- WIADOMOŚCI
Pożar stacji Starlinków na Mazowszu. „Trudno mówić o przypadku”
Rosja weszła na nowy poziom wojny hybrydowej z całą Europą – ocenił minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który odniósł się do pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. Jak zaznaczył, powody tego wydarzenia będą dokładnie sprawdzane przez Straż Pożarną, Policję oraz prokuraturę. „Trudno sobie wyobrażać, że w tego typu sprawach są przypadki” – dodał.
W środę wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. O sprawę był pytany w czwartek, w Super Expressie szef MSWiA Marcin Kierwiński. Minister zaznaczył, że „powody tego wydarzenia będą dokładnie sprawdzane przez PSP, Policję oraz prokuraturę”. „Trudno sobie wyobrażać, że w tego typu sprawach są przypadki. Dajmy spokojnie pracować Policji” – zaapelował.
„Jedno jest pewne. Rosja weszła na nowy poziom wojny hybrydowej z całą Europą” – ocenił szef MSWiA. Przypomniał przy tym m.in. próbę sabotażu i atak z użyciem drona z materiałem wybuchowym na lotnisku w niemieckim Lipsku, do którego doszło na początku sierpnia 2026 roku. „Widać, że tego jest bardzo dużo” – dodał.
Z kolei wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk przekazał w czwartek w TOK FM, że sygnał o pożarze dotarł w środę późnym wieczorem. Jak dodał, w sprawie zdarzenia zadziałała standardowa procedura dla elementów infrastruktury krytycznej. „Natychmiast po informacji od strażaków pojawili się zarówno policjanci, jak i agenci ABW” – przekazał.
Wiceszef MSWiA podkreślił, że sprawa traktowana jest z całą powagą, aby jak najszybciej wyjaśnić, czy pożar był wynikiem zwarcia instalacji, czy aktu sabotażu.
Do sprawy odniósł się także rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. „Rozważane i badane są różne wersje tego zdarzenia” – zapewnił na antenie TVN24.
Wskazał przy tym, że w takich sytuacjach przyczyną pożaru może być umyślne podpalenie albo zwarcie instalacji elektrycznej. „Faktem jest, że pożar rozpoczął się od agregatu” – powiedział Dobrzyński.
„Jeżeli jest to umyślne podpalenie, a wszystko może na to wskazywać, to trzeba ustalić i znaleźć sprawcę i przede wszystkim sprawdzić motywy, jakimi się kierował” – wyjaśnił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. Jak dodał, „jeżeli jest tam choćby cień podejrzenia, że mogły w tym działać służby rosyjskie, wtedy będziemy mogli powiedzieć jednoznacznie, że doszło do dywersji”.
Jak wcześniej poinformował oficer prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu mł. kpt. Michał Maroszek, w środę wieczorem doszło do pożaru przy instalacji antenowej firmy teleinformatycznej w Woli Krobowskiej (woj. mazowieckie). Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do stanowiska kierowania komendanta powiatowego PSP w Grójcu po godz. 21. Na miejsce zdarzenia wysłano trzy zastępy straży pożarnej. Po dojechaniu na miejsce zdarzenia strażacy zastali pożar obudowy skrzynki zasilającej.
„Podjęto natychmiastowe działania w celu ugaszenia pożaru. Po ugaszeniu pożaru działania straży polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia przy pomocy pojazdów pożarniczych oraz oświetleniu terenu działań” – powiedział mł. kpt. Maroszek. Dodał, że dalsze działania wyjaśniające przyczyny powstania pożaru prowadzą funkcjonariusze Policji oraz że nikt nie został poszkodowany.
O sprawie jako pierwszy poinformował portal RMF24. Według informacji serwisu „wszystko wskazuje na to, że pożar naziemnej stacji łączności satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu był efektem podpalenia”.
Dodatkowo RMF24, powołując się na nieoficjalne informacje, podało, że „koło skrzynki rozdzielni, która uległa spaleniu, znaleziono butelkę z łatwopalną substancją”. „To wygląda jak koktajl Mołotowa” – ocenił anonimowo w rozmowie z RMF24 jeden z funkcjonariuszy.



