- WIADOMOŚCI
Prowokacja na granicy, która ma obciążyć Ukraińców? „Może się wydarzyć coś bardzo masywnego”
Autor. Warmińsko-Mazurski Oddział Straży Granicznej
„Po obydwu stronach granicy może się wydarzyć coś bardzo masywnego” – ostrzegł minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, odnosząc się do możliwych prowokacji na pograniczu z obwodem królewieckim. Jak podkreślił, ich celem miałoby być obciążenie odpowiedzialnością Ukraińców. W związku z zagrożeniem na Warmii i Mazurach prowadzone są wzmożone działania Policji, a dodatkowe siły skierowano do powiatów przygranicznych.
„Było prawdopodobne i jest prawdopodobne – bo to wszystko się dzieje – że po obydwu stronach granicy może się wydarzyć coś bardzo masywnego. Po obydwu stronach, czyli po stronie polskiej i rosyjskiej, czym obciążeni zostaną Ukraińcy. I to jest istota tej sprawy” – powiedział w środę minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak na antenie TVN24. Odniósł się w ten sposób do ostrzeżeń dotyczących możliwych aktów dywersji i sabotażu przy granicy z obwodem królewieckim.
Minister zaznaczył, że otrzymane sygnały były poważne i dotyczyły nie tylko Polski, ale również państw bałtyckich. Jednocześnie zastrzegł, że nie może potwierdzić, iż planowane działania miały polegać na przekraczaniu granicy z obwodem królewieckim. Jak zaznaczył, taki scenariusz jest możliwy, ale informacje, którymi dysponują służby, nie są precyzyjne. Nie ujawnia się również szczegółów podejmowanych działań.
Siemoniak wskazał przy tym na wcześniejsze wydarzenia na Łotwie, gdzie – jak przypomniał – kilka tygodni temu kilkudziesięciu ludzi wtargnęło na terytorium tego państwa i doszło do starcia z łotewską strażą graniczną. W ocenie ministra obecne ostrzeżenia wpisują się w szerszy kontekst działań wymierzonych w bezpieczeństwo państw regionu.
„Służby w państwach bałtyckich i w Polsce mają bardzo wyostrzone wszystkie zmysły na takie sytuacje. My doświadczyliśmy już wszystkiego: były podpalenia, wysadzenie torów, zabójstwo rosyjskiego opozycjonisty, wloty rakiet i dronów. Zło uczy się coraz to nowych rzeczy i sposobów. Dlatego musimy podejmować różne kroki, żeby być na to przygotowanym” – podkreślił minister koordynator służb specjalnych.
Zapewnił również, że za bezpieczeństwo na granicy odpowiadają różne formacje. Jak wyjaśnił, bezpośrednia ochrona granicy należy do Straży Granicznej, która otrzymuje wsparcie Policji. W dalszej linii znajduje się natomiast wojsko. Pytany o obecność żołnierzy GROM, Siemoniak „nie potwierdził ani nie zaprzeczył” takim informacjom. „Staramy się rozsądnie używać najlepszych zasobów, jakie ma Rzeczpospolita” – zaznaczył.
Minister potwierdził także, że szczególnie istotny z punktu widzenia ostrzeżeń jest okres pierwszych dni listopada. „Ten okres jest szczególnie istotny, ale to nie znaczy, że w tego rodzaju sytuacjach jest jakiś dzwonek końcowy i można iść do domu. Od 2022 roku, a faktycznie od stycznia 2024 roku, od pierwszej próby podpalenia składu farb we Wrocławiu, mierzymy się z dywersją” – powiedział Siemoniak.
„Służby rosyjskie wynajmują różne osoby i podejmują różne działania. To się nie kończy, a mamy wiedzę, że te działania mogą eskalować oraz że intensywnie przez ostatnie miesiące rozpoznawane są różne cele w Polsce i w innych krajach. Dlatego w tym przypadku, mając poważne ostrzeżenie, działamy tak, jak działamy” – powiedział Siemoniak.
W związku z aktualnymi zagrożeniami przy granicy z Rosją działania prewencyjne prowadzi również Policja. Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie poinformowała w środę na platformie X, że na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego skierowano dodatkowe siły do powiatów przygranicznych. „Na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego trwają policyjne działania, przede wszystkim prewencyjne, dotyczące aktualnych zagrożeń z zakresu aktów dywersji i sabotażu” – przekazała jednostka we wpisie na platformie X.
„Do służby w powiatach przygranicznych skierowane zostały dodatkowe siły policyjne. Z tego powodu w ostatnich dniach w różnych miejscach może być widziana większa niż zazwyczaj liczba radiowozów i policjantów. Policjanci wykonują zadania kontrolne z zakresu służby prewencyjnej” – podkreśliła warmińsko-mazurska Policja.
KWP w Olsztynie zapewniła jednocześnie, że wzmożona obecność policjantów nie zakłóci normalnego funkcjonowania mieszkańców. Jak podkreślono, działania mają służyć zapewnieniu im bezpieczeństwa oraz umożliwić szybką i skuteczną reakcję służb na ewentualne niepokojące sytuacje.
Na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego trwają policyjne działania, przede wszystkim prewencyjne, dotyczące aktualnych zagrożeń z zakresu aktów dywersji i sabotażu. Do służby w powiatach przygranicznych skierowane zostały dodatkowe siły policyjne. Z tego powodu w ostatnich dniach w różnych miejscach może być widziana większa niż zazwyczaj liczba radiowozów i policjantów. Policjanci wykonują zadania kontrolne z zakresu służby prewencyjnej. Jest to m. in. służba patrolowa i kontrolna na trasach regionu, jak również w okolicach obiektów istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa lokalnej społeczności. Wzmożona obecność policjantów nie zakłóci normalnego funkcjonowania mieszkańców i ma na celu zapewnienie im bezpieczeństwa oraz szybką i skuteczną reakcję służb na ewentualne niepokojące sytuacje.
— KWP w Olsztynie (@KWP_Olsztyn) November 4, 2026
O możliwych zagrożeniach na granicy polsko-rosyjskiej informował we wtorek premier Donald Tusk. Szef rządu przekazał, że w nocy zaobserwowano tam „niepokojący ruch”. Chodziło o osoby wyposażone w latarki. W związku z sytuacją zmobilizowano odpowiednie siły i środki.
„Tuż po północy otrzymałem informację od Straży Granicznej, że zaobserwowano niepokojący ruch na granicy polsko-rosyjskiej, osobnicy z latarkami. Bardzo szybko zmobilizowaliśmy odpowiednie siły i środki, co pozwoliło zapobiec próbom prowokacji, jeśli takie były zamiary” – mówił premier przed posiedzeniem Rady Ministrów.
Tusk zastrzegł jednak, że nie ma pewności, czy zaobserwowane zdarzenia rzeczywiście były próbą prowokacji. „Oczywiście tego nigdy do końca nie będziemy w stanie potwierdzić. Natomiast w ocenie Straży Granicznej sytuacja wymagała pełnej mobilizacji i kontroli na miejscu” – zaznaczył szef rządu.


