Izraelski wywiad na pierwszej linii walk z koronawirusem

27 marca 2020, 16:55
medic-563423_1920
Fot. Pixabay

Izraelski wywiad cywilny (Mossad), niemal od początku pandemii koronawirusa, znalazł się na pierwszej linii walki, przeczesując świat w poszukiwaniu niezbędnego zaplecza medycznego dla służby zdrowia. Izraelską walkę z pandemią wspierają również oficerowie należący na co dzień do służby bezpieczeństwa Szabak (Szin Bet), których celem jest monitorowanie  przy użyciu technik operacyjnych  osób znajdujących się w kwarantannie. Oczywiście w obu przypadkach pojawiły się spore kontrowersje, ale izraelskie władze wysłały ważny sygnał – służby specjalne to narzędzie państwa, które ma działać w przypadku każdego kryzysu.

Biuro premiera Izraela poinformowało, że Mossad pomógł zorganizować i dostarczyć do kraju odczynniki pozwalające na przeprowadzenie ok. 400 tys. testów niezbędnych do wykrywania koronawirusa SARS-CoV-2. Nie wskazano przy tym z jakiego państwa (grupy państw) miały one pochodzić. Pojawiły się jednak sugestie, że niezbędne materiały do testów na koronawirusa SARS-CoV-2 trafiły do Izraela z państwa, z którym izraelskie władze nie mają dobrych relacji dyplomatycznych lub nie utrzymują relacji dyplomatycznych de iure. Zdaniem źródeł arabskiej stacji Al Jazeera, tego rodzaju wyposażenie mogło pochodzić właśnie od "umiarkowanych" państw arabskich. Zaś Middle East News, cytując opinię znawcy izraelskich służb specjalnych Yossi Melmana, wskazuje wprost na Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Alternatywa na wypadek kryzysu

Jest to o tyle prawdopodobne, że Izrael od dłuższego czasu zabiega o szerszą współpracę z państwami arabskimi, która wymierzona jest oczywiście w rosnącą pozycję Iranu w regionie. Trzeba zaznaczyć, że sojusze zawierane w przeszłości odwróciły się, gdyż od lat pięćdziesiątych XX w. do 1979 r. Izrael w ramach "sojuszy peryferyjnych" strategicznie współpracował właśnie z Iranem. Co więcej, obecny dyrektor Mossadu jest wręcz twarzą działań antyirańskich, właśnie z wykorzystaniem wywiadu. Warto też dodać, że sam Mossad zawsze stanowił alternatywę dla klasycznej dyplomacji państwa, szczególnie na Bliskim Wschodzie (np. relacje z Jordanią czy Egiptem) oraz w Afryce, gwarantując państwom nieoficjalną płaszczyznę kontaktu i pośrednictwo w interesach, po których nie powinien zostać żaden ślad.

Wracając do koronawirusa i pandemii, trzeba zauważyć, że funkcjonariusze Mossadu mieli dokonać podobnej operacji - związanej z dostarczeniem testów - już po raz drugi w ostatnim czasie. Za pierwszym razem dostarczyć mieli do swojego państwa 100 tys. sztuk tego rodzaju materiałów. Dostawę skrytykowali wtedy przedstawiciele resortu zdrowia, twierdząc, że potrzeby państwa w zakresie tego rodzaju testów były inne (prof. Itamar Grotto w wywiadzie dla Ynet News miał zauważyć brak wymazów w zestawach). Ostatecznie pojawiło się oficjalne stanowisko, w którym podkreślono znaczenie i niezbędność dostaw zorganizowanych przez Mossad. Co więcej, izraelska firma Nova Med ma zdaniem tamtejszej prasy uzupełnić braki we wspomnianych, pozyskanych zagranicą przez Mossad zestawach. Obecna dostawa 400 tys. testów jak na razie nie wywołała kontrowersji. Warto jednak zauważyć, że izraelski Kanał 12 oraz Israel Hayom podały informację, iż Mossadowi udało się załatwić dostawy w sumie na poziomie nawet 4 milionów zestawów (populacja Izraela liczy obecnie niecałe 9 milionów).

Jeśli coś jest trudne, należy zaufać możliwościom wywiadu 

Trzeba zauważyć, że premier Binjamin Netanjahu powierzył obecnemu dyrektorowi Mossadu (Ramsad) - Yossi Cohenowi, szefowanie państwowemu zespołowi odpowiedzialnemu za pozyskiwanie niezbędnego wyposażenia medycznego poza granicami kraju. Tym samym, Mossad ma ściśle współpracować w tym zakresie z resortem obrony, zarządzającym Izraelskimi Siłami Obronnymi (IDF). Wspomniana rządowa struktura kryzysowa jest oczywiście wspierana przez przedstawicieli resortu zdrowia, finansów czy sprawiedliwości. Izrael mocno naciska również na własny przemysł zbrojeniowy w celu przygotowania krajowych rozwiązań technologicznych do leczenia pacjentów z COVID-19.

Podkreśla się przy tym, że Mossad wypracował niezbędną, wręcz globalną obecność i sieć zakulisowych powiązań, którą można obecnie wykorzystać do walki z pandemią koronawirusa. Izrael ma też spore doświadczenie w ściąganiu do kraju technologii czy surowców w warunkach izolacji. Izraelskim szpiegom wielokrotnie udawało się w sposób operacyjny zaopatrywać państwo np. w elementy niezbędne do budowy wyposażenia dla własnych sił zbrojnych. Dziś walka toczy się również o bezpieczeństwo obywateli, ale przeciwnikiem jest SARS-CoV-2 i globalny popyt na wszystko, co jest niezbędne do walki z COVID-19.

Kontrwywiad pomoże w kwarantannie

Jeśli chodzi o Szabak (Szin Bet), to jej zasoby techniki operacyjnej zostały zaangażowane do śledzenia pacjentów, którzy zostali zainfekowani przez SARS-CoV-2. Szin Bet stosuje w tym celu metody sprawdzane wcześniej w rozbudowanych działaniach antyterrorystycznych. Mówiąc obrazowo osoby, które kontaktowały się z zarażonymi koronawirusem, będą lokalizowane z użyciem technologii cyfrowych za zgodą rządu - tak przynajmniej zapowiedział niedawno sam premier Izraela. Zdaniem przedstawicieli izraelskiej służby bezpieczeństwa, dzięki zastosowaniu jej metod udało się uzyskać informację o 500 osobach, które miały styczność z nosicielami SARS-CoV-2 i same zaraziły się.

Jednocześnie izraelskie służby pokazały w praktyce, że są w stanie gromadzić i przetwarzać masowo wiele danych z telefonów komórkowych czy też innych urządzeń cyfrowych (np. bankomaty, karty płatnicze, etc.). Według dziennikarzy z Israel Hayom, także zaplecze cyber Mossadu ma dziś ściśle współpracować z ministerstwem zdrowia nad aplikacjami przystosowanymi do wsparcia osób walczących z pandemią. 

Oczywiście należy wskazać, że program został zakwestionowany przez izraelskich obrońców swobód obywatelskich  a cała sprawa ostatecznie trafiła do Sądu Najwyższego. Głównym zarzutem sędziów rozpatrujących wniosek formalny o zaprzestanie działań Szabaku, był brak parlamentarnego nadzoru nad całym programem i to właśnie nakazano uregulować pod groźbą zamknięcia inwigilacji. W Knessecie miała zostać już utworzona specjalna podkomisja dedykowana programowi czym spełniono sądowe wymogi. Co ciekawe, w tym samym czasie policja wycofała się z pozyskiwania i przetwarzania danych lokalizacyjnych w walce z koronawirusem, oczekując na zmiany przepisów prawnych, które obiecały władze państwa.

Służby specjalne a pandemia

Przykład Izraela dobitnie uzmysławia nam, jak wielką rolę mają do odegrania w kryzysie pandemicznym służby specjalne. Przede wszystkim w zakresie wychwytywania potencjalnego zagrożenia przed jego pojawieniem się. Zauważmy, że - odchodząc na chwilę od Izraela - w Stanach Zjednoczonych trwa obecnie zażarta debata dotycząca tego, czy tamtejsze władze nie zbagatelizowały informacji pochodzących właśnie ze źródeł wywiadowczych w sprawie COVID-19. Co więcej, warto przypomnieć, że także polska Agencja Wywiadu miała wysyłać ostrzeżenia dotyczące rozwoju epidemii jeszcze, kiedy ta dotyczyła głównie Chin. 

Tak czy inaczej, jeśli monitoring zagrożeń i ich analiza jest już niewystarczająca, to trzeba dostrzec praktyczne możliwości, jakie oferuje państwom dobrze skonstruowany w czasach spokoju/pokoju wywiad. Szczególnie, gdy państwa walczą o podobne zasoby, które są niezbędne do zapewnienia ochrony własnym obywatelom, a kluczowe stają się metody niekonwencjonalne i szybkość dostosowywania własnych działań do dynamiki wydarzeń światowych, balansując na granicy prawa czy dyplomacji.

Dziś - jako Polska - mamy "komfort", ponieważ minister zdrowia może wskazać, iż testy kupujemy z różnych źródeł, w tym z Hiszpanii, Turcji czy Wielkiej Brytanii. Jak mówił Łukasz Szumowski w rozmowie z Polsat News, bierzemy - jako Polska - to co znajduje się na rynku. Izrael ten "komfort" ma znacznie ograniczony polityką regionalną. Nie wiadomo jednak czy Polska utrzyma ten stan, o którym mówi szef resortu zdrowia, do końca trwania pandemii, a więc powinniśmy - jako państwo - być przygotowani. Tym samym aktywność Mossadu nie powinna być traktowana jako "ciekawostka ze świata".

Nie należy też zapominać, że działania ad hoc, choćby nawet najbardziej strategiczne dla obrony państwa, nie mogą przysłonić czegoś, o wiele bardziej istotnego. Chodzi o przygotowanie rządzącym odpowiedniego scenariusza na dzień po deeskalacji kryzysu. Analitycy wywiadu, ale też funkcjonariusze w terenie, już dziś (a raczej od wczoraj) muszą skupić się na czymś, o czym z racji rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej często się zapomina. Powinni skupić się na przyszłości. Szczególnie, że panuje chyba konsensus co do tego, że wraz z wygaszeniem się pandemii, świat stanie się o wiele bardziej podatny na przeobrażenia. Mossad choć zaangażowany w walkę z koronawirusem - jak twierdzą tamtejsze media - nadal bacznie spogląda na Iran. Bo twarda polityka pomiędzy państwami wróci i to szybciej niż się przypuszcza, a bez wywiadu i kontrwywiadu państwo nie jest w stanie się do tego przygotować.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
magazynier
niedziela, 29 marca 2020, 13:52

Czekają na odpowiedź?

Darek S.
niedziela, 29 marca 2020, 05:38

Ciekawy zbieg okoliczności, że właśnie Chiny i Iran dostały pierwsze w dupę prze Koronawirusa. Akurat te kraje które nie lubi duet USA Izrael.

werte
niedziela, 29 marca 2020, 18:11

Ciekawe za co USA nie lubią Włoch i Hiszpanii, a przede wszystkim dlaczego nie lubią swoich obywateli których coraz więcej pada od COVIDa?

Orthodox
niedziela, 29 marca 2020, 16:50

Trump może i jest idiotą, ale czy uważasz, że rozpętałby biologiczną wojnę światową, której będzie jedną z większych ofiar. Prędzej szło by uwierzyć, że Chiny poświęciły te kilka tysięcy ofiar i chwilowe zawirowania gospodarcze. To one po wszystkim będą zdecydowanym wygranym tej awantury.

janusz i grażyna
niedziela, 29 marca 2020, 13:42

Już pisano w Defence24 że Iran wysyłał przez zieloną granicę do Chin, swoich imamów żeby nawracali mniej radykalnych muzułmanów w Chinach. Irańczycy kursowali w te i z powrotem po pieniądze, wytyczne itd. Dzięki temu Iran tak nagle i niespodziewanie się zaraził.

gnago
niedziela, 29 marca 2020, 19:16

Wróble ćwierkają że to tam testowano na Ujgurach w kacetach wirus podległości i sterowania 5G . Ale coś niedopracowany i potężne skutki uboczne, śmiertelne skutki podjęcia próby sterowania ludźmi. Czy prawda nie wiem ale teraz zakup ton złota stawia ten kryzys ,również ekonomiczny w innym świetle

Andrettoni
sobota, 28 marca 2020, 09:48

Wywiad i zwalczanie pandemii? Nie lepiej zostawić to lekarzom i epidemiologom? Jak na razie wszystkie "złe ruchy" zostały spowodowane tym, że za zwalczanie epidemii wzięli się ekonomiści. Gdyby robiono wszystko tak jak epidemiolodzy opracowali to dziesiątki lat temu to epidemia była by lokalna i trwałaby 3-6 miesięcy. Dzięki ekonomistom epidemia przekształciła się w pandemię i potrwa nie wiadomo jak długo - lokalnie może krócej, ale dla świata? Już mniejsza z tym, który to kraj bardziej zawinił dla całości czy dla samego siebie, ale wszędzie błędne decyzje wynikały z ekonomii. Czy to w Chinach czy we Włoszech schemat był ten sam nie zrobimy kwarantanny, bo to obniży zyski. Wymyślono teorie "stadnej odporności" - to jest istniejące zjawisko, ale nigdy nie było metodą walki z epidemią. Wirusy mutują - u różnych stopień mutacji jest różny, ale ogólnie jest wysoki - przejście ze zwierzęcia na człowieka samo w sobie oznacza niestabilność, a człowiek jest całkowicie innym środowiskiem życia dla wirusa. Pomysł, by ten wirus rozmnażać jest co najmniej nierozsądny. Milion zarażonych to milion możliwości mutacji, a siedem miliardów to siedem tysięcy razy więcej możliwości. Jeden kupon w lotto ma małe szanse, ale siedem tysięcy ma znacznie większe. Jakoś przy grypie stadna odporność działa nie bardzo. Mamy więc zwiększone prawdopodobieństwo mutacji i do tego kompletny brak wiedzy czy odporność trwa na stałe czy np. 6 miesięcy. Nie wiemy też jakie są powikłania długoterminowe. Warto tu jednak zwrócić uwagę, że nawet najbardziej narażone osoby nie zawsze umierają, ale wydolność ich płuc maleje - zawsze tak jest przy zapaleniach płuc - to nie jest cecha akurat tego wirusa. Oznacza to, że np. 15% starych ludzi umrze, ale kolejne 15% do tej pory stosunkowo zdrowych będzie potrzebowało leczenia, rehabilitacji, respiratorów. Nawet młodzi umierają, choć procent jest dużo mniejszy, ale i ich płuca stają się mniej wydolne. Jeżeli zarazi się 80% populacji to pomijając śmiertelność i wydolność służby zdrowia warto pomyśleć, że dla naszej gospodarki respiratory mogą się stać bardzo poszukiwanym towarem na lata. Wielu ludzi już funkcjonowało tylko lub lepiej dzięki tym urządzeniom, a teraz w zależności od skali pandemii będzie ich więcej. To wszystko dlatego, że epidemią nie zajmują się epidemiolodzy tylko ekonomiści, którzy po prostu nie mają pełnej wiedzy w tej dziedzinie. Odpowiedzmy sobie na pytanie czy do pracy w kopalni wysyłamy prawników? Czy w kosmos latają ogrodnicy? A może na wojnę wysyłamy szachistów? Znacznie lepiej wszystko wychodzi gdy wykonujemy role zgodnie z wykształceniem i doświadczeniem. Dlatego warto się zastanowić dlaczego w walce z epidemią w ogóle ktokolwiek wpadł na pomysł by decyzje podejmowali ekonomiści?

gnago
sobota, 28 marca 2020, 23:36

No jeszcze dekadę temu istniały w Polsce puste szpitale epidemiologiczne ze śluzami, kontrolowaną filtrowaną atmosferą etc. Zlikwidowano i przerobiono na pomieszczenia na wynajem jak w Krakowie. Ciekawe powstanie jakaś komisja sejmowa, czy nie. Uglebienie OC i kupowanie produkowanie tego co powinno być na składzie magazynów w każdym powiecie czy w większej firmie tez powinno podlegać analizom. Ale w mediach na ten temat cisza

dariusz
sobota, 28 marca 2020, 21:47

Dlatego wywiad, że podstawą działania i podejmowania decyzji jest informacja. Cała tajemnica bez pseudomądrych wywodów.

Myśliwy niezrzeszony
sobota, 28 marca 2020, 18:26

Z uwagą czytam twoje komentarze. I dodam, że jeśli nie wyciągniemy wniosków z obecnej sytuacji, to... Po prostu pewne dobra powinno się produkować w kraju, choćby trzeba było do tego dopłacić i koniec. Zdrowia życzę.

Alfret
piątek, 27 marca 2020, 23:58

Po tytule artykulu spodziewalem sie raczej wskazania sciezki gdzie ten wirus powstal, kto go uzyl i jakie byly motywy jego uzycia. Informacja z artykulu jest w zasadzie bezuzyteczna. Co kogo interesuje co robi Mosad. No chyba ze artykuly pierwszej potrzeby zakupili w polsce, a teraz nie ma dla Polakow.

gnago
sobota, 28 marca 2020, 23:37

ambasador zaapelował o wyjazd obywateli Izraela z Polski. Czy ma to związek z wywiadem czy nie przekonamy się w ciągu następnego kwartału max

Leon
sobota, 28 marca 2020, 11:54

Kradna gdzie sie da.

dim
sobota, 28 marca 2020, 10:22

Od lepszych warto się uczyć. Toteż mnie, na przykład, bardzo to obchodzi co robi Mosad. Że tak dobrze chroni swe państwo, swój naród. I teraz oczekuję, że i moje służby polskie, greckie... równie zdecydowanie, ochraniają Moją Ojczyznę.