Szwedzka armia w walce z gangami?

18 czerwca 2021, 13:13
1280px-Militärövning_-_Ystad-2015
Ćwiczenia Hemvärnet w Ystad w 2015 r., Fot. Jonn Leffmann/Wikimedia Commons CC BY 3.0

W Szwecji ponownie powraca pomysł udziału wojska w działaniach policji mających na celu rozprawienie się z falą przemocy i walk gangów w tym państwie. Jak wskazują nowe badania opinii publicznej Szwedzi, gdyby doszło do zmiany prawa umożliwiającej dyslokację żołnierzy do wsparcia policjantów, nie mieliby raczej nic przeciwko, tym bardziej, że w wielu państwach w Europie Zachodniej misje wojskowe w miastach przełamały pewne tabu w tym zakresie. Czy jednak Szwedzi zdecydują się na wsparcie wojskowe nie w zakresie działań antyterrorystycznych, ale w przypadku minimalizacji skutków wojen gangów? Decydujące w sprawie mogą okazać się kolejne miesiące.

Wśród obywateli Szwecji cały czas wzrastać ma poparcie do bezkompromisowego rozprawienia się z przestępczością zorganizowaną oraz przemocą na ulicach miast. Jednym i zarazem najbardziej kontrowersyjnym  elementem zdecydowanych działań, miałoby być wykorzystanie do policji jednostek wojskowych. Jak informuje Pekka Vanttinen na łamach EuroActive, już prawie 80 proc. Szwedów nie zgłaszałoby obiekcji przed dyslokacją żołnierzy do asystowania tamtejszym stróżom prawa. Tego rodzaju dane statystyczne mają pochodzić z najnowszego badania SOM Institute, a więc niezależnej struktury badawczej przy Uniwersytecie w Gothenburgu. Na łamach EuroActive możemy również przeczytać, że obecnie Szwedzi uważają, że potencjalne operacje wojskowe w kraju są o wiele ważniejsze niż te prowadzone poza granicami.

Wyniki badań są oczywiście łączone ze skalą przemocy, która dotyka Szwecję w ostatnich latach. We wspomnianym tekście Vantittinen podkreślono, że odnotowuje się wręcz drastyczny wzrost liczby przestępstw "z użyciem przemocy". Jeszcze bardziej problematyczną sprawą dla bezpieczeństwa wewnętrznego jest dynamika wzrostu liczby zabójstw, odnotowywana od 2013 r. Dziś to właśnie Szwecja ma jeden z najwyższych w Europie współczynników morderstw, a przewyższa go tylko Chorwacja. Tego rodzaju smutna dla Szwedów statystyka pochodzi z badania opublikowanego 26 maja przez Szwedzką Narodową Radę ds. Zapobiegania Przestępczości (Brå). W raporcie pt. "Zabójstwa z użyciem broni w Szwecji i innych państwach europejskich" wskazano, iż rocznie w Szwecji dochodzi do około czterech zgonów związanych z zabójstwami na milion mieszkańców, w porównaniu do średniej europejskiej, która wynosić ma zaledwie około 1,6. 

W dodatku, w samym tylko 2019 r. rekordowa liczba osób w Szwecji musiała skorzystać z pomocy medycznej w związku z ranami wywołanymi nożami i inną bronią białą. Eksperci z Brå uważają, że wzrost liczby zabójstw jest związany przede wszystkim z walkami o kontrolę nad rynkiem narkotykowym w tym państwie, a także szerzej, porachunkami gangów i grup przestępczych (odnosi się to chociażby do kwestii prostytucji, przemytu, itd.). Co więcej, olbrzymim problemem ma być spadek zaufania lub wręcz jego brak do służb policyjnych oraz wymiaru sprawiedliwości. Skala wyzwań przed jakimi stoją szwedzcy stróże prawa jest ogromna również w kontekście pojawiania się na czarnym rynku znacznych ilości broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Szwedzkie grupy przestępcze, mając dość dobre, pod względem historycznym, relacje na Bałkanach i w stanie przemycać do kraju karabinki szturmowe, pistolety czy granaty ręczne. Sporo miejsca poświęcono temu chociażby w raporcie szwajcarskiej Globalnej Inicjatywy Przeciwko Międzynarodowej Przestępczości Zorganizowanej (wydanie 4, styczeń-luty 2021).

Możliwość dyslokacji sił zbrojnych do wsparcia policji w realizacji działań zwalczania przestępczości zorganizowanej oraz ograniczenia poziomu przemocy już od dłuższego czasu przewija się w debatach nt. działań władz w Szwecji. Ostatnio najgłośniejszym wątkiem stała się wypowiedź zamieszczona na łamach "Dagens Samhälle". Hampus Magnusson, radny miejski w Göteborgu stwierdza wprost, iż jego zdaniem "musimy odzyskać Szwecję". Wraz z częścią swoich partyjnych kolegów ma on sugerować, że należy odciążyć policjantów właśnie poprzez uzyskanie szerokiego wsparcia ze strony wojska. Przy okazji wypowiedzi wspomnianego Magnussona, także przewodniczący rady miejskiej w Göteborgu Axel Josefson miał wskazać, że odwołanie się do rezerwy strategicznej jaką jest wojsko to konieczność. Jego zdaniem byłby to "sposób, by pomóc w czasach absolutnie krytycznego niedoboru policji". Josefson miał podkreślić, w rozmowie z dziennikiem "Expressen", iż oczywiście mowa jest tylko o działaniach wspierających, pod kontrolą służb policyjnych.

Chodzić miałoby, przykładowo, o ulokowania dodatkowych sił do prowadzenia kontroli drogowych w kluczowych miejscach miast i przeszukiwanie podejrzanych pojazdów, które mogą służyć przestępcom, chociażby do przewożenia broni, narkotyków czy materiałów wybuchowych. Oczywiście na wstępie cała sprawa wymagałaby prac legislacyjnych doprecyzowujących nowe możliwości zastosowania wojskowych jako wsparcia dla sił zajmujących się bezpieczeństwem wewnętrznym. Warto też pamiętać o tym, że można czerpać z doświadczeń tych europejskich państw, w których siły zbrojne zostały użyte, gdy doszło do fali zamachów terrorystycznych. Przy czym, niezmiernie istotnym aspektem jest w tym kontekście samo rozważanie przez stronę szwedzką możliwości lub raczej potrzeby odwołania się do wojska, jako elementu uzupełniającego system bezpieczeństwa wewnątrz kraju. Trzeba bowiem za każdym razem traktować tego dyslokację żołnierzy na ulice miast w czasie pokoju, jako wydarzenie wyjątkowe oraz oznaczające ewidentnie sytuację kryzysową lub nawet kryzys.

Przypomnijmy, w ostatnich latach Francja wyprowadziła na swoje ulice jeden z największych kontyngentów wojskowych w skali całego kontynentu, a wszystko w ramach operacji Sentinelle (do nawet 15 tys. wojskowych i żandarmów). Analogicznie postąpiła chociażby Belgia, gdzie dopiero całkiem niedawno uznano, iż żołnierze mogą wrócić do swoich stricte wojskowych zadań, kończąc misje patrolowe oraz ochronę rejonów i miejsc podatnych na ataki terrorystyczne. Również w Danii siły zbrojne wspierały służby policyjne w zakresie ochrony i prewencji terrorystycznej w rejonach szczególnie zagrożonych, takich jak chociażby miejsca kultu religijnego (był to pierwszy raz, gdy dyslokowano duńskich wojskowych na ulice miast niejako od zakończenia II wojny światowej). W XXI w. również włoskie władze uznały, że należy delegować do wsparcia policji i żandarmerii właśnie żołnierzy. Co interesujące, w 2007 r. miało to być pochodną właśnie znacznej przestępczości na ulicach głównych miast oraz kwestii będących pochodną masowej, nielegalnej migracji. Wówczas włoscy decydenci spotkali się z falą krytyki politycznej, a przeciwnicy takich rozwiązań twierdzili, że władze zamierzają dokonują pokazu siły w miejscach turystycznych. Po 2015 r. i dyslokowaniu wojskowych na ulice w innych państwach, poziom obiekcji był już o wiele niższy. Zupełnie wyjątkowym przykładem użycia sił zbrojnych była także kilkumiesięczna dyslokacja Gwardii Narodowej Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie (nastąpiła ona po wydarzeniach z 6 stycznia tego roku).

Nie możemy zapominać, że istnieją obecnie przykłady państw odwołujących się do sił zbrojnych w walce z przestępczością zorganizowaną nie jako uzupełnienie dla policji, ale czasem wręcz jako jej zastępstwo. Przy czym, mowa jest przede wszystkim o krajach, gdzie poziom penetracji struktur policyjnych przez zorganizowaną przestępczość jest najwyższy, a wojsko daje szansę przeprowadzenia chociażby najtrudniejszych zatrzymań. Żołnierze w walce z przestępcami zapisali kartę chociażby w przypadku Kolumbii, ale także Meksyku. W tym kontekście przypomnieć można chociażby słynne zatrzymanie przez komandosów meksykańskiej marynarki wojennej jednego z najgroźniejszych baronów narkotykowych świata czyli 'El Chapo'.

Trudno jest przypuszczać, aby w przypadku Szwecji nagle Särskilda Operationsgruppen ścigała kluczowych przestępców i rozbijała gangi. Jednak coraz bardziej rodzi się przekonanie, że "użycie" żołnierzy może stanowić realny pokaz siły państwa, odciążającym policjantów i przede wszystkim pozwalając im na zintensyfikowanie działań wymierzonych w gangi i inne struktury przestępcze. Trzeba jednak pamiętać, że już w 2017 r. premier Stefan Lofven sugerował podobny scenariusz, lecz wówczas zakończyło się to na obietnicach wsparcia względem samej tylko policji. Podkreślano wtedy, że będzie istniała możliwość wygospodarowania przede wszystkim dodatkowych 7,1 miliarda koron (880 milionów dolarów) do 2020 r. na cele policyjne, a także zaostrzenia przepisów dotyczących przestępstw z użyciem broni. Miano też ułatwić policji monitorowanie prywatnych rozmów telefonicznych i e-maili, jeśli chodzi o walkę z najgroźniejszymi przestępcami.

Finalnie pomysły władz w zakresie walki z przestępczością znalazły się w tzw. planie 34 punktów. Trzeba jednak zaznaczyć, że dopiero pod koniec tego roku zostanie zaprezentowana lub wejdzie w życie większość z nich, chociaż, już teraz szwedzka policja ma posiadać możliwość infiltracji łączności telefonicznej recydywistów i odczytywania ich zaszyfrowanych wiadomości. W ramach międzynarodowej sprawy EncroChat (szyfrowana komunikacja wykorzystywana przez przestępców na całym świecie i złamana przez służby) w 2020 r., szwedzka policja aresztowała około dziesięć osób aktywnie działających w ganach, a także zapobiegła ponad dziesięciu morderstwom. Strona rządowa podkreśla przy tym, że oprócz prac nad 34-punktowym programem i innymi reformami mającymi na celu zwiększenie bezpieczeństwa i ochrony, trwa również największa w historii rekrutacja do szwedzkiej policji. Szwedzki Urząd Policji ma ambitne cele w zakresie wzrostu liczby funkcjonariuszy i oficjalnie jest w połowie drogi do osiągnięcia ich. Zakłada się bowiem zwiększenie liczby kadr o 10 000 do 2024 r.

Oprócz strony praktycznej i politycznej, problematyka hipotetycznej zgody na wsparcie wojskowe w walce z gangami ma w Szwecji jeszcze dwa istotne wątki. Pierwszym z nich jest sprawa stricte historyczna. Zauważa się bowiem tzw. kazus strzelaniny w Ådalen. W 1931 r. policja w obliczu gwałtownych demonstracji wezwała do pomocy wojsko i doszło do kontrowersyjnego użycia broni. Ådalen wpływa nadal na myślenie o wysyłaniu żołnierzy do wsparcia policji szczególnie, że właśnie ówczesne wydarzenia przełożyły się na reformę policji w Szwecji. Oprócz samego wątku odnoszącego się do kontrowersyjnych momentów w historii, warto odnotować, że sprawa dyskusji o użyciu sił zbrojnych do wsparcia policji w Szwecji, stała się cennym elementem działań informacyjnych mediów rosyjskich. To właśnie rosyjskie kanały przekazu informacji dość mocno akcentują wszelkie tego rodzaju doniesienia, budując narrację spójną z innymi kluczowymi tezami o "upadku Zachodu", "katastrofalnym poziomie przestępczości jako bezpośredniej pochodnej kryzysu migracyjnego", itd. Tym samym, gdy medialnie i w sposób głośny wraca sprawa udziału szwedzkich żołnierzy w walce z gangami, należy zachować wysoki poziom ostrożności.

Reklama
Reklama



KomentarzeLiczba komentarzy: 47
zagłodzony propagandą
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:08

W polinie nie ma gangów tylko są partie polityczne. Swoją drogą w 3 Rzeszy i ZSRR nie było gangów, a obecnie w KRLD nie ma gangów ani terrorystów. Jak widać KRLD to niedościgniony wzór i marzenie wielu polityków. Te pisanie o gangach ma na celu zastraszenie społeczeństwa i przejęcie przez władze wcześniej niedopuszczalnych uprawnień. Zawsze tak było i zawsze znalazł się pretekst. Uprawnień nikt nie odda a ludzie się przyzwyczają i tak powstaje zamordyzm, podziały i gnębienie jednych przez drugich. Jeśli oddasz swe prawa dla dla rzekomej wolności nie będziesz miał jednego ani drugiego

gegroza
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 22:12

Jak trzeba być ślepym, żeby powtarzać błędy innych z multi kulti

Rafał
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 14:44

,,Samochody płoną, rodziny z dziećmi budzone są przez eksplozje tuż za oknem, a w centrach miast służby saperskie próbują chronić ludność przed bombami. To chleb powszedni w Szwecji anno 2019. Nie ma prawdopodobnie kraju na świecie, który doświadczałby tak wielu eksplozji bombowych w stosunku do liczby ludności. Chcąc znaleźć taki kraj musielibyśmy ewentualnie udać się w te rejony świata, gdzie otwarcie toczą się konflikty zbrojne, pisze poseł partii Moderaterna, Arin Karapet na łamach gazety „Expressen”. „Premier Stefan Löfven utracił kontrolę nad Szwecją”, stwierdza Karapet."

Xyz
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:45

Wprowadzili sobie multikulti to teraz mają za swoje. To było do przewidzenia w 100 % !!

Andy
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:44

Szwecja to jeden z najbardziej bezpiecznych państw świata, a problemy z gangami są mniejsze niż w Polsce. W Szwecji problemy z gangami są bardziej skomplikowane że względów etnicznych ale przestępczość zorganizowana jest na podobnym poziomie jak w innych krajach.

Mufin
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 14:43

Nie jest to prawda, skoro planują wprowadzić wojsko na ulice. Mamy liczne doniesienia o strefach zakazanych, gdzie nie tylko nie zapuszczają się służby miejskie, ale też policja. Mamy przypadki atakowania granatami posterunków policji, o płonących samochodach i barykadach na ulicy. O dużym stanie zagrożenia mówił Premier Szwecji, więc o czym ty mówisz?

rohaks
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 13:34

Zaprzeczasz tezie z artykułu nie podajac dowodów. Czytałeś wogóle artykuł?

Kot nr 398
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 01:08

Problemy z gangami są ewidentnie większe niż w Polsce, w której na dobrą sprawę aktualnie gangów używających broni po prostu nie ma. Wikipedia ma listę zamachów z użyciem granatów w Szwecji, polskiego odpowiednika jakoś nie widać.

Tweets InfoSecurity24