Reklama

Bezpieczeństwo Wewnętrzne

Jeszcze więcej żołnierzy na polsko-białoruskiej granicy

Fot. Straż Graniczna/Twitter
Fot. Straż Graniczna/Twitter

Na granicę polsko-białoruską zostanie skierowanych więcej żołnierzy. W ostatnich dniach notuje się tam rekordowe próby nielegalnego przekroczenia granicy - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka komendanta głównego Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.

Rzeczniczka komendanta głównego SG podczas konferencji prasowej w poniedziałek przekazała, że na granicy pełni obecnie służbę 2,5 tys. żołnierzy. Zapewniła, że planowane jest wzmocnienie obsady. Nie podała, jak liczne będzie dodatkowe wsparcie ze strony wojska. "Jesteśmy w kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej" - oznajmiła. Parę dni temu, bo 6 października szef MON, Mariusz Błaszczak podał, że zapewnienie szczelności granicy z Białorusią jest obecnie kluczowym zadaniem Wojska Polskiego i Straży Granicznej, a formację podległą MSWiA wspiera w tych działaniach już około 3 tys. żołnierzy. 

Ppor. Anna Michalska wskazała podczas poniedziałkowej konferencji, że w weekend doszło do rekordowej liczby prób nielegalnego przekroczenia granicy. "W sobotę mieliśmy rekord, jeżeli chodzi o próby nielegalnego przekroczenia granicy, bo było ich ponad 700. Przez trzy dni było prawie 2 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy" - mówiła. Dodała, że zatrzymano też 15 osób pomagających w nielegalnym przedostaniu się do Polski.

Michalska poinformowała też, że SG umieściła na Twitterze nagranie z "próby siłowego przekroczenia granicy". "Są to zdarzenia niezwykle ciężkie dla funkcjonariuszy SG i żołnierzy WP. Wygląda to wprost tak, że na patrol funkcjonariuszy i żołnierzy naciera grupa 90 osób lub 130 forsując zapory techniczne i próbując siłą wedrzeć się do Polski" - powiedziała rzeczniczka.

Część osób przedostała się przez granicę, jednak funkcjonariuszom SG pomogły patrole, które były nieopodal. Żadna z zatrzymanych osób nie deklarowała chęci ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce. Wszystkie zostały zawrócone za granicę.

"Naszym przeciwnikiem są białoruskie służby ochrony granicy" – podkreśliła rzecznik. Białoruscy pogranicznicy doskonale znają ten odcinek granicy, wiedzą, gdzie najłatwiej ją przekroczyć. Ponadto obserwują polskich funkcjonariuszy i znają ich położenie. Dzięki temu mogą kierować nielegalnych migrantów w odpowiednie miejsca.

Michalska poinformowała ponadto, że obecnie w ośrodkach dla cudzoziemców przebywają 1534 osoby. "W szpitalach jest 19 osób, 6 osób to dzieci. Jeżeli chodzi o dzieci, to są zapalenia płuc, jedno dziecko z porażeniem mózgowym, przeziębienia, wyziębienia" - wskazała.

Nowa koncepcja ochrony

W zeszłym tygodniu na konferencji prasowej wicepremier Jarosław Kaczyński poinformował o podjęciu decyzji dotyczącej budowy - wzorem innych państw - trwałej zapory wzdłuż granicy polsko-białoruskiej. Jakaś forma zapory, zgodnie ze słowami Jarosława Kaczyńskiego, powstać ma również na linii Bugu. Nie wiadomo, kiedy pracę nad budową zapory się rozpoczną, jednak - jak powiedział wicepremier - już sporządzono model muru i wybrano przedsiębiorstwa, które zająć się mają jego budową. Komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasz Praga zapowiedział, że będzie to jedyna z najbardziej nowoczesnych "zapór inżynieryjnych" na świecie. Nie zdradził jednak konkretów. Natomiast szef MSWiA, minister Mariusz Kamiński, w rozmowie z "Polska Times" przekazał, że czas obowiązywania stanu wyjątkowego posłuży do opracowania "nowej koncepcji ochrony tego odcinka granicy", a "sposób ochrony granicy polsko-białoruskiej" musi się zmienić.

Jak poinformowała Rzeczpospolita, w kwestii budowy zapór na granicach szefowie MSWiA Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowacji, Węgier, Danii, Grecji, Austrii, Bułgarii, Cypru zaapelowali w liście o unijne wsparcie finansowe na wznoszenie fizycznych przeszkód na zewnętrznych granicach UE. Ministrowie podkreślają, że budowa zapór jest najlepszym rozwiązaniem, w sytuacji gdy samo wzmocnienie kontroli na granicach nie wystarcza, dlatego, jak piszą, potrzebna jest zmiana prawa unijnego. Chodzi zwłaszcza, jak tłumaczy Rzeczpospolita, o usankcjonowanie zakazanych w tej chwili w unijnym prawie tzw. push back, czyli wypychania imigrantów z powrotem na drugą stronę granicy.

Decydenci Brukseli popierają wznoszenie zapór, jednak jak piszę RP, nie za unijne pieniądze. Państwa same mają finansować takie projekty. Jak mówi komisarz spraw wewnętrznych UE Ylve Johansson "w przygotowanym przez nas wcześniej pakiecie migracyjnym jest wiele innych lepszych sposobów na skuteczniejszą ochronę granic". "Nie widzę powodu dyskutowania kolejnych, zanim nie zajęliśmy się tamtymi" - dodaje Johansson.

IS24/PAP

Reklama
Reklama



Reklama

Komentarze

    Reklama