Szkoła Policji w Pile: opisywane w prasie ćwiczenie zostało już zastąpione innym

11 czerwca 2021, 09:41
wiczenia techniki interwencji, policja. fot. KPP w Żninie
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. KPP w Żninie

Od 2019 roku w Szkole Policji w Pile zdarzyło się 67 wypadków podczas zajęć, każde zdarzenie zostało zbadane – poinformowała rzeczniczka pilskiej placówki asp. Magdalena Pałys. Jak podkreśliła, weryfikowano również okoliczności zdarzeń opisanych w czwartek w prasie.

"Gazeta Wyborcza" napisała w czwartek o przypadkach uszkodzeń ciała u słuchaczy Szkoły Policji w Pile. Miał ich dokonać wykładowca z zakładu prewencji i technik interwencyjnych, który w trakcie zajęć, jak podała Gazeta, miał policjantom "chodzić po brzuchach".

Według ustaleń dziennika, wykładowca miał w ten sposób spowodować kontuzje u dwóch słuchaczy: u jednego z nich doszło do złamania, u drugiego – stłuczenia żeber. "Gazeta Wyborcza" napisała, że śledztwo w sprawie przekroczenia przez wykładowcę uprawnień w ostatnim czasie wszczęła pilska prokuratura. 

Rzeczniczka Szkoły Policji w Pile asp. Magdalena Pałys oświadczyła, że prasowe informacje dotyczące rzekomych nieprawidłowości "zostały zmanipulowane oraz przedstawione w sposób nieprawdziwy i nierzetelny". Podała też, że opisywane w prasie ćwiczenie zostało już, na polecenie władz szkoły, zastąpione innym.

Rzeczniczka przyznała, że na zajęciach z taktyki i technik interwencyjnych dochodzi do kontuzji, ale mają one charakter incydentalny.

"W okresie od 2019 roku do 2021 roku, szkolenia i kursy w Szkole Policji w Pile realizowało 3,7 tys. słuchaczy. W tym czasie doszło do 67 wypadków podczas zajęć. W każdej z tych sytuacji podjęto wszelkie możliwe czynności mające na celu zbadanie okoliczności zdarzeń" - podkreśliła.

Jak wyjaśniła, całość materiałów dotyczących opisanych kontuzji przekazano, zgodnie z właściwością rzeczową i miejscową, do jednostek macierzystych policjantów. Tam powoływana jest komisja powypadkowa, która szczegółowo bada okoliczności poszczególnych zdarzeń.

Podkreśliła, że w sytuacjach opisanych w czwartek w prasie podjęto również dodatkowo czynności, które miały na celu "weryfikację prawidłowości prowadzonych zajęć oraz zgodności z programem szkoleń i konspektami".

Rzeczniczka zaznaczyła, że żadne z prowadzonych czynności nie wykazały nieprawidłowości w sposobie prowadzenia zajęć przez opisanego przez Gazetę Wyborczą wykładowcę.

"Warto wskazać, że do zadań wykładowcy zakładu prewencji i technik interwencyjnych należy przede wszystkim wykształcenie u policjantów umiejętności taktycznych i technicznych, które służą prawidłowemu, skutecznemu i bezpiecznemu przeprowadzeniu interwencji. Na zajęciach stosowane są różnego rodzaju ćwiczenia, również wzmacniające wszystkie partie ciała, szczególnie w celu skutecznej obrony przed atakiem" – podała rzeczniczka.

Jak wyjaśniła, ćwiczenie, które polegało na wydechu powietrza podczas nacisku przeponowego na okolice brzucha "stanowi bazę do stosowania wszystkich technik walki i ma zasadniczy wpływ na bezpieczeństwo oraz skuteczność obrony". 

"Z uwagi na drugą kontuzję doznaną podczas wykonywania tego samego ćwiczenia, Pani Komendant wydała polecenie o zastąpieniu ćwiczenia innym. Ponadto, dla pełnej transparentności działań szkoły, zebrane materiały w powyższej sprawie zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej w Pile, która po przeprowadzeniu postępowania odmówiła wszczęcia śledztwa z uwagi na brak znamion czynu zabronionego" – podała rzeczniczka.

"Gazeta Wyborcza" przypomniała w czwartek, że choć po pierwszym zdarzeniu prokuratura rzeczywiście odmówiła wszczęcia śledztwa, obecnie śledztwo zostało wszczęte i ma służyć zbadaniu okoliczności obu zdarzeń.

Reklama
Reklama

PAP - mini

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Trener
piątek, 11 czerwca 2021, 13:20

W trakcie szkoleń z zakresu taktyki i technik interwencji stosunkowo często, w porównaniu z innymi przedmiotami praktycznymi, dochodzi do kontuzji i urazów. Spowodowane jest to najczęściej nie stosowaniem się do poleceń prowadzącego lub "kozaczeniem" (chęcią pokazania, że jest się lepszym od instruktora) słuchacza czy też jak kto woli uczestnika szkolenia. Szkolenia tego typu prowadzi się, z reguły, na poziomie bliskim realnej interwencji czyli jakieś 60-70% "mocy". W przeciwnym wypadku uczestnik nabiera złych nawyków i w konfrontacji "na ulicy" staje się bezradny. "Chodzenie po brzuchach" jest normalnym sprawdzianem umiejętności napinania mięśni brzucha stosowanym w większości sztuki i systemów walki i samoobrony od setek o ile nie od tysięcy lat.

Miszcz
piątek, 11 czerwca 2021, 20:05

Wiekszosc tych i strukotor to olecaki bez osiagniec sportowych i doswiadczenia. Wieć nie pisz tu bzdur.

Trener
sobota, 12 czerwca 2021, 14:44

Osiągnięcia sportowe nie mają tu zastosowania. Patrzenie na taktykę i techniki interwencji przez pryzmat sportu to idiotyzm i świadczy tylko i wyłącznie o braku doświadczenia w realiach ulicznych. Sport i ulica to dwie różne ścieżki. W sporcie poznajesz technikę na ulicy poznajesz zasady walki. Na ulicy nikt niczego nie odklepie, nie będzie się trzymał reguł i zasad fair play. Tu liczy się świadomość sytuacyjna i skuteczność. Jeżeli będziesz trenował sportowo, "na pól gwizdka" to na ulicy zginiesz, bo w stresie będzie działać pamięć mięśniowa i powtórzysz wszystko co robiłeś na treningu. Jak trenujesz tak walczysz. Lepiej być wojownikiem w ogrodzie niż ogrodnikiem na wojnie.

piotr
piątek, 11 czerwca 2021, 19:54

Częściej trener chce pokazać jaki z niego kozak. Przecież każdy przechodził kurs i wie. Sa instruktorzy i instruktorzy. Jak wszędzie. Ale kontuzje były, są i będą i to jest normalna sprawa.

Tweets InfoSecurity24