Niemiecka partia polityczna pod ścisłą kontrolą kontrwywiadu?

4 marca 2021, 11:46
reichstag-324982_1280
Fot. Pixabay

W Niemczech, które przygotowują się do serii tegorocznych wyborów, wybuchła dyskusja o możliwości poddania obserwacji przez służby specjalne całej partii politycznej. Chodzi o kontrowersyjną Alternatywę dla Niemiec (AfD), która od dłuższego czasu miała być w kręgu zainteresowań tamtejszego kontrwywiadu.

Niemiecki kontrwywiad (BfV) miał podjąć decyzję o objęciu obserwacją całej partii politycznej, której deputowani zasiadają w Bundestagu i Europarlamencie. Chodzi o określaną najczęściej jako skrajnie populistyczno-prawicowa Alternatywę dla Niemiec (AfD). Według BfV to ugrupowanie polityczne ma być obecnie uznawane za cyt. "podejrzany przypadek", oczywiście w kontekście aktywności w przestrzeni skrajnie prawicowego radykalizmu. BfV od lat oprócz działań stricte kontrwywiadowczych i antyterrorystycznych, szeroko monitoruje aktywność ekstremistów skrajnie prawicowych oraz skrajnie lewicowych. Jednakże, obecne przecieki odnoszące się do całej partii parlamentarnej mogą być wysoce kłopotliwe dla niemieckiego systemu politycznego, szczególnie w kontekście zbliżających się w 2021 r. wyborów.

Już w zeszłym roku pojawiły się informacje, iż część AfD – radykalny odłam zwany jako "Skrzydło" (niem. Flügel) oraz "Młoda Alternatywa" (niem. Junge Alternative) zostały objęte tego rodzaju aktywnością niemieckich służb specjalnych. Przy czym, oficjalnie miało dojść do rozłamu frakcji radykalnej i całej AfD. Przeciwnicy partii AfD mają jednak wątpliwości co do realnego oddzielenia się struktur skrajnych i mainstreamu partii, szczególnie, że według Thomasa Haldenwanga z BfV to właśnie skrajna frakcja ma zdobywać wpływy wśród decydentów AfD. Zauważa się przy tym, iż nie tylko federalny BfV ma zwracać szczególną uwagę na AfD, ale również służby kilku niemieckich landów, a regionalne oddziały AfD w Turyngii, Brandenburgii, Saksonii i Saksonii-Anhalt również zostały określone jako "podejrzane przypadki" prawicowego ekstremizmu. Kluczowe, w przypadku tej sprawy, jest to, że ma to być pierwszy raz w historii Republiki Federalnej Niemiec, gdy podobne narzędzia ze strony służb specjalnych objęły partię mającą reprezentację w Bundestagu.

Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) zaklasyfikował AfD jako "podejrzany przypadek", co zezwala mu na monitorowanie jej komunikacji czy wprowadzenie informatorów w jej szeregi - przekazały także źródła agencji AFP, potwierdzając wcześniejsze doniesienia prasowe w tej sprawie. Źródła AFP dodały, że ewentualna inwigilacja nie dotyczy deputowanych AFP ani jej kandydatów w nadchodzących wyborach parlamentarnych. W środę niemiecki tygodnik "Der Spiegel" podał, że kontrwywiad rozszerzy zakres obserwacji na całą AfD, w związku z podejrzeniami, że reprezentuje ona ekstremistyczne poglądy, które zagrażają demokracji. Obserwacja BfV opiera się na ogólnie dostępnych źródłach (prasa, programy partyjne, ulotki, strony internetowe - OSINT), a w razie potrzeby także na tzw. metodach wywiadowczych (np. tajni współpracownicy, monitoring i dokumentowanie rozmów telefonicznych).

Zasadność wniosku BfV o użycie tych metod oraz ich dopuszczalność weryfikuje niezależna komisja wyznaczona przez instytucję kontrolną Bundestagu. Trzeba również zaznaczyć, że nim to nastąpiło BfV musiał już wstępnie dysponować pewnym zasobem dowodowym, pozwalającym na tak kontrowersyjny politycznie ruch. W toku dwuletniego wstępnego rozpoznania, analitycy BfV mieli wypracować ponad tysiąc stronnicowy raport bazujący chociażby na przemówieniach publicznych przedstawicieli AfD różnych szczebli. Jednocześnie można podkreślić, że spotkał się on z gremialnym poparciem wszystkich kluczowych stronnictw politycznych w Niemczech. Za to, co naturalne, sami przedstawiciele AfD uważają, że tego rodzaju klasyfikacja partii oraz możliwe reperkusje w postaci działań BfV są niesprawiedliwe, zaś ich motywacją są oczywiste względy polityczne, bazujące na potrzebach uderzenia w opozycyjną partię właśnie w 2021 r., czyli roku planowanych istotnych wyborów w Niemczech. AfD wskazuje, że może dochodzić wręcz do próby zredukowania szans partii politycznej w procesie wyborczym właśnie z pomocą działań kontrwywiadu, zaznaczając, że BfV, który miał stać na straży ustroju demokratycznego i wolności, wyrządza szkody przestrzeni, którą miał chronić. Alice Weidel zapowiedziała, że jej partia podejmie się działań prawnych mających na celu obronę AfD przed jej zdaniem nieuzasadnionymi działaniami państwa. BfV obecnie odmawia komentarzy w tej sprawie, mając na uwadze ostrożność procesową względem działań sądowych podjętych przez AfD.

AfD weszła do Bundestagu cztery lata temu, przyciągając wyborców rozwścieczonych decyzją kanclerz Angeli Merkel z 2015 r. o przyjęciu ponad miliona migrantów. Ma deputowanych w parlamentach wszystkich 16 krajów związkowych Niemiec. AfD jest bojkotowana przez inne partie, które twierdzą, że jej retoryka przyczynia się do tworzenia atmosfery nienawiści, zachęcającej do przemocy politycznej - przypomina Reuters. Współprzewodniczący partii Joerg Meuthen chce ją oczyścić z członków podejrzewanych o sympatyzowanie ze skrajnie prawicowymi grupami bojowymi i uczynić ją bardziej przyjazną dla szerszej części niemieckiej opinii publicznej. Centralna Rada Żydów w Niemczech z zadowoleniem przyjęła wiadomość o poddaniu AfD obserwacji kontrwywiadu. "Destrukcyjna polityka AfD podważa nasze demokratyczne instytucje i dyskredytuje demokrację wśród obywateli. (BfV) podjął właściwy i konieczny krok" - napisano w oświadczeniu. Co ciekawe, część organizacji sprzeciwiających się aktywności AfD w Niemczech też nie wyraża zbyt wielkiego entuzjazmu względem informacji o działaniach BfV. Argumentując, że są one spóźnione, gdyż wspomniana partia uzyskała już znaczne sukcesy polityczne poprzez wprowadzenie swojego głosu do szerszego dyskursu politycznego w Niemczech.

Jednocześnie zauważa się, iż trudno ocenić polityczny wpływ decyzji o "ujawnieniu" poprzez przecieki faktu obserwowania całej AfD. Z jednej strony, może to rzeczywiście utrudnić działania przede wszystkim osób związanych z AfD a pracujących w różnych instytucjach publicznych oraz samorządowych. Mogą być oni bowiem kwestionowani w znacznym stopniu pod względem dokonywanych sprawdzeń bezpieczeństwa czy też będą musieli niejako udowadniać brak powiązań z ekstremizmem skrajnie prawicowym. Zauważa się, że sygnał o aktywności kontrwywiadu wobec partii może być też ważnym motywem dla zmiany postaw politycznych w bardziej konserwatywnym elektoracie AfD. Generalnie cała sprawa jest traktowana również bardziej pragmatycznie, jako hipotetyczne uniemożliwienie zagospodarowania segmentu nie tyle skrajnie prawicowego co prawicowego, zmęczonego rządami chadeków z CDU/CSU.

Aczkolwiek, niejako z drugiej strony, decyzje BfV mogą być ważnym sygnałem dla żelaznego elektoratu AfD, wpisując się w retorykę jedynej antysystemowej partii, która jest w stanie reprezentować wykluczonych wyborców na arenie landowej, federalnej i europejskiej. Będzie więc to swoisty eksperyment politologiczny, wskazujący czy informacja o monitoringu ze strony kontrwywiadu zwiększy tempo obecnych spadków poparcia dla targanej wewnętrznymi sporami AfD czy być może będzie wręcz przeciwnie. Co więcej, pojawiają się również głosy, że dla całego systemu politycznego Niemiec decyzja BfV może nieść długoterminowe reperkusje względem roli i znaczenia służb specjalnych w polityce krajowej, które mogą wyjść w pewnym momencie poza samą sprawę AfD.

PAP/JR

Reklama
Reklama

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Jan z Krakowa
piątek, 5 marca 2021, 09:57

Niemieckie spojrzenie nadal jest aktualne, kłaniają się lata 30- 40 i oczywiście DDR. Oczywiście, innym partiom na ogół lewicowym, łącznie z CDU, takie utrącanie konkurencji przez organy państwowe jest na rękę, bo są one w taki sposób forowane w wyborach i uznawane automatycznie za swoich. Ciekawe co na to niemiecka opinia publiczna (o ile niezależna od niemieckiego państwa tam jeszcze jest, ale nie w ilości mikroskopowej) ? Ilustracją tej tezy mogą być następujące tytuły: Miłość w Niemczech (Hochhuth), Poddany (H. Mann), Mefisto (H. Mann,) Utracona cześć Katarzyny Blum (Boell) to tylko beletrystyka, w dodatku z różnych czasów ale w Niemczech jak zawsze wszystko po staremu. Ważne tylko żebyśmy w Polsce nie mieli złudzeń co do inwariantności polityki i ustroju tamtego, tj. niemieckiego państwa. Podobnie jak przynajmniej w Europie, pryska mit o jakości czy racjonalnośći niemieckich rządów i całego establishmentu. Akurat jeżeli chodzi o ten mit to trudno zrozumieć skąd on się właściwie wziął.

Tweets InfoSecurity24