Szef rosyjskiego wywiadu: wszystkie zapasy Nowiczoka zostały w Rosji zniszczone

15 września 2020, 12:16
russia-1383421_1280
Fot. Pixabay
InfoSecurity24
InfoSecurity24

Wszystkie zapasy bojowego środka trującego określanego nazwą Nowiczok zostały w Rosji zniszczone zgodnie z regulaminem Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) - oświadczył szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin.

Bojowe środki trujące "zostały zniszczone, zgodnie z protokołami i regulaminem OPCW, zostało to zarejestrowane w sposób przepisowy, tak więc mówienie, że na terytorium Rosji istnieje produkcja bądź stare zapasy bojowych środków trujących, jest oczywiście dezinformacją" - powiedział Naryszkin. Zapewnił, że w czasie, gdy antykremlowski opozycjonista Aleksiej Nawalny opuszczał terytorium Rosji, w jego organizmie nie było substancji toksycznych. Naryszkin przekonywał, że wcześniej lekarze szpitala w Omsku na Syberii, dokąd Nawalny trafił po utracie przytomności, przeprowadzili wszelkie niezbędne badania.

"Żadnych oznak obecności substancji trujących w organizmie Aleksieja Nawalnego nie wykryto i nie było ich tam. Fakty są takie, że w momencie, gdy Aleksiej Nawalny odlatywał z terytorium Federacji Rosyjskiej, w jego organizmie nie było żadnych toksycznych, trujących substancji" - mówił szef SWR. Podkreślił, że Rosja czeka na informacje z Niemiec w odpowiedzi na swoje wnioski o pomoc prawną. "Mamy wiele pytań do strony niemieckiej. Prokuratura generalna już dwa razy zwróciła się do kolegów z Niemiec o pomoc w zbadaniu tych wydarzeń, ale na razie nie ma odpowiedzi" - powiedział Naryszkin. O złożeniu drugiego wniosku o pomoc prawną rosyjska prokuratura poinformowała w poniedziałek wieczorem.

Tymczasem przewodniczący Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu Rosji) Wiaczesław Wołodin powiedział we wtorek, że uważa sytuację wokół Nawalnego za "prowokację państw zachodnich". W wywiadzie dla telewizji Rossija24 zwrócił uwagę, że wydarzenia te zbiegły się z protestami na Białorusi. Przekonywał, że Zachodowi zależy na tym, by Rosja nie angażowała się w sytuację na Białorusi i by w ten sposób państwa zachodnie zyskały możliwość ingerowania w tym kraju.

"Zdając sobie sprawę, że nas (Rosję i Białoruś - przyp. red.) łączy umowa o Państwie Związkowym i że Białoruś należy do ODKB (poradzieckiego bloku obronnego - Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym - przyp. red.), zrobili oni wszystko, by na początku oskarżyć, rozpocząć dyskusję o sankcjach, i by potem już spróbować blokować nasz kraj, tak by sami mogli wtrącać się swobodnie w sytuację na Białorusi rozumiejąc, że nikt jej nie przyjdzie na pomoc" - oświadczył Wołodin. "To się nie uda" - zapewnił. Jak dodał, prowokacjami wobec Rosji kierują Stany Zjednoczone, a celem tych działań jest "zatrzymanie, przy pomocy sankcji, rozwoju Rosji".

Silniejszy niż wcześniej

Parę dni temu, według relacji tygodnika "Der Spiegel", szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Bruno Kahl podkreślił, że środek bojowy z grupy Nowiczok, użyty do otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, był silniejszy niż jego wcześniejsze formy. O tym, jak silne działanie miała trucizna, Kahl poinformował podczas "tajnego spotkania" - napisał "Der Spiegel", nie podając szczegółów dotyczących tych rozmów. Tygodnik dodał, że delegacja Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) podobno w weekend odwiedziła berliński szpital, w którym przebywa Nawalny.

Niemieckie ustalenia, że przywódca antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny został otruty przy pomocy środka bojowego z grupy Nowiczok, zostały również potwierdzone przez dwa kolejne laboratoria, we Francji i w Szwecji. Próbki pobrane od Nawalnego, który obecnie jest leczony w szpitalu w Berlinie, zostały również wysłane do laboratoriów Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) z siedzibą w Hadze. "Niezależnie od badań OPCW, trzy laboratoria niezależnie zidentyfikowały wojskowy środek paraliżujący jako przyczynę otrucia Nawalnego" - powiedział Steffen Seibert, rzecznik niemieckiego rządu. 

Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. W zeszłym tygodniu został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej.

IS24/PAP

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Bursztyn
środa, 16 września 2020, 17:04

Kolega naryszkin zapomniał dodać że zapasy nowiczkowa te 100 l w 20tys filoek mają datę ważności 2031

dymit
środa, 16 września 2020, 17:00

Kanclerz Merkel ficjalnie zażądała, aby ojczyzna blogera /Rosja/jak najszybciej wyjaśniła sprawę. I w tym momencie dla oskarżycieli zaczęły się tzw. “schody”. Jedna z pasażerek samolotu zapamiętała, że w czasie, kiedy znany bloger zaczął wykazywać objawy choroby, jego współpracownica podawała mu do picia płyn z butelki. Każdy, kto dzisiaj podróżuje samolotami wie, że wniesienie napełnionej butelki na pokład samolotu przez pasażera graniczy z cudem. Po prostu jest niemożliwe. Butelka mogła być podana tylko przez członków załogi samolotu. Po przylocie powietrznej sanitarki do stolicy naszego najważniejszego partnera handlowego, wszystkie osobiste rzeczy blogera Aleksiejewa zostały, z charakterystyczną dla obywateli tego państwa starannością, dokładnie przebadane i sfotografowane. Na zdjęciach butelka jest nieobecna. Brak butelki w osobistych rzeczach Aleksiejewa również potwierdziła osoba towarzysząca blogerowi, która asystowała przy przeglądzie rzeczy osobistych i która posiadała paszport .......... angielski. Tak Rosja "truje" noviczokiem

Nooo
środa, 16 września 2020, 16:12

Pewnie wczoraj zniszczyli ostatnie sztuki :-)

Andrzej
środa, 16 września 2020, 13:02

Przecież każdy logicznie myślący wie że jeśli ktoś podał by Nawalnemu Nowiczok to on by w sekundzie wyciągną nogi. Inaczej ta substancja nie miała by żadnego działania !

Pirat
środa, 16 września 2020, 19:57

Skąd wiesz? Każdy może sobie zmyślić takie teorie.

Stirlitz
środa, 16 września 2020, 16:50

podawali taką ilość, by byłe małe szanse na ich wykrycie w zwykłym szpitalu, mieli pecha, pilot zaraz lądował a potem, że rodzina wymogła transport do Niemiec. Sprawa była zbyt medialna, żeby to zablokować

typowe;
środa, 16 września 2020, 05:20

..sytuacja jasna..jak zawsze..te same techniki odkąd zaczął sie blikowschodni handel niewolnikami..i agresja rzymska..

Tweets InfoSecurity24