KSP przeprasza za użycie pałek i granatu hukowego wobec dziennikarzy

2 grudnia 2020, 13:30
warszawa stadion 11 listopada
Fot. Komenda Rejonowa Policji Warszawa VII

Ważne jest przyznanie się do błędów, które zostały potwierdzone po przeprowadzeniu czynności kontrolnych. Przepraszamy za sytuacje, które były niepotrzebne - przekazał rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał, że chodzi o przypadki użycia pałek służbowych wobec dziennikarzy oraz granatu hukowego wobec dziennikarzy 11 listopada w rejonie stacji PKP Warszawa Stadion.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji poinformował, że Wydział Kontroli KSP zakończył swoje czynności związane z wydarzeniami, które w ostatnich tygodniach działy się na ulicach Warszawy. Chodzi m.in. o wydarzenia z Marszu Niepodległości jak i listopadowych demonstracji Strajku Kobiet.

"Czynności realizowane przez Wydział Kontroli KSP zakończyły się skierowaniem wniosków do właściwych przełożonych w sprawach osobowych" - powiedział dodając, że "do ich oceny należeć będzie sprawdzenie zasadności użycia środków przymusu bezpośredniego w postaci pałki służbowej, granatów hukowych, jak również gazu". "Niezależne postępowania prowadzone są w przypadku działań podejmowanych z udziałem posłów, jak również przełamania legitymacji poselskiej, czy zdarzenia sprzed Sejmu z udziałem wicemarszałka. W tych samych przypadkach czynności zostały przejęte przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji. Wynika to przede wszystkim z woli zachowania pełnej transparentności. Stąd działania realizowane także przez jednostki i podmioty nadrzędne" - powiedział nadkomisarz. Wskazał, że podobnie sprawa wygląda w przypadku użycia pocisków z broni gładkolufowej. "Pomimo dwóch niezależnych postępowań, ustalenia prokuratury będą również wiążące dla naszych decyzji" - zaznaczył.

"Ważne jest także przyznanie się do błędów, które zostały potwierdzone po przeprowadzeniu czynności kontrolnych. Przepraszamy za sytuacje, które były niepotrzebne" - powiedział rzecznik KSP. "To przypadki użycia pałek służbowych wobec dziennikarzy oraz granatu hukowego wobec dziennikarzy na PKP Warszawa Stadion" - dodał. "Jest nam również przykro w związku z postrzeleniem jednego z dziennikarzy. W tej sprawie śledztwo prowadzi prokuratura" - zaznaczył.

Rzecznik KSP podziękował również wszystkim dziennikarzom i fotoreporterom, który relacjonują to, co się dzieje w ostatnich tygodniach na ulicach Warszawy. "To często wasz przekaz pomaga nam w zebraniu materiału dowodowego w postępowaniach karnych, a także umożliwia rzetelne poznanie całego przebiegu wydarzeń. Prosimy byście w dalszym ciągu robili to, co robicie" - powiedział. "Mamy jednak także prośbę dotyczącą taktyki działania. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Dla policjanta w pododdziale zwartym liczy się bezpieczeństwo każdego z kolegów. Przy tego typu działaniu każdy, kto biegnie w kierunku policjantów, biorąc pod uwagę dynamikę zdarzeń, uznany jest za potencjalnego agresora. Dlatego używajcie jak najwięcej widocznych oznaczeń. I pamiętajcie, aby przy policjantach nie wykonywać ruchów dynamicznych, które mogą być odebrane jako atak. Wiele nagrań pokazuje, jak jest to ważne" - tłumaczył.

Rzecznik KSP poinformował także, że dla policji ważne jest, by podobne sytuacje nigdy więcej nie miały miejsca. "Dlatego, po zakończeniu tego trudnego okresu, który dotyka każdego z nas – mam na myśli pandemię koronawirusa - przeprowadzimy ćwiczenia, do których zaprosimy również fotoreporterów. W ich trakcie zwrócimy uwagę na poszczególne ŚPB, ale będziemy chcieli poznać perspektywę działania fotoreporterów" - zapowiedział.

Podkreślił też, że ustalenia wydziału kontroli wskazały, że w przypadku 11 listopada "mieliśmy do czynienia z niezwykle silną agresją skierowaną wobec policjantów". "Dotyczy to zarówno sytuacji przy Rondzie gen. Charles’a de Gaulle’a, ale także tego co działo się na Stacji Stadion, jak i błoniach stadionu" - zaznaczył.

Fot. Zapis monitoringu z ronda de Gaulle'a z 11.11.2020 r./Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, YouTube
Fot. Zapis monitoringu z ronda de Gaulle'a z 11.11.2020 r./Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, YouTube

"Podsumowując nasze działania w dniu 11 listopada, pragnę zaznaczyć, że w minionym tygodniu ostatni z policjantów opuścił szpital. Przeszedł on m.in. zabieg rekonstrukcji kości oczodołu. Niestety z uwagi na pęknięty drugi krąg, przez najbliższe miesiące nie może wrócić do służby" - przekazał. Jak informował bezpośrednio po wydarzeniach rzecznik, jeszcze w listopadzie, w trakcie działań tego dnia rannych zostało 35 policjantów. 

"Przełożeni w ośmiu jednostkach naszego garnizonu prowadzą czynności związane z weryfikacją zasadności użycia środków przymusu bezpośredniego. Okoliczności spraw prowadzonych przez prokuraturę nie będziemy komentować" - dodał. 

PAP/IS24

image
Reklama

 

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Olo
sobota, 5 grudnia 2020, 00:29

A jak tam konsekwencje wobec zadymiarzy, którzy zorganizowali nielegalny marsz? Chłopcy nadal pod parasolem prezesa?

Herr Flick
piątek, 4 grudnia 2020, 10:13

Kiedyś sprawa uprawnień do użycia środków przymusu bezpośredniego była określona w stosownych ustawach dot. poszczególnych służb - np. o Policji, o Straży Granicznej, itp. Dodatkowo były rozporządzenia właściwych ministrów co do sposobu użycia tych środków. Pamiętam, że były tam różnice dot. pojęcia pałek służbowych. Uwzględniono pałkę służbową (pamiętacie chyba - taką białą przy milicyjnej, a potem policyjnej raportówce?), pałkę służbową typu TONFA i pałkę teleskopową. W stosunku do "obywatela" można było użyć tylko tych dwóch pierwszych rodzajów pałek służbowych. Zaś pałki teleskopowej (tzw. batona) już nie. Oczywiście poza sytuacjami ratowania życia lub zdrowia, ale to już inna para kaloszy. Pałka teleskopowa służyła np. do usuwania resztek szkła w rozbitym oknie, przez które wchodziło się do pomieszczenia, rozbicia szyby w samochodzie, gdy osoba podejrzana zamknęła się w nim i nie chce wysiąść, itp. Ale nigdy do bicia ludzi. Przecież to jest tak, jakby walić kogoś po plecach (pośladkach, nogach) stalowym prętem! Jak nie przymierzając kapo w obozie koncentracyjnym! Teraz jest ustawa z 24 maja 2013r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, w myśl której pałka służbowa, to... pałka służbowa. Obojętnie jaka, obojętnie z czego zrobiona. Czyli "batonikiem" można już śmiało "pogłaskać" delikwenta.

Olo
czwartek, 3 grudnia 2020, 00:01

Czyżby doszło do łatwo dającej się przewidzieć sytuacji? Padły ustne rozkazy spacyfikowania strajków, a jak przyszło do rozliczeń, to wydający rozkazy się wszystkiego wyparli i wykonujący zostali sami? Kolejny raz

.
wtorek, 8 grudnia 2020, 23:21

Nie powinno być czegoś takiego jak ustny rozkaz lub polecenie. Wyłącznie pisemne gwarantują transparentność

Tweets InfoSecurity24