Reklama

Gdzie są granice kłamstwa? Kontrowersje wokół rekrutacji do służb granicznych USA [KOMENTARZ]

24 maja 2017, 18:18
US Border Patrol

Administracja Prezydenta Trumpa chce zatrudnić co najmniej 5000 nowych strażników granicznych. Tym bardziej, że projekt muru na granicy z Meksykiem, którego budowę Trump zapowiadał w kampanii wyborczej, został przesunięty na kolejny rok budżetowy i dziś nie jest wcale pewne czy znajdą się ostatecznie pieniądze na jego realizację. Dlatego Biały Dom już teraz szuka alternatywnego wyjścia z sytuacji. Tymczasem okazuje się, że nie jest to takie proste i to wcale nie z powodu niskiego bezrobocia w Stanach Zjednoczonych. 

Powodem problemów są testy kompetencyjne, a dokładnie rzecz ujmując test na wykrywaczu kłamstw, którego pozytywne przejście jest warunkiem przyjęcia do służby. Duża część kandydatów zostaje przyłapana na braku prawdomówności i w efekcie odpada.

Cześć amerykańskich parlamentarzystów, przede wszystkim z Teksasu i Arizony, zwraca uwagę, że należy uprościć procedury rekrutacyjne a w konsekwencji w ogóle zrezygnować z testów na wykrywaczach kłamstw. Pytania są według nich zbyt wnikliwe i często już samo wahanie kandydata połączone ze stresem daje niepożądane wyniki. Efekty zaczynają niepokoić już nie tylko władze stanowe, ale także Waszyngton. Okazuje się bowiem, że coraz więcej wykwalifikowanych funkcjonariuszy rezygnuje ze służby a proces wdrażania nowych agentów trwa lata. Obecny proces rekrutacji i częste „wpadki na poligrafii” także nie ułatwiają rozwiązania problemu.

Jednak zwolennicy ostrych form kwalifikacji zwracają uwagę, że szczególnie południowe stany, narażone są cały czas na najniebezpieczniejsze formy przestępczości zorganizowanej, związane z przemytem narkotyków i handel żywym towarem. Dla wielu funkcjonariuszy pokusa finansowa staje się zbyt poważna aby odmówić współpracy z kartelami. Tym bardziej więc powinni to być ludzie o krystalicznej uczciwości. Krytycy liberalizacji przepisów odkreślają także, że dzisiejsze regulacje odstraszają nieuczciwych funkcjonariuszy innych służb, którzy mogliby upatrywać szansy na szybki i łatwy zarobek w pracy na granicy – przede wszystkim z Meksykiem.

Jednak Donald Trump także opowiada się za złagodzeniem przepisów. Urzędnicy Białego Domu chcą aby kandydaci do służby, którzy nie byli dotychczas karani, a mają za sobą pracę w innych organach zajmujących się bezpieczeństwem państwa, przechodzili z pozytywnym wynikiem testy nawet, jeżeli wykrywacz kłamstw wskaże, że delikwent kłamał podczas badania. Nowe, bardziej przyjazne przepisy miałyby także dotyczyć weteranów wojennych. Dyskusja na ten temat jeszcze przed Amerykanami. 

Na razie ograniczono liczbę pytań i złagodzono nieco ich charakter tak, aby testy były łatwiejsze. Podstawowym problemem służb granicznych w USA wciąż pozostają: korupcja oraz problemy funkcjonariuszy z alkoholem i narkotykami.

Rygorystyczne przepisy tzw. Anti-Border Corruption Act, zostały wprowadzone w 2011 roku, za czasów prezydentury Baracka Obamy i były wynikiem fali przestępstw w służbach granicznych, z którymi władze centralne nie dawały sobie rady. W latach 2001-2009 stan osobowy służb granicznych podwoił się z 10 do 20 tys. agentów. Jednak ostatnie lata to zwiększający się deficyt – więcej odchodzących niż przychodzących do pracy funkcjonariuszy. 

Maciej Sankowski

InfoSecurity24
InfoSecurity24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Adam M.
czwartek, 25 maja 2017, 10:20

Jaki kreatywny tytuł tekstu o granicy i kłamstwie. Dajmy upust kreatywności: "Granicząc z kłamstwem", "Kłamliwa granica", "Kłamliwa i Ograniczona". Bez związku z tekstem? Ale kreatywnie.

rob ercik
czwartek, 25 maja 2017, 02:20

powinni zaprosic do siebie Macierewicza, on potrafi wymieniac generalow jak "rekawiczki" i wszystko jest OK ... mozna? pewnie ze mozna

Reklama
Tweets InfoSecurity24