Trzecia noc protestów na Białorusi: zamieszki na osiedlach

12 sierpnia 2020, 11:25
Бурак, białoruś, fot. Wikimedia cc 4.0
Zdjęcie ilustracyjne, Fot. Wikimedia CC BY-SA 4.0 - Спадар Бурак

W Sieriebriance na południowym wschodzie Mińska doszło we wtorek wieczorem do starć demonstrantów z milicją. „Boją się obie strony, dlatego jest coraz więcej agresji”- powiedział PAP jeden ze świadków wydarzeń. Natężenie protestów maleje.

Na prospekcie Rokossowskiego w Mińsku zaczęło się od korka i trąbiących samochodów. W pewnym momencie ruch w kierunku ulicy Dzianisouskiej ustał, bo samochody na czele stanęły i zablokowały drogę. W coraz większym zatorze nasilał się protest, ludzie wyszli z samochodów, krzycząc „Niech żyje Białoruś”. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze OMON-u, zwani „kosmonautami” ze względu na okrągłe hełmy. Pomiędzy autami na ulicy doszło do starć, ale funkcjonariusze musieli się wycofać na chodnik, gdzie uformowali ścisły szereg z tarczami. „Napuścili młodzież na młodzież. Przecież to dzieci, młodziaki, pałki im się trzęsą w tych rękach” – powiedział PAP jeden z gapiów.

Do starć doszło we wtorek jeszcze w kilku miejscach Mińska, m.in. przy stacjach metra Puszkińska na południu i Uruczja na północy. W tym drugim miejscu przed północą wokół wejścia do podziemia przy centrum handlowym Spektr można było zobaczyć dość nietypowy widok. Na pustej i głuchej ulicy ze dwie setki „kosmonautów” z tarczami.  Wtorkowe protesty były inne niż w poprzednie dni. Ludzie nie próbowali skupiać się w jednym miejscu w centrum jak w niedzielę, bo było ono szczelnie zablokowane. Nie udało się też, jak w poniedziałek, koncentrować się w różnych punktach dalej od centrum, bo na ulicach czuwały struktury bezpieczeństwa, natychmiast wyłapując wszelkich podejrzanych ich zdaniem „spacerowiczów”.

Cały wtorek od strony oficjalnej płynęły ostrzeżenia: protest spotka się z „adekwatną” odpowiedzią, samochody blokujące ruch będą konfiskowane. Do miasta wjechało jeszcze więcej maszyn wojskowych i pojazdy do niszczenia barykad. Pojawiła się plotka, że zostanie wyłączony nie tylko internet, ale nawet połączenia komórkowe. Według oficjalnej propagandy protest organizują wyszkoleni kryminaliści, bojownicy i chuligani, którzy przybyli z zagranicy, w tym z Ukrainy i z Rosji, a białoruska młodzież uległa oszustwu i złudzeniu, że o coś walczy. Tymczasem jest wykorzystana w cynicznej rozgrywce, przekonują władze.

Przy niedziałającym cały dzień internecie i braku liderów protest był rozproszony, a jego symbolem stały się niezdecydowane grupy ludzi, które gromadzą się na ulicach i nie za bardzo wiedzą, jak mają się zachować. Gdy pojawia się milicja – rozbiegają się, by potem znowu się zebrać, lecz już mniej licznie. Wobec braku planu i rosnącego ryzyka (w tym kary kilkunastu lat więzienia) na ulicy zostają tylko ci, którzy są gotowi do bardziej radykalnej formy protestu, a władzy jest to na rękę – bo przedstawia wszystko jako ekscesy ekstremistów.

We wtorek na ulicach było widać, że struktury siłowe mają zielone światło na stosowanie przemocy, w tym wobec dziennikarzy. Jeszcze przed protestem na Rokossowskiego omonowcy biegali po ulicach i „na wszelki wypadek" walili pałkami po samochodach.

W Kammiennej Gorce, gdzie również doszło do protestu, funkcjonariusze wtargnęli do supermarketu Ałmi i tam próbowali wyłapywać uciekających. Na ulicach, jak w poprzednich dniach, stosowano granaty hukowe, gaz łzawiący i gumowe kule. OMON wyciągał uciekających z podwórek i klatek schodowych.

We wtorkowy wieczór ucierpiało wielu dziennikarzy - nieoznaczeni funkcjonariusze w cywilu pobili akredytowanych i ubranych w kamizelki reporterów BBC, OMON pobił ekipę białoruskiego Onlinera, ale także co najmniej kilku innych dziennikarzy i to nie tylko w stolicy, lecz także w Brześciu i Grodnie. Niszczono im kamery, odbierano karty pamięci. Według internetowej Naszej Niwy do protestów doszło we wtorek także w innych miejscowościach – w Witebsku, Wołkowysku, Asipowiczach, Nieświeżu, Finipolu.

Zatrzymani Polacy

Polski konsulat w Mińsku potwierdził dziś zatrzymanie trzech Polaków. Dyplomaci znają już miejsce przebywania dwóch z nich, a w sprawie trzeciego trwają ustalenia. Jak dotąd przedstawiciele konsulatu nie mieli jeszcze możliwości spotkania z zatrzymanymi.

"Prowadzimy działania w celu wyjaśnienia sytuacji i udzielenia polskim obywatelom wparcia konsularnego" – poinformowano.

Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński poinformował wcześniej, że ambasador Polski na Białorusi Artur Michalski interweniował w białoruskim MSZ w sprawie trzech Polaków zatrzymanych w tym kraju.

 

PAP - mini

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
jw
czwartek, 13 sierpnia 2020, 18:45

Wychodzi na to że Białoruś jak i Ukraina to już sowieckie republiki.Bardzo nie dobrze cale szczescie ze żołnierze z USA są u nas to ich powstrzymuje.Szkoda tylko niewinnych ludzi.

12345
czwartek, 13 sierpnia 2020, 13:35

To dobry moment, aby polskie wojska wkroczyły na Białoruś pod pretekstem obrony ludności polskiej i jej praw na Białorusi.

damage_control
czwartek, 13 sierpnia 2020, 22:00

O nie Wania, tak łatwo ci się nie uda ta linia narracji.

Czytelnik
czwartek, 13 sierpnia 2020, 00:44

Dlaczego nie piszecie, że w tłumieniu protestów biorą zielone ludziki z Rosji? Coraz więcej relacji to potwierdza

Fanklub Daviena
środa, 12 sierpnia 2020, 23:58

Jak ci Polacy brali udział w zadymach, to mam nadzieję że dostaną 15 lat łagrów za działalność agenturalną.

Wania
czwartek, 13 sierpnia 2020, 07:46

Kolejny narod, ktory ma dosyć czerwonej bylejakości i dobrobytu opartego na onucach i bimbrze.

Mgr
środa, 12 sierpnia 2020, 21:56

Po co Polacy tam pojechali ??? szukać sensacji???tą mają u nas w kraju lustrzanym odbiciem Białorusi

Tweets InfoSecurity24