Policjanci nie przekroczyli uprawnień. Śledztwo w sprawie postrzelenia fotoreportera umorzone

18 sierpnia 2021, 11:12
policja, 11 listopada, fot. KSP
Fot. Komenda Stołeczna Policji

Do postrzelenia fotoreportera podczas zabezpieczenia Marszu Niepodległości 11 listopada ub.r. doszło "w sposób niezamierzony". Tomasz Gutry nie był celem funkcjonariuszy, dokumentował starcia pomiędzy policją, a agresorami i pozostał na tzw. linii ognia mimo zagrożenia. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy.

Postępowanie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadzone było m.in. w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji w dniu 11 listopada 2020 roku przy rondzie de Gaulle’a, "polegającego na użyciu broni palnej gładkolufowej w trakcie zabezpieczania porządku publicznego, czym działano na szkodę interesu publicznego i prywatnego dwóch pokrzywdzonych". Jednym z nich był fotoreporter Tomasz Gutry, drugą 35-letni mężczyzna. Obaj w wyniku postrzału z broni gładkolufowej odnieśli obrażenia powyżej 7 dni. W połowie lipca postępowanie zostało umorzone z uwagi na stwierdzenie "braku znamion czynu zabronionego".

Ze zgromadzonego w toku śledztwa materiału dowodowego wynika, że do zranienia obecnego na miejscu wydarzeń fotoreportera doszło w sposób niezamierzony.

prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie 

Prokuratura przesłuchała m.in. świadków zdarzenia, pokrzywdzonych, przeanalizowano nagrania z monitoringu oraz inne zabezpieczone w sprawie materiały wideo, na których został udokumentowany moment poprzedzający postrzelenie fotoreportera. Z nagrań wynika, że w miejscu, w którym był Tomasz Gutry, przebiegał agresor, który atakował funkcjonariuszy policji. Ustalono również, że zanim policjanci użyli broni gładkolufowej, wzywali zgromadzonych do rozejścia się, padły też strzały ostrzegawcze. Środki te były miarkowane, dopiero gdy okazały się nieskuteczne, policja użyła broni. Z ustaleń prokuratury wynika, że Tomasz Gutry od początku obserwował działania policji z bardzo bliskiej odległości, pozostawał pomiędzy agresorami, a kordonem policji, widział co się dzieje i zdecydował się pozostać pomiędzy ścierającymi się stronami.

"Postanowienie nie jest prawomocne z uwagi na złożone w sprawie zażalenie. Powyższe uniemożliwia przekazanie bliższych informacji o sprawie do czasu rozpoznania sprawy przez sąd" - podkreśliła prok. Skrzyniarz. Z informacji do których dotarła PAP wynika, że zażalenie złożył Tomasz Gutry.

Wcześniej Tomasz Gutry mówił, że "kiedy policja wkroczyła, to ludzie jak zwykle w panice uciekli". "Ja jeszcze trochę stałem, 10 metrów od policjantów i w pewnym momencie nikogo już nie było. Jeden z policjantów strzelił do mnie. On stał w szeregu z innymi" - opisywał przebieg zdarzenia.  Jednocześnie podkreślił, że wcześniej nie słyszał żadnych ostrzeżeń. "Był taki rumor (...) Policja się tłumaczy, policja przeprasza, a ja słyszałem, że w szpitalu przy ul. Szaserów jest mężczyzna, który jest trzecią godzinę operowany i też dostał pociskiem. Został trafiony prawdopodobnie gdzieś w okolice nosa" - relacjonował PAP Gutry. Powiedział też, że nabój, który go trafił, miał długość 7 centymetrów. "Wszedł na taką głębokość, że mam złamane kości i założono mi płytkę tytanową" - mówił raniony fotoreporter. Dodał, że jego operacja trwała ponad dwie godziny.

Reklama
Reklama



PAP - mini

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Olo
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 08:55

Jak to jest, że temat co najmniej przez tydzień nie schodził z czołówek, a o umorzeniu wspominają tylko niszowe media?

Fanklub Daviena i GB
piątek, 20 sierpnia 2021, 22:24

Dlatego powinny być przywrócone ławy przysięgłych losowane ze zwykłych obywateli a nie prokuratorzy i sędziowie "na telefon"! :D

RR
czwartek, 19 sierpnia 2021, 01:40

Tylko nieco ponad 9 miesięcy potrzebowali liczne grono kompetentnych osób, żeby stwierdzić, że policjanci decydujacy w ułamkach sekund nie popełnili błędu.

...
czwartek, 19 sierpnia 2021, 16:41

I tak błyskawicznie.

Arek
środa, 18 sierpnia 2021, 17:36

Zamiast takie brednie przesyłać do sadów powinni to z wyjścia umarzać.to tak samo jak pijany wtacza sie na jezDnię i robi sie sprawę kierowcy gdy np.świadkowie widzieli zdarzenie

Antyprzemoc
czwartek, 19 sierpnia 2021, 10:39

Przeciwnie - prowadzić sprawę do końca. Pobranie kluczy do sejfu, pobranie broni, pobranie amunicji, zapewne podpisanie jakichś dokumentów, wyjazd, włożenie ładunku do zamka... Takiej serii czynności nie da się wykonać "nieumyślnie". Poza tym strzelba słabo nadaje się do jakiejś innej czynności, niż strzelanie. Zatem, kto bierze broń do ręki, nie może powoływać się na "nieumyślność" czy "przypadek" - lecz powinien ponosić pełną odpowiedzialność. A jeśli czuje, że nie jest w stanie, to nie bierze broni do ręki poza odpowiednio zabezpieczoną strzelnicą. Broń w ręce znaczy AUTOMATYCZNIE pełną odpowiedzialność za jej użycie! Pozdrawiam.

Olo
środa, 18 sierpnia 2021, 16:27

Teraz czekamy na zarzuty i kary dla tych, co od razu po zdarzeniu linczowali policjantów. Bo takie działanie jest chyba karalne...

TT
piątek, 20 sierpnia 2021, 00:51

Jak by posła, sędziego albo prokuratora ktoś oskarżał to tak...

Tweets InfoSecurity24