Za Granicą

RPA na celowniku Al-Kaidy?

  • zdjecie_2949_25533
    zdjecie_2949_25533

Rosyjski wywiad informował w lutym 2011 roku służby specjalne RPA, że al-Kaida przygotowuje na północy Afryki "małe jednostki morskie", które miały być wykorzystane do ataków terrorystycznych jako pływające bomby – ​twierdzi dział śledczy telewizji Al Jazeera. 

To tylko jedna z bardzo wielu informacji, które trafiały do południowoafrykańskich służb bezpieczeństwa na temat aktywności Al-Kaidy. Informacji, które miały jednak o tyle istotne znaczenie, że ich pobieżna nawet analiza pozwalała na wyciągnięcie wniosków, iż jednak organizacja terrorystyczna zagrażała bezpośrednio bezpieczeństwu RPA. A jak było naprawdę? SSA (południowoafrykańska służba bezpieczeństwa) miała dość dobrze rozpracowanych współpracowników Al-Kaidy. Nie było to szczególnie trudne, bo było ich mniej niż dziesięć osób, a ich aktywność nie koncentrowała się na RPA a raczej na innych państwach afrykańskich. SSA nie przywiązywała zbyt wielkiej wagi do otrzymywanych raportów. Pytanie jak postępowały służby innych państw.  

Al Jazeera twierdzi, że z dokumentów, do których dotarli jej dziennikarze wyłania się dość ponury obraz, pokazujący próbę narzucenia narracji przez największe wywiady świata mniejszym państwom. Wszystko to w celu stworzenia wrażenia, większego niż w rzeczywistości, zagrożenia terroryzmem islamskim. Chodziło o to, aby w ten sposób wpływać na kształtowanie priorytetów w polityce bezpieczeństwa poszczególnych państw. 

Jednymi z bardziej alarmistycznych raportów miały być dokumenty, pochodzące z rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Rosjanie informowali między innymi, że Al-Kaida prowadziła w Afryce eksperymenty z bronią biologiczną, koncentrując się na bakteriach dżumy płucnej – „z katastrofalnymi skutkami”. Źródła FSB twierdziły ponadto, że zlokalizowana we wschodniej Algierii bazą Al-Kaidy została skażona, co miało w konsekwencji doprowadzić do śmierci 40 bojowników. 

FSB ostrzegała także, że w północnej Afryce przeszkolonych zostało około 60 bojowników, w celu prowadzenia działań dywersyjnych w rejonie Morza Śródziemnego, w tym podwodnych aktów terroru wymierzonych w tankowce oraz statki pasażerskie.  

Rosyjskie służby "wyrażały zainteresowanie prowadzeniem wspólnych działań o charakterze operacyjnym na terytorium RPA oraz innych państw afrykańskich" w celu rozpoznania i w konsekwencji ograniczenia aktywności Al-Kaidy. Rosjanie podkreślali także wagę "wszelkich informacji, które mogłyby ewentualnie połączyć Al-Kaidę z bojownikami bandyckich grup nadal aktywnych na Kaukazie Północnym ".

Dokument mówi również, że Al-Kaida w Islamskim Maghrebie (AQIM) korzystała z przemytników narkotyków i karteli Ameryki Łacińskiej, " jako alternatywnego źródła dochodu", a także z dokonywania innych przestępstw, "takich jak rozboje, wymuszenia, kradzieże samochodów, włamania".

Już w 2011 roku służby izraelskie i brytyjskie ostrzegały przed al-Shabab – somalijską organizacją terrorystyczną, odpowiedzialną za atak jaki miał miejsce we wrześniu 2013 roku na centrum handlowe Westgate w kenijskiej stolicy – Nairobi. Napastnicy byli uzbrojeni w granaty oraz karabiny szturmowe. Zabili co najmniej 67 osób, a ranili kolejne 175.

Analiza korespondencji ujawnia napięcia pomiędzy południowoafrykańskim wywiadem a sojuszniczymi agencjami w ocenie zakresu działalności Al-Kaidy w ich kraju (RPA). Dokumenty pokazują wyraźnie, że SSA utrzymywała, że RPA była przede wszystkim punktem tranzytowym dla ludzi Al-Kaidy, ale agencje zagraniczne wielokrotnie wskazywały, że skala zagrożenia jest znacznie większa.

Dziś wiemy, że do SSA zgłaszały się służby wywiadowcze z Indii, Izraela i Rosji, aby pomóc RPA w neutralizacji zagrożenia ze strony Al-Kaidy.

W tajnym raporcie z sierpnia 2014, Mossad ostrzegał przed możliwością zamachów z użyciem samochodu-pułapki przed jedną z południowoafrykańskich synagog datując zagrożenie na okres wrzesień - październik. Izraelczycy nie byli jednak w stanie zaprezentować "dodatkowych informacji potwierdzających zagrożenie". Do ataków nigdy nie doszło.

Czy można jednak stwierdzić, że informacje wywiadowcze przekazywane przez zaprzyjaźnione służby były przejaskrawione? 

Trudno o jednoznaczną ocenę – twierdzi Ronnie Kasrils, minister ds. wywiadu w latach 2004 do 2008. Jego opinia jest o tyle interesująca, że Kasrils znany jest z bardzo klarownych poglądów. Należy on do zagorzałych krytyków Izraela z jednej strony i orędownika niepodległościowych dążeń Palestyńczyków z drugiej.

Ronnie Kasrils twierdzi, że ostrzeżenia o zagrożeniu działalnością Al-Kaidy w Afryce Południowej sprawiały wprawdzie wrażenie nieco przesadzonych, ale zaraz potem dodaje, że "jesteśmy w gabinecie luster i w odniesieniu do tego typu informacji trzeba zachować bardzo zimną krew i mieć dobrze wyważony pogląd". 

Maciej Sankowski

 

Komentarze