Szwajcarska formuła lekiem na sytuacje kryzysowe?

5 maja 2020, 08:55
flag-1192646_1280
Fot. Pixabay

Obecny kryzys związany z pandemią COVID-19 jaskrawo ukazał problem konieczności budowania tzw. odporności społecznej na różnego rodzaju sytuacje kryzysowe. Jednym ze składowych odporności jest posiadanie przez gospodarstwa domowe niezbędnych zasobów, które zapewniałyby autonomiczność polskim domom w warunkach zaburzenia dostaw podstawowych artykułów i braku możliwości ich pozyskania w perspektywie kilku dni lub tygodni.

Konfederacja Szwajcarska posiada rozbudowany system rezerw materiałowych (System der Vorratshaltung), oparte na partnerstwie publiczno-prywatnym, które zapewnia utrzymanie zaopatrzenia w obszarach strategicznych, niezbędnych dla normalnego funkcjonowania państwa i społeczeństwa w sytuacjach kryzysowych. Federalny Urząd ds. Krajowych Dostaw Gospodarczych (Bundesamt für wirtschaftliche Landesversorgung, BWL) od szeregu lat promuje posiadanie przez gospodarstwa domowe zapasów (Haushaltsvorräten), które stanowiłyby niezbędne uzupełnienie istniejących rezerw państwowych na najniższym poziomie.

Wielkość zapasów awaryjnych (Notvorräte) zmieniała się od 1968 r., kiedy po raz pierwszy zostały zdefiniowane przez władze w materiałach informacyjnych, a także w podręczniku powszechnej obrony cywilnej (Zivilverteidigung, 1969). Pierwotnie obejmowały produkty pokrywające dwumiesięczne zapotrzebowanie, co wiązało się możliwością całkowitego odcięcia Szwajcarii od możliwości importu. Po zakończeniu zimnej wojny zapasy zmniejszono do pokrycia 14-dniowego deficytu, obecnie zasoby mają zabezpieczać 7-dniową autonomię gospodarstw domowych.

Sugerowane w broszurze BWL Kluger Rat – Notvorrat zapasy awaryjne obejmują:

  1. napoje w wymiarze 9 l. na osobę (6×1,5 l. PET);
  2. żywność na 7 dni dla całej rodziny np. ryż, makaron, olej, cukier, mąka, herbata, konserwy itp.;
  3. radio z zapasem baterii lub prądnicą;
  4. świece, zapałki oraz oświetlenie awaryjne domu;
  5. kuchenka gazowa;
  6. środki higieniczne;
  7. apteczka domowa;
  8. zapas gotówki;
  9. karma dla zwierząt.

Zasoby kryzysowe gospodarstw domowych w koncepcji władz szwajcarskich są niezbędne do utrzymania odporności społecznej na sytuacje kryzysowe. Obecnie BWL zakłada trudności w utrzymaniu łańcucha dostaw podstawowych produktów wyłącznie w kilku pierwszych dniach kryzysu. Analiza ryzyka nie przewiduje jednak wystąpienia trudności na większą skalę, wskazuje się bardziej na wystąpienie tzw. wąskich gardeł zaopatrzenia, o czym świadczyła sytuacja notowana w wielu sieciowych sklepach spożywczych w Szwajcarii na początku pandemii.

Analogiczną sytuację obserwowano w krajach ościennych, a także w Polsce, gdzie nadejście pandemii poprzedziła "pandemia pustych półek" wynikająca ze podatności kryzysowej systemu zaopatrzenia, który w warunkach masowego popytu okazał się częściowo niewydolny. Ilustracją skrajnej sytuacji może być przykład szwajcarskiego sąsiada – Austrii, gdzie do centrów dystrybucyjnych sieci handlowych np. REWE Group, SPAR, w ramach zadań wsparcia, skierowano wojsko.

Kryzys COVID-19 w Szwajcarii w jaskrawy sposób ujawnił również częściowe odejście społeczeństwa od posiadania zapasów kryzysowych, powszechnego jeszcze w latach 80-tych XX w., co wiązało się z oddaleniem groźby konfliktu militarnego w Europie, stabilizacją polityczną i ekonomiczną starego kontynentu. Według badań wykonanych w 2017 r. około 70 proc. gospodarstw w Szwajcarii posiadało niezbędne zasoby żywności, znacznie gorzej wyglądało zabezpieczenie wody pitnej, w którą zaopatrzone było zaledwie 30 proc. gospodarstw domowych.

Należy przyjąć, że obecna sytuacja zweryfikuje postawy społeczne w tym zakresie, również w Polsce, gdzie powinniśmy dążyć do odbudowy odporności społecznej. W działania na rzecz restytucji tej zdolności, niezbędnej również dla budowy kompleksowej odporności państwa, wzorem Szwajcarii powinny zaangażować się różne instytucje, gdzie oprócz instytucji państwowych zaangażowane są władze kantonalne i gminne, instytucje oświatowe, wspólnoty parafialne, a także sieci sklepów spożywczych np. COOP i MIGROS.

Kryzys COVID-19 dowodzi również o większej odporności i skuteczności systemów zdecentralizowanych, zdolnych do elastycznego i szybkiego reagowania na sytuacje kryzysowe. Budowa najniższego poziomu rezerw i odporności może stanowić pierwszą linię lokalnych społeczności, niezależnie od rodzaju sytuacji kryzysowej.


Paweł Makowiec - ekspert Fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii

KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Adam S.
środa, 6 maja 2020, 12:15

Moi rodzice w czasach PRL zawsze mieli zapasy, ponieważ system zaopatrzenia był permanentnie niewydolny. Pamiętam szafę "ubraniową" pełną szarych torebek z zieloną literką "C", lub czerwoną "M". Setki słoików z przetworami z działki i z corocznego "pół świniaka" kupowanego na spółkę z sąsiadem. Ja zacząłem kompletować zapasy w 2014 roku, gdy nagle okazało się, że wojna w środku Europy nie tylko "jest możliwa", ale jest faktem. W tym roku dokupiłem tylko wodę, ryż i turystyczną kuchenkę gazową.

zyg
wtorek, 5 maja 2020, 19:36

Czy aby flaga Konfederacji Szwajcarskiej nie jest kwadratowa? Co do listy "Notvorrat" powinna być obowiązkowa w każdym polskim domu. Koszt poniżej 300 zł ( najdroższa chyba kuchenka gazowa). Tym razem nie doszło do paniki w sklepach co miało miejsce n.p. w niektórych krajach od nas bogatszych. Również w Rosji ze sklepów znikła kasza już na początku marca (oraz najtańsze alkohole niezależnie od kraju pochodzenia). Wydaje mi się że propagowanie idei takich zapasów w każdym polskim domu najlepiej zacząć od młodzieży szkolnej w ramach projektów klasowych, a młodzież będzie edukować rodziców. Dziwne że rodzice a zwłaszcza dziadkowie którzy pamiętają czasy gdy papier toaletowy czy cukier były towarami luksusowymi-reglamentowanymi nie zdają się przywiązywać do tego uwagi?

carl fath
środa, 6 maja 2020, 00:14

Doszło i to do dużej paniki, nie byłeś w sklepie od dawna ?

środa, 6 maja 2020, 13:40

próbujesz nam powiedzieć jaka jest sytuacja w polskich sklepach?

inż.
środa, 6 maja 2020, 13:10

Panika to jest wtedy kiedy ludzie w sklepie biją się o jedzenie. I nie dotyczy to niemieckiego Lidla bo oni jaja sobie z nas Polaków robią. W sumie to może i ja dla żartów będę sprzedawał na ulicy w Berlinie polską kiełbasę za 1 Euro i będę nagrywał jak niemieccy emeryci się tłuką.

Wojciech
wtorek, 5 maja 2020, 23:15

Moi Dziadkowie ZAWSZE byli przygotowani na najgorsze. W domu zawsze było praktycznie wszystko. Suszone wyroby wędliniarskie, wekowane warzywa i mięso, cała piwnica ziemniaków i innych "darów ziemi". Z gotówką bywało różnie ale tu sytuację ratował cukier i odpowiednia aparatura mająca konotacje z bitwą pod Grunwaldem :-)

zyg
środa, 6 maja 2020, 02:37

@Wojciech: czy kol mógłby rozwinąć myśl odn "aparatura" w konotacji "bitwa pod Grunwaldem?" bo zaciekawiony jestem? "Aparatura" to specjalność płn wsch Polski i owszem ale rycerze krzyżowi? Nawet nasi i wojska litewskie składające się głównie z Rusinów mieli swój własny miód i piwo?

survival domowy
środa, 6 maja 2020, 13:06

Że są ludzie którzy nie znają podstaw przetrwania ( żartuję ). 1410 to proporcje składników do wytwarzania bimbru i przypadkiem data bitwy pod Grunwaldem.

Mateusz
środa, 6 maja 2020, 12:57

chodzi o datę 1410 r.. 1 kg cukru, 4 l wody i 10 g drożdży piekarskich - resztę można doczytać w internetach :)

juras
piątek, 8 maja 2020, 13:27

Zrobić zacier to jedno (1410) ale oddestylować z niego "płyn do dezynfekcji" to już inna para kaloszy.

środa, 6 maja 2020, 01:08

No to wesoło też było ;)

zeneq
wtorek, 5 maja 2020, 20:49

Ciekawe...

Tweets InfoSecurity24