- WIADOMOŚCI
Kim jest zatrzymany przez CBŚP „wor w zakonie”?
Zatrzymanie w Polsce 79-letniego „Władimira D.” może być czymś więcej niż rutynową sprawą cudzoziemca objętego procedurą deportacyjną. Jeśli za tym nazwiskiem kryje się Władimir Dż. „Mamulo”, polskie służby trafiły na jedną z postaci starego świata postsowieckiej mafii – gruzińskich „worów w zakonie”. Sprawa pokazuje, że Polska nie jest już tylko krajem tranzytowym, lecz także miejscem pobytu, kontaktów, mediacji i porachunków środowisk przestępczych wywodzących się z obszaru dawnego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.
Zatrzymanie w Polsce 79-letniego obywatela Federacji Rosyjskiej, określanego przez Centralne Biuro Śledcze Policji jako „Władimir D.”, nie wygląda na zwykłą sprawę migracyjną ani rutynową interwencję wobec cudzoziemca. Jeżeli najbardziej prawdopodobna identyfikacja jest trafna, polskie służby zatrzymały człowieka należącego do starego świata postsowieckiej mafii – świata „worów w zakonie”, nieformalnych hierarchii, rytuałów, sporów o autorytet i wpływów rozciągających się ponad granicami państw.
Wszystkie dostępne poszlaki prowadzą do jednej postaci: Władimira Dż., znanego w rosyjskojęzycznych i gruzińskich źródłach jako „Mamulo”. Polskie służby nie podały pełnego nazwiska zatrzymanego, dlatego tej identyfikacji nie można traktować jako formalnie potwierdzonej.
Układ informacji jest jednak znamienny: zgadza się wiek, obywatelstwo oraz inicjał nazwiska. W ukraińskim wykazie sankcyjnym Dż. figuruje jako obywatel Federacji Rosyjskiej i osoba znana pod pseudonimem „Mamulo”. Co więcej, źródła gruzińskie i rosyjskojęzyczne już wcześniej umieszczały Mamulo w Polsce – i to nie w neutralnym kontekście, lecz w otoczeniu konfliktów z udziałem Tariela Onianiego „Taro”, jednej z najważniejszych postaci gruzińskiego świata przestępczego.
To właśnie nazwisko Onianiego pokazuje, dlaczego polski wątek jest istotny. Nie jest on zwykłym przestępcą, lecz jednym z najbardziej znanych gruzińskich „worów w zakonie”, kojarzonym z klanem Kutaisi – wpływową frakcją postsowieckiego półświatka. Jak pisał „Kommiersant” w tekście „Ojczyzna autorytetów” (Родина авторитетов – rus.), po zaostrzeniu gruzińskiego prawa wobec „worów w zakonie” część najważniejszych przedstawicieli tego środowiska opuściła Gruzję, przenosząc się najpierw do Rosji, a później – korzystając z mobilności w kierunku Europy – także na Zachód. W tej logice Oniani jest symbolem szerszego procesu: postsowieckie hierarchie przestępcze nie zniknęły, lecz przeniosły swoje kontakty, konflikty i mechanizmy rozstrzygania sporów poza Gruzję.
Znaczenie Onianiego wynikało także z jego udziału w jednym z najważniejszych konfliktów postsowieckiego półświatka. MK.ru w tekście „Wojna między gangami w Rosji i Gruzji zakończyła się aresztowaniami i zabójstwami” (Война воровских кланов России и Грузии закончилась арестами и убийствами – rus.) przypomina, że po powrocie do Rosji Taro wszedł w rywalizację o wpływy i aktywa, do których pretensje zgłaszał również Asłan Usojan, znany jako Died Chasan.
Ten konflikt nie dotyczył wyłącznie pieniędzy. Chodziło także o autorytet, status, prawo do rozstrzygania sporów i możliwość wypychania przeciwników z systemu wpływów. W 2013 roku Died Chasan został zabity – zastrzelono go przy restauracji „Stary Faeton”. To ważne doprecyzowanie: mówimy nie o zwykłym sporze środowiskowym, lecz o wojnie klanów, w której stawką była kontrola nad hierarchią postsowieckiego półświatka, a skutkami – aresztowania, zamachy i zabójstwa. Właśnie dlatego informacja, że Mamulo pojawiał się w Polsce w kontekście sporów z udziałem Onianiego, nie jest detalem biograficznym. Wskazuje, że polski wątek może dotykać konfliktów z bardzo wysokiego poziomu gruzińsko-rosyjskiej hierarchii kryminalnej.
Według CBŚP zatrzymany „Władimir D.” miał posiadać status „wora w zakonie”, zostać „koronowany” w 1982 roku i nadzorować działalność podległej grupy przestępczej, w tym organizowanie przestępstw oraz podział środków pochodzących z działalności przestępczej. Służby podały też, że wobec mężczyzny wydano zieloną notę Interpolu, a Straż Graniczna podjęła decyzję o zobowiązaniu go do powrotu. Ponieważ zatrzymany nie miał ważnego dokumentu podróży, trafił do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców do czasu potwierdzenia tożsamości i przeprowadzenia deportacji.
Ten komunikat nabiera głębszego znaczenia dopiero wtedy, gdy zestawi się go z biografią Mamulo. Dż. nie należy do świata współczesnych cybergangów, kryptowalut i narkotykowych łańcuchów dostaw. To przedstawiciel starszego porządku – postsowieckiej mafii, w której pozycję budowało się nie tylko pieniędzmi i przemocą, lecz także reputacją, wiekiem, uznaniem innych „worów” oraz zdolnością do rozstrzygania sporów. Tacy ludzie nie zawsze musieli osobiście kierować grupami. Często ich znaczenie polegało na czymś innym: byli punktami odniesienia, mediatorami, gwarantami decyzji i strażnikami starego kodeksu.
W ostatnich dwóch dekadach zmieniło się jednak coś zasadniczego. Status „wora w zakonie” przestał być wyłącznie kategorią środowiskową, zrozumiałą tylko dla półświatka. Gruzja, Rosja i Ukraina zaczęły stopniowo przenosić język postsowieckiej mafii do prawa karnego. Państwa uznały, że problemem nie są wyłącznie konkretne przestępstwa – kradzieże, rozboje, wymuszenia czy przemyt – ale także sama hierarchia, która pozwala starszym autorytetom kierować innymi, rozstrzygać spory i sankcjonować działania grup przestępczych.
Najwcześniej zrobiła to Gruzja, która po dojściu do władzy Micheila Saakaszwilego rozpoczęła jedną z najbardziej zdecydowanych kampanii przeciwko „worom w zakonie”. „Kommiersant” przypomina, że zaostrzenie ustawodawstwa nastąpiło w 2006 roku, a gruziński art. 223-1 przewiduje odpowiedzialność zarówno za członkostwo w „świecie złodziejskim”, jak i za posiadanie statusu „wora w zakonie”. W praktyce oznaczało to przejście od ścigania pojedynczych czynów do uderzenia w samą strukturę kryminalnego autorytetu.
Rosja poszła tą drogą później. W 2019 roku do rosyjskiego kodeksu karnego wprowadzono art. 210.1 – przestępstwo zajmowania najwyższej pozycji w hierarchii przestępczej. Sens tej zmiany był jasny: państwo chciało uderzyć nie tylko w wykonawców przestępstw, lecz także w tych, którzy nie muszą osobiście brać udziału w napadach czy wymuszeniach, ale dzięki swojej reputacji i pozycji mogą organizować, rozstrzygać, koordynować albo kontrolować działalność innych.
Z kolei Ukraina przyjęła własny model w 2020 roku, wprowadzając do prawa pojęcie „wpływu przestępczego” oraz kategorię osoby o „podwyższonym wpływie przestępczym”, w tym osoby posiadającej status „wora w zakonie”. Ukraińskie przepisy objęły m.in. ustanawianie i rozpowszechnianie wpływu przestępczego, organizowanie „schodki” oraz funkcjonowanie wspólnot przestępczych. Innymi słowy: państwo uznało, że sama możliwość wydawania poleceń, rozstrzygania sporów i wpływania na innych przestępców może być zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego.
To ma bezpośrednie znaczenie dla sprawy Mamulo. Jeżeli dawniej „wor w zakonie” był przede wszystkim figurą tradycji przestępczej, to dziś w Gruzji, Rosji i Ukrainie stał się także kategorią prawną albo quasi-prawną. Państwa zaczęły rozumieć, że nie wystarczy ścigać ludzi z bronią w ręku. Trzeba także uderzać w tych, którzy stoją wyżej w hierarchii: w ludzi zdolnych do mediowania, zatwierdzania decyzji, dzielenia wpływów i utrzymywania dyscypliny w środowisku.
Właśnie dlatego zatrzymanie osoby określanej przez CBŚP jako „wor w zakonie” ma znaczenie większe niż zwykła interwencja wobec cudzoziemca. Dotyka tej samej logiki, którą wcześniej do prawa karnego wprowadziły Gruzja, Rosja i Ukraina: walki nie tylko z przestępstwami, lecz także z samą strukturą kryminalnej władzy.
Zobacz też

W ukraińskich materiałach sankcyjnych Mamulo pojawia się jako osoba objęta restrykcjami w ramach szerszej walki z postsowieckimi autorytetami kryminalnymi. W 2021 roku Ukraina uruchomiła duży pakiet sankcyjny wymierzony w tzw. złodziei w prawie oraz osoby uznawane za autorytety świata przestępczego. W tym kontekście nazwisko Władimira Dż. i pseudonim Mamulo (Мамуло – rus.) nie są jedynie elementem środowiskowej legendy – zostały wpisane w logikę państwowej polityki bezpieczeństwa.
Ślad Mamulo prowadzi jednak znacznie wcześniej. W gruzińskich i rosyjskojęzycznych źródłach pojawia się on w kontekście wydarzeń z 2013 roku na Krymie, gdy ukraińskie służby zatrzymały kilku gruzińskich „worów w zakonie”. Wśród wymienianych postaci byli m.in. Cziro Szonia i Władimir Dż. „Mamulo”, którzy według relacji mieli zostać wydaleni z Ukrainy i objęci zakazem wjazdu. W internecie funkcjonuje także materiał wideo z jego zatrzymania na Krymie w 2013 roku.
To nagranie nadaje tej historii bardziej konkretny wymiar. Mamulo nie występuje tu już tylko jako nazwisko z kronik postsowieckiego półświatka. Pojawia się jako człowiek obecny w materiałach związanych z działaniami służb wobec „worów w zakonie”. Pokazuje to, że był postacią rozpoznawalną nie tylko w środowisku przestępczym, ale także dla instytucji państwowych, które próbowały ograniczać wpływy takich ludzi.
W relacjach dotyczących zatrzymania gruzińskich „worów” na Krymie Mamulo był łączony z kręgiem Meraba Dżangweladzego, znanego jako Merab Suchumski. Ten trop prowadzi do środowiska związanego z Suchumi, Abchazją i gruzińsko-abchaskim półświatkiem. Szersze znaczenie tego kręgu potwierdza także „Kommiersant”, który opisuje Meraba Dżangweladzego jako „wora w zakonie” funkcjonującego poza Gruzją i pokazuje, że gruzińskie struktury worowskie po reformach Saakaszwilego przeniosły część aktywności do Rosji i Europy.
Kolejny ślad prowadzi do Abchazji. Według gruzińskiego portalu FM Abkhazia, w czerwcu 2014 roku w Nowym Afonie miała odbyć się „schodka” przedstawicieli gruzińskiego i abchaskiego świata przestępczego. Wśród wymienianych nazwisk pojawiali się Boris Apakia „Apakela”, Władimir Dż. „Mamulo” i Walerij Chaszba. Spotkanie – jak podawał portal – zostało przerwane przez milicję. Dla biografii Mamulo ten epizod ma znaczenie szczególne: pokazuje, że był on kojarzony z kręgiem ludzi poruszających się między Gruzją, Abchazją i szerszym postsowieckim półświatkiem, gdzie o pozycji decydowały nie granice państwowe, lecz reputacja, kontakty i uznanie środowiska.
Podobny obraz wyłania się z rosyjskojęzycznego portalu MZK2.ru, który umieszcza Dż. w kręgu starszych gruzińskich „worów”. W jednym z tekstów pojawia się podpis pod zdjęciem, na którym obok Mamulo wymieniono Dżemala Chaczidzego i Zuriego Cincadze.
W innym materiale MZK2.ru opisuje Nodariego Grigolaję „Spilo”, jednego z liderów tzw. Suchumskiej OPG, i wskazuje, że na jego pogrzebie obecny był również Mamulo. W realiach „worów w zakonie” pogrzeby takich postaci często nie były wyłącznie uroczystościami żałobnymi – były także demonstracją statusu, okazją do potwierdzenia relacji i pokazania miejsca w hierarchii.
Z tych relacji wynika, że Mamulo nie był postacią drugoplanową. Pojawiał się w otoczeniu ludzi ważnych dla gruzińsko-postsowieckiego świata „worów w zakonie”, uczestniczył w jego sieci kontaktów i był kojarzony ze środowiskiem, w którym znaczenie miały reputacja, starszeństwo oraz uznanie innych autorytetów przestępczych. Z tego samego kręgu wywodzi się konflikt wokół dziedzictwa Asłana Raszydowicza Usojana – Dieda Chasana, zabitego w 2013 roku – który rosyjskie media opisywały jako jedną z głównych wojen klanowych postsowieckiego świata „worów”.
Z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa najważniejszy jest jednak późniejszy wątek związany z obecnością tych środowisk w Polsce. To właśnie on pokazuje, że Polska nie pojawia się w tej historii wyłącznie jako miejsce pojedynczego zatrzymania, lecz jako przestrzeń, w której krzyżowały się kontakty, konflikty i próby rozstrzygania sporów między przedstawicielami gruzińsko-postsowieckiego świata „worów w zakonie”.
Gruziński tygodnik Versia oraz kanał CrimeTimeRU opisywały konflikt wokół Tariela Onianiego „Taro”. Według tych relacji Oniani miał wcześniej naruszyć nietykalność Warłama Kuchianidzego „Watii”, a następnie w Polsce uderzyć również Władimira Dż. „Mamulo”.
Materiał CrimeTimeRU opublikowany na platformie YouTubie pokazuje, jak w rosyjskojęzycznym obiegu opisywano konflikt wokół Taro, Watii i Mamulo. Polska nie pojawia się w tych relacjach przypadkowo – staje się jednym z miejsc, do których przeniosły się konflikty gruzińskich „worów w zakonie”. Nie chodzi wyłącznie o pobyt pojedynczych osób, lecz o spotkania, mediacje, próby rozstrzygania sporów i porachunki.
Najlepiej pokazuje to wątek warszawski. Według rosyjskojęzycznych relacji to właśnie na przedmieściach Warszawy miała odbyć się „schodka”, której celem było rozpatrzenie konfliktu między Awtandilem Tuguszim „Auto Samtredskim” a jego przeciwnikami – Warłamem Kuchianidzem „Watią” i Mindią Goradzem „Lavasoglym”.
Materiał Prime Crime News Agency, powielony przez Kompromat1 pod tytułem „Policja zdemaskowała spotkanie złodziei w Warszawie” (Воровской сходняк в Варшаве слили полиции – rus.), a także wideo CrimeTimeRU opublikowane na YouTube opisują to wydarzenie. Warszawska „schodka” przerodziła się w bójkę z udziałem grupy „worów w zakonie” i zakończyła interwencją policji.
Kolejny rozdział rozegrał się w Łodzi. Według materiałów Kompromat1 i CrimeTimeRU spór przeszedł w następną fazę – Teimuraz Bolkwadze i Awtandil Tuguszi „Auto Samtredski” mieli pobić Warłama Kuchianidzego „Watię”. Polska pojawia się tu nie jako egzotyczne tło, ale jako jedno z miejsc, w których postsowiecka hierarchia przestępcza próbowała odtwarzać własne mechanizmy działania poza obszarem dawnego ZSRR.
Pojawia się więc pytanie, dlaczego właśnie Polska mogła stać się dla takich środowisk dogodną przestrzenią pobytu, kontaktów i spotkań. Znaczenie mają położenie w Unii Europejskiej i strefie Schengen, dobre połączenia komunikacyjne oraz rosnąca mobilność obywateli państw postsowieckich. To tworzy szersze tło, w którym osoby powiązane ze światem przestępczym mogą łatwiej przemieszczać się, wynajmować mieszkania, korzystać z kontaktów i wtapiać się w legalny obieg.
Trzeba jednak wyraźnie oddzielić dwie rzeczy: aktywność wąskich środowisk przestępczych od obecności gruzińskiej diaspory jako takiej. To, że pojedyncze osoby ze świata „worów w zakonie” wykorzystują Polskę jako miejsce pobytu, spotkań lub porachunków, nie oznacza, że cała gruzińska społeczność w Polsce ma charakter kryminalny. Oznacza raczej, że legalne kanały migracji, pracy i przemieszczania się mogą być wykorzystywane także przez osoby powiązane z przestępczością zorganizowaną.
Sprawa „Władimira D.” jest ważna nie dlatego, że dotyczy jednego zatrzymanego cudzoziemca. Jej znaczenie polega na czymś znacznie poważniejszym: pokazuje potrzebę rozpoznania aktualnych wpływów gruzińskich „worów w zakonie” w Polsce. Chodzi nie tylko o to, czy pojedynczy przedstawiciel dawnego postsowieckiego półświatka przebywał na terytorium Polski, ale o szerszy problem – jak długo i w jakim zakresie te środowiska wykorzystują Polskę jako miejsce pobytu, kontaktów, spotkań, mediacji i prowadzenia interesów.
Jeżeli za policyjnym „Władimirem D.” rzeczywiście kryje się Władimir Dż. „Mamulo”, mamy do czynienia z postacią symboliczną dla świata „worów w zakonie”, który nie należy wyłącznie do przeszłości. Ten świat zmienił geografię działania, ale nadal funkcjonuje przez reputację, pośredników, kontakty, spotkania, rozstrzyganie sporów i zdolność do utrzymywania relacji między grupami działającymi w różnych państwach.
Dawne hierarchie nie muszą dziś wyglądać tak jak w latach 90., aby nadal mieć znaczenie operacyjne. Polska w rosyjskojęzycznych relacjach pojawia się jako przestrzeń, w której krzyżują się kontakty, interesy i konflikty gruzińsko-postsowieckiego półświatka. Polski trop należy więc czytać nie jako zamknięty epizod z przeszłości, lecz jako sygnał aktualnego problemu: obecności i aktywności gruzińskich „worów w zakonie” oraz powiązanych z nimi sieci przestępczych w Europie Środkowej.





