Konsekwencje dyscyplinarne dla policjantów, a dla sądu przeprosiny. Komenda tłumaczy zajście w Poznaniu

4 grudnia 2019, 13:46
policja
Fot. Wielkopolska Policja/Facebook

Policjanci nie mieli prawa legitymować sędzi na sali rozpraw Sądu Okręgowego. Na wszelkie konflikty na terenie sądu powinna reagować Policja Sądowa - pisze Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Jak dodaje, poznańska policja przyznała, że "zachowanie policjantów, którzy weszli do sądu (w odpowiedzi na zgłoszenie - przy. red.), mogło godzić w dobre obyczaje oraz szczególny szacunek wobec składu orzekającego w imieniu Rzeczypospolitej".

"(...) działania wskazanych funkcjonariuszy na terenie gmachu sądu nie powinny mieć miejsca" - pisze komendant Komisariatu Policji Poznań Stare Miasto mł. insp. Michał Woźniak w odpowiedzi na pismo z biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Wspomniane pismo dotyczyło zdarzenia z 22 października 2019 r. Do poznańskiego komisariatu zadzwonił tego dnia mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw w Sądzie Okręgowym. Oznajmił, że chce znać personalia sędzi (była to Beata Woźniak), bo go znieważyła (mężczyzna wcześniej przegrał sprawę o alimenty). Dyżurny dał się przekonać, choć nazwiska sędziów podawane są na wokandzie, i wysłał do sądu patrol, a ten na sali rozpraw zażądał od sędzi okazania dowodu osobistego. Jak podkreślił komendant w odpowiedzi, "winę za całą sytuację ponosi najprawdopodobniej brak doświadczenia ze strony policjantów", gdyż "funkcjonariusze wysłani na tę interwencję byli młodzi i mieli krótki staż służby". 

(Funkcjonariusze - przyp. red.) otwarcie przyznali, że nigdy wcześniej nie spotkali się z taką sytuacją i nie wiedzieli do końca co robić. Ponadto jak wynika ze zgromadzonego materiału zostali oni wprowadzeni w błąd przez zgłaszającego, który oświadczył, iż konsultował sprawę z prezesem sądu. Niemniej jednak ich zachowanie naruszyło społeczny wizerunek poznańskiej Policji, jako formacji, w której obaj funkcjonariusze służą.

komendant Komisariatu Policji Poznań Stare Miasto mł. insp. Michał Woźniak

RPO zajął się sprawą, gdyż policja nie powinna podejmować "interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa".

Zgodnie ze szczegółową relacją komendanta, na stanowisko kierowania Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto zadzwonił mężczyzna, który prosił o interwencję w Sądzie Okręgowym. Chodziło mu o spisanie danych personalnych sędziów, którzy odmówili mu udzielenia informacji na swój temat, a w jego ocenie dopuścili się "znieważenia, naruszenia, pomówienia i dyskryminacji jego osoby". Dane te miały być mu niezbędne do postępowania karnego przeciwko sędziom.

Dyżurny jednostki zapytał mężczyznę, czy na miejscu nie ma policji sądowej. A ten oświadczyć miał, iż policja sądowa nie dokona spisania i sporządzenia notatki, dlatego też potrzebny jest patrol interwencyjny. Do interwencji została zadysponowany patrol składający się z dwóch funkcjonariuszy. 

Jak wynika z relacji komendanta, policjanci w holu głównym spotkali funkcjonariusza Sekcji Policji Sądowej Wydziału Konwojowego KWP w Poznaniu, który pełnił służbę przy punkcie kontroli osób wchodzących, a który zapytał ich o cel przybycia do sądu. W odpowiedzi poinformowali, że mają zgłoszenie zakłócenia porządku w sali rozpraw. W tym momencie do policjantów podszedł mężczyzna, który po wylegitymowaniu okazał się być zgłaszającym i oświadczył, iż to on wzywał patrol, ponieważ został znieważony przez jednego z sędziów orzekających na rozprawie i chciał ustalić jego dane personalne.

Jak czytamy dalej w relacji, zgłaszający został poinformowany, że dane sędziego znajdują się w aktach sprawy oraz na wokandzie, ale nadal nalegał na wykonanie czynności powołując się na przypadek z innej sprawy, gdzie zapis audio-wideo z rozprawy miał zaginąć, podobnie jak dokumentacja dotycząca składu sędziów. Co więcej, miał konsultować się z prezesem gabinetu prezesa sądu. Przed salą wskazaną przez zgłaszającego nie było żadnej osoby. Policjanci nie wiedząc, czy ktoś jest w środku, otworzyli drzwi i weszli do środka, gdzie toczyła się rozprawa. 

Później sędzia miała oświadczyć, że wezwie ich na salę po zakończeniu rozprawy. Gdy zostali poproszeni do środka, podeszli do składu sędziowskiego i poinformowali sędzię, że zostali wezwani przez zgłaszającego, który twierdził, że został znieważony na sali sądowej przez jej osobę. Zaprzeczyła znieważeniu i oświadczyła że rozprawa jest nagrywana a zgłaszający może złożyć stosowne zawiadomienie.

Policjanci przeprosili za zaistniałą sytuację i zapytali czy mogą potwierdzić jej dane osobowe. W tym momencie Przewodnicząca miała oświadczyć, że to chyba jakieś żarty, że ubrana jest w togę sędziowską i znajduje się w budynku Sądu, a jej dane znajdują się w aktach sprawy oraz na wizytówkach znajdujących się na stole za którym zasiadają. Policjanci po raz kolejny przeprosili za zaistniałą sytuacje tłumacząc, iż pierwszy raz przeprowadzają interwencję w budynku sądu i, że nie chcieli w żaden sposób urazić jej osoby.

komendant Komisariatu Policji Poznań Stare Miasto mł. insp. Michał Woźniak

Komendant podkreśla, że przyjęta przez funkcjonariuszy taktyka przeprowadzenia interwencji była "nieadekwatna do okoliczności, a dane personalne składu sędziowskiego można było ustalić w inny sposób". Podejście policjantów okazało się "zbyt szablonowe". Wiadomo, że zarówno wobec interweniujących, jak i dyżurnego jednostki Komisariatu Policji Poznań Stare Miasto wdrożone zostały procedury związane z odpowiedzialnością dyscyplinarną. Natomiast do Prezesa Sądu Okręgowego trafiły wyrazy ubolewania i przeprosiny.

Wtargnięcie

Reakcja RPO związana była z doniesieniami medialnymi dotyczącymi wydarzenia z 22 października br. W ocenie biura rzecznika, działania funkcjonariuszy mogły być nieadekwatne do informacji, jakie otrzymali w zgłoszeniu, a zakłócenie rozprawy w celu wylegitymowania sędziego budzi poważne zastrzeżenia w kontekście zadań i funkcji, jakie zostały powierzone sędziom w art. 178 Konstytucji, w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości. Miało to budzić wątpliwości w kontekście prawa każdego dostępu do niezależnego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Zgodnie z relacją medialną, opublikowaną krótko pod zdarzeniu, poznańscy policjanci mieli wtargnąć na salę rozpraw i chcieli wylegitymować sędzię w trakcie rozprawy. Interwencja była wynikiem zgłoszenia Marka M., byłego kandydata na posła z list Konfederacji w zakończonych niedawno wyborach. Wobec niego toczyć ma się również postępowanie karne o znęcanie się nad partnerką. W rozmowie z Gazetą Wyborczą, policjanci z sądu podkreślali, że dobrze znają mężczyznę, gdyż często wykłócał się z nimi i pisał skargi na policjantów. Co więcej, ma sprawę w sądzie za odmowę okazania policjantom dowodu tożsamości. 

MR

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Globus
środa, 4 grudnia 2019, 19:57

Jakaś bzdura. Policjant w związku ze zgłoszeniem ma prawo wylegitymować każdego. Dopiero po okazaniu immunitetu powinien odstąpić od dalszych czynności po zapisany nr legitymacji z immunitetu. Tak uczą na szkołach policyjnych.

Policjant
środa, 4 grudnia 2019, 19:56

Że ich dyżurny wysłał to nic. Policjanci winni bo byli na miejscu. Coś wielkiego się stało? Nie wystarczyło przeprosić i poinstruować/przeszkolić wszystkich policjantów na taką ewentualność? Porażka, i ten wiercący dziurę w brzuchu RPO.

R
środa, 4 grudnia 2019, 17:48

Właściwie to nie znam przepisów zabraniających legitymowania sędziego. Przepis jest przepis. Zgłoszenie interwencji ze wskazaniem sprawcy jako sędziego. Przepisy wskazują na jakiej podstawie można wylegitymować osobę i nie ma tam wzmianki "na podstawie wokandy". Ciekawi mnie jak zakończy sie postępowanie dyscyplinarne i w związku z czym zostało wszczęte.

Tweets InfoSecurity24