tym mię­śniom klat­ki pier­sio­wej. "Ni­cze­go sobie" - uznał. Za jego ple­ca­mi na biur­ku leżał stos za­chod­niej prasy z krzy­kli­wy­mi na­głów­ka­mi – a wszyst­kie do­kład­nie po jego myśli. "Putin zmu­sza Za­chód do po­ka­za­nia kart" - in­for­mo­wał jeden. "Obama – ty mię­cza­ku" - kry­ty­ko­wał ame­ry­kań­ski bru­ko­wiec. "Putin wskrze­sza ZSRR"; "Na­ro­dził się car!" i tym po­dob­ne. Za­ci­śnię­te usta by­łe­go funk­cjo­na­riu­sza KGB na mo­ment wy­krzy­wi­ły się w uśmie­chu. Tak, pró­bo­wał wskrze­sić ducha by­łe­go Związ­ku Ra­dziec­kie­go, może nawet... ducha sa­me­go Sta­li­na! REKLAMA Nagle po­wie­trze się po­ru­szy­ło. Okno drgnę­ło i sia­tecz­ko­wa fi­ran­ka unio­sła się gwał­tow­nie. Putin od­wró­cił się i uj­rzał za sobą męż­czy­znę o krza­cza­stych wą­sach. Tego zło­wro­gie­go bły­sku zmru­żo­nych gru­ziń­skich oczu nie spo­sób nie roz­po­znać. - Jó­ze­fie Wis­sa­rio­no­wi­czu! – za­wo­łał, od­kła­da­jąc han­tle. Za­uwa­żył, że ra­mio­na mu drżą. - Do­nie­sio­no mi, że ktoś przy­wo­łu­je mo­je­go ducha – wark­nął Sta­lin. – Widzę, że je­stem w moim daw­nym ga­bi­ne­cie. Coś ty za jeden i co u dia­bła się tu dzie­je? Ro­syj­ski przy­wód­ca po­bież­nie wpro­wa­dził swo­je­go po­przed­ni­ka w spra­wy kraju i świa­ta. – A zatem ka­pi­ta­lizm nie upadł pod cię­ża­rem wła­snych sprzecz­no­ści? – zdzi­wił się ko­mu­ni­stycz­ny tyran. – Hm, nie­zu­peł­nie, to­wa­rzy­szu Sta­lin – od­parł Putin, zu­peł­nie na­tu­ral­nie po­wra­ca­jąc do uży­wa­nia daw­ne­go ty­tu­łu. – Hmm – za­du­mał się jeden z naj­więk­szych lu­do­bój­ców w hi­sto­rii Rosji i świa­ta. Jego wzrok spo­czął na na­głów­kach. – Cóż, przy­naj­mniej nadal wal­czysz z im­pe­ria­li­zmem. Piszą tu, że roz­po­czą­łeś in­wa­zję. To do­brze, tylko na kogo na­je­cha­łeś? Putin gło­śno prze­łknął ślinę. – Tak się zło­ży­ło, to­wa­rzy­szu se­kre­ta­rzu, że by­li­śmy zmu­sze­ni wy­słać na­szych do­bo­ro­wych żoł­nie­rzy prze­ciw­ko fa­szy­stom na K... K.. – za­jąk­nął się spe­szo­ny. – No gdzie? – huk­nął Sta­lin. – K... K...! Co z tobą, czło­wie­ku, wyduś wresz­cie! Kogo na­je­cha­li­śmy? Ka­ra­iby? - Krym! – wy­rzu­cił wresz­cie Putin, nieco przy­ga­szo­ny. Sta­lin za­mru­gał. Wy­da­wa­ło się, że jego groź­ne brwi sto­pi­ły się w jedną wło­cha­tą gą­sie­ni­cę. – Krym? – za­py­tał ła­god­nie? – Czyś ty osza­lał? Nie mo­że­my na­jeż­dżać na Krym. Krym jest nasz. Na miły Bóg, nasi ca­ro­wie mieli tam letni pałac. Sam od­nio­słem tam naj­więk­szy triumf dy­plo­ma­tycz­ny w mojej ka­rie­rze. – Na jego twa­rzy po­ja­wił się cień zwąt­pie­nia. – Chyba ko­ja­rzysz szczyt w Jał­cie, co? – Ależ oczy­wi­ście, to­wa­rzy­szu se­kre­ta­rzu! – za­pew­nił Putin. – Stwo­rzy­li­ście tam nowy po­rzą­dek świa­ta. Ro­ose­velt umie­rał, Chur­chill nie miał żad­nych kart w rę­ka­wie, a wtedy wy, to­wa­rzy­szu se­kre­ta­rzu, wy­ko­rzy­sta­li­ście trium­fy Armii Czer­wo­nej i pod­po­rząd­ko­wa­li­ście Związ­ko­wi So­wiec­kie­mu kawał Eu­ro­py. Nie­by­wa­łe osią­gnię­cie. – Dzię­ku­ję – uciął dum­nie Wódz. - Nie­ste­ty... – cią­gnął Putin. - Nie­ste­ty co? – prze­rwał mu Sta­lin, wy­raź­nie już po­iry­to­wa­ny. - Nie­ste­ty, spra­wy nie­zu­peł­nie po­to­czy­ły się tak, jak prze­wi­dy­wa­li­ście, to­wa­rzy­szu. - W jakim sen­sie? Putin spu­ścił wzrok, wy­da­wa­ło się, że zaraz się roz­pła­cze. - Aż wstyd mi o tym mówić – wy­znał. - Mów, wy­znaj wszyst­ko, bo zgni­jesz na Łu­bian­ce! – ry­czał Sta­lin. – Mów zaraz któ­rzy so­jusz­ni­cy z Ukła­du War­szaw­skie­go po­mo­gą nam wal­czyć z tymi, jak to na­zy­wasz, fa­szy­sta­mi na Kry­mie! - Nie ma już Ukła­du War­szaw­skie­go – wes­tchnął cicho Putin. - Nie ma Ukła­du War­szaw­skie­go? – Sta­lin zro­bił krok w jego stro­nę. – Po­wiedz zatem, kto jest w NATO! - Och, takie różne kraje, jak Węgry. - Jakie znowu kraje jak Węgry? – dzi­wił się Sta­lin. - Na przy­kład Pol­ska. - Pol­ska w NATO! – Dyk­ta­tor spur­pu­ro­wiał. – Pol­ska w so­ju­szu z im­pe­ria­li­sta­mi i ka­pi­ta­li­sta­mi z Wiel­kiej Bry­ta­nii i Ame­ry­ki! Każę cię roz­strze­lać! Sam cię zaraz za­strze­lę. Ty dur­niu! Czy rzą­dzi­łeś Związ­kiem Ra­dziec­kim, gdy do tego wszyst­kie­go do­szło? - Pro­szę o wy­ba­cze­nie, to­wa­rzy­szu Sta­lin – od­parł Putin, zbie­ra­jąc się w sobie. – Zwią­zek Ra­dziec­ki nie ist­nie­je. Roz­padł się, zanim ob­ją­łem wła­dzę. Kraje nad­bał­tyc­kie od­wró­ci­ły się od nas i dziś są w NATO. Wszyst­kie nasze re­pu­bli­ki po­roz­cho­dzi­ły się każdy w swoją stro­nę. Ame­ry­kań­scy żoł­nie­rze sta­cjo­nu­ją w miej­scach ta­kich jak Uz­be­ki­stan. Nawet Moł­da­wia­nie chcą odejść i do­łą­czyć do Ru­mu­nii. - Do Ru­mu­nii? – po­wtó­rzył z nie­do­wie­rza­niem Sta­lin. – Prze­cież Chur­chill dał mi wła­dzę nad 90 pro­cen­ta­mi te­ry­to­rium Ru­mu­nii! Za­pi­sał to na ser­wet­ce w Mo­skwie, to było to nasze "po­ro­zu­mie­nie o pro­cen­tach". Chyba nie chcesz po­wie­dzieć, że Ru­mu­nię też stra­ci­li­śmy? - Oba­wiam się, że tak, to­wa­rzy­szu se­kre­ta­rzu. Wszy­scy oni wstą­pi­li do ta­kie­go bur­żu­azyj­ne­go, za­chod­nie­go, ka­pi­ta­li­stycz­ne­go klubu go­spo­dar­cze­go... Tego Sta­lin już nie zdzier­żył. Za­czął krą­żyć wście­kle po ga­bi­ne­cie, jakby zaraz miał wydać roz­kaz li­kwi­da­cji całej in­te­li­gen­cji i ku­łac­twa. - Mil­czeć! Litwa w NATO! Łotwa i Es­to­nia w NATO! Nie­by­wa­łe! Jak się na­zy­wasz, ty ofer­mo o ster­czą­cych uszach? Putin? Putin, ska­zu­ję cię na stra­ce­nie za zdra­dę Związ­ku Ra­dziec­kie­go! Się­gnął do kie­sze­ni, wy­do­był z niej mały re­wol­wer i wy­mie­rzył w drżą­cą po­stać. Z pre­zy­den­ta Rosji w jed­nej chwi­li uszła cała aura macho, za­po­mniał wszyst­kie­go, czego się na­uczył o sztu­kach walki. Łka­jąc padł do stóp dyk­ta­to­ra i objął go pod ko­la­na­mi w bła­gal­nym ge­ście. - To nie moja wina, to­wa­rzy­szu Sta­lin. So­wiec­ki sys­tem go­spo­dar­czy był po pro­stu bez­na­dziej­ny i wszyst­ko upa­dło. Za­stą­pi­li­śmy go gi­gan­tycz­ną klep­to­kra­cją, fi­nan­so­wa­ną pie­niędz­mi z eks­por­tu paliw ko­pal­nych... a i tak mamy szo­ku­ją­co niską śred­nią dłu­gość życia, a wskaź­nik uro­dzeń woła o po­mstę do nieba. Oba­wiam się, że prę­dzej czy póź­niej bę­dzie­my mu­sie­li po­go­dzić się z tym, że lu­dzie na­praw­dę chcą de­mo­kra­cji, chcą końca ko­rup­cji, wol­ne­go rynku i rzą­dów prawa. To dla­te­go tak wielu Ukra­iń­ców zwra­ca się ku Za­cho­do­wi... mimo góry pie­nię­dzy, jaką im dałem. Dla­te­go czuję, że ko­niec koń­ców, stra­ci­my Kijów... - Stra­ci­my Kijów? – tu­bal­ny głos Sta­li­na za­mie­nił się w pi­skli­wy wrzask. – Miej­sce, gdzie nasz Wło­dzi­mierz Wiel­ki przy­jął chrzest? Je­steś sza­leń­cem i zdraj­cą! Nagle roz­legł się hałas. Putin otwo­rzył oczy i spo­strzegł, że jest sam. To tylko przy­cisk do pa­pie­ru spadł na pod­ło­gę, gdy po­ru­szo­ne po­wie­wem po­wie­trza ga­ze­ty roz­sy­pa­ły się wokół biur­ka, szy­dząc na­głów­ka­mi. "Czy Putin to drugi Sta­lin?", za­sta­na­wia­no się w jed­nym z dzien­ni­ków. Autor: Boris Johnson Źródło: Daily Telegraph z zwiń zwiń zwiń 6 minut temu

Tweets InfoSecurity24