Konsekwencje nocnej wizyty w szczecińskim ABW

14 maja 2020, 11:08
abw
Fot. ABW
InfoSecurity24
InfoSecurity24

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała, że na drodze wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego wyjaśniła zdarzenie z października 2019 r. gdy jeden z ochraniających budynek ABW w Szczecinie wpuścił na wartownię nieuprawnioną osobę. Wartownik został ukarany karą dyscyplinarną.

Zespół prasowy Agencji poinformował o tym, w związku z publikacjami mediów. Z informacji wynika, że w październiku 2019 r. jednego z wartowników ochraniających budynek Agencji w Szczecinie, odwiedziła znajoma mu osoba, której personalia są znane ABW. "Osoba ta nie jest prostytutką" - zaznaczył zespół prasowy ABW.

Jak wynika z ustaleń kontroli wewnętrznej, kobieta przebywała w wartowni Agencji przez ok. 2 godziny. Z uwagi na wpuszczenie do budynku osoby nieuprawnionej, wartownik został ukarany karą dyscyplinarną, a postępowanie w tej sprawie zakończyło się w listopadzie 2019 roku.

W informacji podkreślono, że w wartowni, w której przebywała kobieta, nie są przechowywane żadne materiały wrażliwe ani dane dotyczące funkcjonariuszy Agencji.

Zespół prasowy ABW twierdzi, że publikacje medialne - zapoczątkowane przez onet.pl - opisują wydarzenia z października 2019 roku w sposób nieprawdziwy.

Informujemy, że doniesienia dotyczące wizyty osoby nieuprawnionej w siedzibie ABW w Szczecinie nie przedstawiają faktycznych wydarzeń. Nagłaśniana w mediach teza o "wizycie prostytutki w ABW" jest kłamstwem (...) Wbrew medialnym insynuacjom cała sytuacja została bardzo szybko rozliczona w toku postępowania dyscyplinarnego.

komunikat Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego

ABW domaga się również usunięcia artykułów, które zawierają, jak twierdzi Agencja, "rażąco sprzeczne z prawdą tezy".

PAP/IS24

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Zyga
piątek, 15 maja 2020, 17:00

Mnie zastanawia coś innego : brak polityki informacyjnej, w tym traktowanie dziennikarzy jak przygłupów,lub odpowiedź nie na temat, i nie chodzi oczywiście o kwestie spraw,które są informacjami niejawnymi.Jeśli ABW nie zależy na wiarygodności w oczach społeczeństwa to ok,ale Agencja nie jest prywatną spółką,tylko instytucją utrzymywaną także z mych podatków, a suweren ma chyba prawo do informacji nt.stanu instytucji, którą utrzymuje/tym bardziej,że towarzysze pisowscy zniszczyli nadzór parlamentarny nad służbami/Jeśli wychodzi jakiś przypał na światło dzienne,to nie powinno się chyba iść do końca w zaparte ,tylko jeśli to prawda-potwierdzic to ,bo mataczenie jest zawsze podejrzane i nie wpływa pozytywnie na wizerunek/instytucji,osoby/to stosującej.

tttttt
piątek, 15 maja 2020, 21:10

ABW jak sama nazwa wskazuje to Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. JEżeli na szali ma wiarygodność służby w oczach społeczeństwa jednakże kosztem utraconego bezpieczeństwa, zawsze powinna wybierać bezpieczeństwo. To jest jej statutowy cel . Wiarygodni powinni być politycy.

tttttt
czwartek, 14 maja 2020, 19:28

Wyciek pewnie nastąpił za pieniążki albo za darmo ( ktoś chciał się na kimś zemścić). To potwierdza przekonanie, że nawet jak szef tego wartownika przymykał oko na takie odwiedziny ( o ile o tym wiedział) to i tak sprawa wyszła na jaw. Najważniejsze jest to , że ABW nie wynajmowała budynku pod na przykład piekarnię , gdzie oprócz ciasta pracownicy/szpiedzy nasłuchiwaliby sąsiednie budynki).

Troll i to wredny
czwartek, 14 maja 2020, 17:02

Kiedyś,w czasach słusznie minionych ...w Departamencie II, Wydziale IX MSW istniało Biuro ,,B" , które kontrolowało wszystkie ,,dewizówki" w PRLu. Jeśli to była osoba z rodziny ,która pilnie musiała zobaczyć się z funkcjonariuszem...to sytuacja losowa (przełożeni znają szczegóły). Jeśli to było pilne spotkanie z informatorem (przełożeni wiedzą lepiej), to również rzecz ludzka. Gdyby tu chodziło o szybki numerek (2 godziny, to nie taki znowu szybki), to przegięcie. Pytanie fundamentalne -jakim cudem ta sprawa wyciekła ?! Lwia część ludzi na świecie nie jest w stanie wskazać nazwy wywiadu i kontrwywiadu Watykanu, ani potwierdzić ich istnienia (kryptologią i dekryptażem ktoś się tam jednak zajmuje), a o polskich służbach wiemy nawet to, kto kogo ,gdzie i kiedy (wybaczcie) przeleciał (albo i nie). Drobna różnica w podejściu.

Gall A
piątek, 15 maja 2020, 16:43

Faktycznie... jednak dyżurny pionu ochrony nie prowadzi OZI :-) nie realizuje też procedur operacyjnych. Nudzi się funkcjonariuszowi i bawi się jak tylko może, a może wiele bo często jego przełożeni mają w kardówce wpis "nie nadaje się do pracy operacyjnej, nadaje się na stanowisko kierownicze". Efekty jak na załączonym obrazku :-)

Tweets InfoSecurity24