40 osób zatrzymanych podczas zamieszek przed komendą policji w Lubinie

9 sierpnia 2021, 09:30
policja, prewencja, zamieszki, fot. dolnośląska policja
Fot. Dolnośląska Policja

Manifestacja przed komendą w Lubinie w związku z piątkową interwencją policji, po której zmarł 34-letni mężczyzna, przerodziła się w kilkugodzinne zamieszki. W stronę policjantów poleciały butelki, kamienie a także koktajle Mołotowa. Funkcjonariusze użyli broni gładkolufowej. Policjanci zatrzymali ponad 40 osób, które uczestniczyły w tych zajściach.

W piątek, 6 sierpnia lubińscy policjanci interweniowali wobec zachowującego się w agresywny sposób mężczyzny. Film z zatrzymania trafił do internetu. Widać na nim, jak czterech funkcjonariuszy próbuje obezwładnić mężczyznę i umieścić go w radiowozie. Mężczyzna próbuje się wyrywać, krzyczy i wzywa pomocy. W pewnym momencie traci przytomność. Jak poinformowała kolejnego dnia policja, mężczyzna zmarł po dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala. Z kolei poseł KO Piotr Borys na podstawie zdobytych informacji twierdzi, że zatrzymany zmarł jeszcze w karetce.

W niedzielę przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie zgromadziło się ok. 200 osób, aby zaprotestować przeciwko brutalnemu - ich zdaniem - zachowaniu policji podczas interwencji. Część manifestantów przyniosła znicze, które zapalili przed komendą. Pod adresem funkcjonariuszy wykrzykiwali m.in. "Zawsze i wszędzie policja j… będzie", "mordercy".

Protestujący rzucali też jajkami, a po pewnym czasie także kamieniami w elewację budynku komendy. W pewnym momencie tłum ok. 30 osób zaczął szturmować wejście do budynku. Policjanci użyli wobec nich gazu łzawiącego. W odpowiedzi manifestujący zaczęli rzucać w kierunku policjantów oraz budynku butelkami. Wybite zostały szyby.

Policjanci, wyposażeni w tarcze i broń gładkolufową, którzy wcześniej stali za bramą, wyszli przed nią i uformowali szyk. W ich stronę ponownie rzucone zostały kamienie, butelki a także kostki brukowe. Odpalono race. Manifestanci podpalili też kontener na śmieci, który następnie próbowali popchnąć w stronę budynku komendy.

W czasie zamieszek mundurowi kilkukrotnie oddali strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej. Wielokrotnie apelowali też przez megafon o rozejście się. Na ulice wyjechała armatka wodna. Po pewnym czasie manifestanci zaczęli się rozbiegać. W stosunku do osób, które wybiegały z tłumu w kierunku policjantów, użyto broni gładkolufowej.

Zatrzymanych zostało pięć najbardziej agresywnych osób w związku z popełnionymi przestępstwami. Mieliśmy tutaj do czynienia z sytuacjami takimi jak podpalenie koszy, mienia policyjnego, czy z próbą podpalenia drzwi wejściowych do komendy, tak więc agresja tego tłumu jest naprawdę bardzo duża.

podkom. Wojciech Jabłoński, biuro prasowe dolnośląskiej policji

Ok. godz. 21:00 liczba zatrzymanych wzrosła do 30. Jabłoński dodał, że w stronę policjantów rzucone zostały nie tylko kamienie i cegłówki, ale także koktajle Mołotowa. Poszkodowanych zostało kilku funkcjonariuszy. "Mieliśmy także do czynienia z sytuacją, w której wezwani na miejsce strażacy zostali obrzuceni kamieniami i nie byli w stanie przeprowadzić czynności związanych z ugaszeniem ognia. Podobnie karetka pogotowia, która zjawiła się na miejscu by pomóc poszkodowanym niestety nie została wpuszczona przez demonstrujących" – mówił policjant.

Dolnośląska policja, która w sobotę odniosła się do piątkowych wydarzeń poinformowała, że lubińscy funkcjonariusze ok. godz. 6:00 rano udali się na interwencję dotyczącą agresywnego mężczyzny, który miał rzucać kamieniami w okna zabudowań. Na numer alarmowy zadzwoniła matka mężczyzny, informując policję, że jej syn nadużywa narkotyków.

We wskazanym miejscu policjanci zastali agresywnego mężczyznę, którego próbowali uspokoić i wylegitymować. Ten jednak nie reagował na polecenia, był bardzo agresywny i niezwykle pobudzony. Z uwagi na irracjonalne zachowanie mężczyzny użyto wobec niego chwytów obezwładniające oraz kajdanki. Mężczyzna w dalszym ciągu nie podporządkowywał się poleceniom, szarpał się i wyrywał. Mając na uwadze agresywne zachowanie, a także uzasadnione podejrzenie, że może znajdować się pod wpływem narkotyków, na miejsce wezwano dodatkowych funkcjonariuszy w celu zapobieżenia eskalacji całej sytuacji oraz pogotowie ratunkowe z ratownikami.

fragment oświadczenia dolnośląskiej policji

Według wyjaśnień policji, "mężczyzna został następnie przekazany w ręce medyków i z uwagi na jego zachowanie, w asyście policjantów, został przewieziony do szpitala, a następnie trafił na SOR". "Po około 2 godzinach od przewiezienia do szpitala, dyżurny KPP w Lubinie został powiadomiony, że mężczyzna zmarł" – podano. Dolnośląska policja dodała, że o całym zdarzeniu natychmiast powiadomiono prokuraturę, która zgodnie z obowiązującymi procedurami, wszczęła śledztwo w tej sprawie. Powiadomiono również komórkę kontrolną KWP we Wrocławiu. "Trwają czynności dotyczące ustalenia przebiegu interwencji. Zapewne na polecenie prokuratury zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która wskaże przyczynę śmierci" – czytamy w oświadczeniu.

Interwencję poselską w sprawie działań policji podjął poseł KO z Dolnego Śląska Piotr Borys. "Nie jest prawdą komunikat Policji Wojewódzkiej we Wrocławiu. Według informacji dyrekcji szpitala zgon młodego lubinianina nastąpił w karetce przed przyjazdem do szpitala. Będę pytał o filmy z kamer policjantów i podduszanie w interwencji" – napisał Borys na Twitterze. 

W lubińskiej komendzie poseł złożył pismo z pytaniami dotyczącymi przebiegu interwencji. "Jestem po rozmowie z rodziną i obejrzeniu niepublikowanego nagrania. Jest więcej pytań. Dlaczego nie podjęto reanimacji, nie zastosowano kajdanek, wielokrotnie przyduszano Bartka? Żądamy wyjaśnień" – podkreślił.

PAP/IS24

Reklama
Reklama

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Kasia
środa, 11 sierpnia 2021, 12:35

Przyczyny śmierci to narkotyki i dopalacze !!!!!!!

?
wtorek, 10 sierpnia 2021, 13:01

Każdy wie, że do karetki nie można zabrać martwej osoby. To co robił ten chłopak w karetce, skoro ratownicy twierdzą , że jak przyjechali to już nie żył?

Gość
wtorek, 10 sierpnia 2021, 11:48

Należy w dalszej perspektywie skrócić kurs z dwóch do jednego miesiąca i konsekwentnie zaniżać kryteria testów sprawności fizycznej, to do niegrzecznego gościa wysyłać będą nie czterech a ośmiu mundurowych.

Tom
poniedziałek, 9 sierpnia 2021, 17:20

Agresywny i niebezpieczny człowiek utracił życie po interwencji policjantów. Nie wiemy czy w wyniku ich działań. Czterech mężczyzn do obezwładnienia jednej mimo że postury niewielkiej osoby, może mieć trudności w jej obezwładnieniu, to jest pewne- zwłaszcza po użyciu n/n narkotyków. Niestety mimo to nie da się nic dobrego powiedzieć o tej interwencji.

support your sheriff
wtorek, 10 sierpnia 2021, 03:33

To, że był pod wpływem substancji farmakologicznych, powinno uniewinnić każdego policjanta, każdy człowiek reaguje na leki inaczej, zapytaj lekarza to ci powie, że nigdy nie ma dwóch takich samych pacjentów. Z pobudzenia można wnioskować, że była to amfetamina, albo tzw. dopalaczy (bardzo łatwo może nastąpić zawał mięśnia sercowego), na droższe "atrakcje" 34-letniego bezrobotnego, chyba nie było stać. Swoją drogą to trzeba zapytać "zrozpaczonej" matki skąd brał na to pieniądze.

.
wtorek, 10 sierpnia 2021, 17:17

Mamusia wychowała, mamusia dała. Teraz mamusi trzeba wypłacić odszkodowanie

...
poniedziałek, 9 sierpnia 2021, 19:41

Jak byś ty interweniował to by się w ogóle nic nie dało powiedzieć

Obserwator
poniedziałek, 9 sierpnia 2021, 14:19

Zasadnicze pytanie to co robił ten człowiek przed interwencją. Jeśli był agresywny, jeśli rzucał w okna kamieniami, to interwencja policji była uzasadniona. Czy można ją było inaczej przeprowadzić - o tym nic nie wiem, ale każdy kto dopuszcza się agresywnych zachowań musi się liczyć z konsekwencjami, nawet z utratą życia...

?
poniedziałek, 9 sierpnia 2021, 19:42

Czyli policja zgłoszenia ze 112 może nie przyjąć, bo nie wybił jeszcze okna?

Tweets InfoSecurity24