- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Pancerny komendant, czyli dlaczego minister ma problem z odwołaniem szefa SOP
Wobec prawnego klinczu, który uniemożliwia odwołanie komendanta SOP bez zgody prezydenta, szef MSWiA sięgnął po inne narzędzia. W stosunku do gen. bryg. Radosława Jaworskiego wszczęto postępowanie dyscyplinarne i zawieszono go w pełnieniu obowiązków. Wiele wskazuje na to, że krok, na jaki zdecydował się Marcin Kierwiński, może być początkiem końca szefa SOP.
Sytuację, z jaką mamy do czynienia w SOP od jakiegoś czasu, bez wątpienia można nazwać patową. Minister spraw wewnętrznych i administracji nie ukrywa, że choć chciałby zdymisjonować szefa formacji odpowiedzialnej za ochronę najważniejszych osób w państwie, nie może tego zrobić, bo na taki ruch nie zgadza się prezydent Karol Nawrocki.
Resort znalazł jednak rozwiązanie, które nie wymaga zgody prezydenta, ale – de facto – odsuwa gen. Jaworskiego od kierowania służbą.
Twierdza SOP
By lepiej zrozumieć przyczyny całego zamieszania, trzeba cofnąć się do 2017 roku, czyli do momentu, w którym powołano do życia Służbę Ochrony Państwa. W ustawie nowo powstałej formacji - będącej następcą Biura Ochrony Rządu - znalazł się zapis mówiący o tym, że „komendanta SOP powołuje i odwołuje Prezes Rady Ministrów w uzgodnieniu z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek ministra właściwego do spraw wewnętrznych”.
Co ciekawe, w przepisach o BOR tego typu regulacje nie występowały, a ich pojawienie się w ustawie o SOP nie zostało w żaden sposób wytłumaczone. Jakby tego było mało, konieczność uzgadniania z głową państwa ruchów kadrowych to – poza nielicznymi przypadkami w wojsku – swoisty ewenement w mundurowej rzeczywistości.
Mówiąc w skrócie: by powołać i odwołać komendanta SOP, szef MSWiA musi dogadać się z prezydentem, a to – w przypadku koabitacji – często nie jest łatwe.
Dziś zatem mamy do czynienia z sytuacją, w której minister nie widzi – pomijając powody – dalszej szansy na współpracę z komendantem podległej mu służby, ale odwołać go nie może. Usankcjonowany ustawą klincz więc trwa, i jak na razie nic nie wskazuje na to, by miał się zakończyć.
Odwołać bez odwołania
Komendanta SOP nie można wprawdzie odwołać bez zgody prezydenta, ale – jak się okazuje – można skutecznie odsunąć go od kierowania formacją. W Służbie Ochrony Państwa wszczęto najpierw kontrolę, a po jej zakończeniu, w związku z wykrytymi nieprawidłowościami, minister podjął decyzję o rozpoczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec generała Jaworskiego. Został on też zawieszony, a obowiązki komendanta powierzono jednemu z jego zastępców.
SOP to służba złożona z profesjonalnych funkcjonariuszy. Oddanych Ojczyźnie i swojej pracy. Jest to jednak obszar szczególnie wrażliwy. Moja decyzja o zawieszeniu komendanta SOP podyktowana jest dobrem tej służby. I to jest jedyny komentarz do tej sprawy.
— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) January 20, 2026
Podstawa prawna tego działania opiera się na przepisach, które mówią o tym, że funkcjonariusza zawiesza się m.in. w przypadku wszczęcia przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego, „jeżeli jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby”. W ustawie o SOP znalazł się też zapis mówiący o tym, że „funkcjonariusza zawieszonego w czynnościach służbowych odsuwa się od pełnienia obowiązków służbowych oraz odbiera mu się legitymację służbową, broń służbową i identyfikator służbowy”. W efekcie, choć dziś gen. Jaworski formalnie pozostaje komendantem SOP, fizycznie nie może pełnić obowiązków szefa formacji.
Pytanie jednak: co dalej? Głosy płynące z Kancelarii Prezydenta nie pozostawiają raczej złudzeń: Karol Nawrocki nie zgodzi się na odwołanie obecnego komendanta Służby Ochrony Państwa. Może się jednak okazać, że by dokonać zmiany na tym stanowisku, zgoda prezydenta nie będzie wcale potrzebna.
Kilka dni temu, na prośbę MSWiA, odbyło się spotkanie Prezydenta Karola Nawrockiego z ministrem Marcinem Kierwińskim, ws. sytuacji w Służbie Ochrony Państwa. W tej formacji do zmiany na stanowisku Komendanta wymagana jest zgoda prezydenta.
— Paweł Szefernaker 🇵🇱 (@szefernaker) January 20, 2026
Prezydent Nawrocki nie zgodził się na…
Wróćmy do ustawy. Art. 107 określa przesłanki, po których spełnieniu następuje zwolnienie funkcjonariusza ze służby. Jedną z nich jest „wymierzenie kary dyscyplinarnej wydalenia ze służby”. Gdyby taka kara spotkała gen. Jaworskiego, stanowisko straciłby on automatycznie (z mocy przepisów), a to nie wymagałoby zgody prezydenta. Z drugiej strony, warto pamiętać, że od takiej decyzji obecnemu komendantowi przysługiwać będzie odwołanie do sądu, co może z kolei oznaczać wieloletnią batalię prawną o przywrócenie do służby.
Podstawowy kłopot w całej tej sprawie polega jednak na czymś innym. Prezydent – pomijając kwestie dobrej lub złej woli – korzysta z uprawnień, jakie daje mu ustawa, podobnie zresztą, jak szef MSWiA. Problem w tym, że ustawowy klincz nie służy przede wszystkim samej SOP - jej postrzeganiu na zewnątrz i atmosferze wewnątrz, wśród samych funkcjonariuszy.
Abstrahując od przepisów, nie warto też liczyć, na potencjalną zmianę stanowiska którejś ze stron. Osiągnięcie porozumienia między małym i dużym pałacem wydaje się dziś tak samo mało prawdopodobne, jak to, że w najbliższym czasie uda się zmienić ustawę o SOP, by w przyszłości nie dopuścić do podobnej sytuacji.

