Nie ma chętnych na nowy pistolet maszynowy Kałasznikowa? [WIDEO]

25 sierpnia 2021, 10:00
PPK-20
PPK-20. Fot. Kalashnikov Corporation

Koncern Kałasznikowa zaprezentował podczas forum Armia-2021 w Moskwie najnowszą, ulepszoną i bardziej kompaktową wersję pistoletu maszynowego PPK-20 na amunicję 9x19 mm. Model ten przeszedł testy państwowe i od roku czeka na uruchomienie produkcji seryjnej. Koncern Kałasznikowa liczy przede wszystkim na zamówienia ze strony FSB, FSO i innych służb podległych ministerstwu spraw wewnętrznych, chociaż nie rezygnuje z promocji w siłach zbrojnych.

Pistolet maszynowy PPK-20 jest najnowszym wcieleniem broni wywodzącej się od pistoletów maszynowych Witjaź-SN (PP-19-01), który bazował na konstrukcji AK-105. PPK-20 został znacznie poprawiony pod względem ergonomii, zwartej konstrukcji i niewielkich wymiarów. Producent, należące do Koncernu Kałasznikowa zakłady Iżmasz, wykorzystał wiele rozwiązań z najnowszych karabinków AK-12, wprowadzanych obecnie na wyposażenie sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. PPK-20 został również zaproponowany m.in. jako element wyposażenia dla katapultowanych pilotów. Testy w tym zakresie przeprowadziło Państwowe Centrum Testów Lotniczych Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w Aktiubińsku.

Jak dotąd jednak siły zbrojne nie wyraziły zainteresowania. Koncern Kałasznikowa, co z resztą widać z materiałów promocyjnych, obecnie "celuje" z tą bronią raczej w sektor formacji mundurowych i służb specjalnych. W pierwszej kolejności może to być Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) i Federalna Służba Ochrony (FSO), jak również rosyjska policja. Na ich wyposażeniu znajduje się już znaczna liczba pistoletów maszynowych Witjaź różnych wersji.

Zmodyfikowana na podstawie doświadczeń eksploatacyjnych broń typu PPK-20 otrzymała nową, składaną kolbę o regulowanej długości - składaną na prawą a nie jak dotąd na lewą stronę. U podstawy kolby umieszczono szybkorozłączne mocowanie pasa typu QD. Broń ze złożoną kolbą ma długość jedynie 410 mm, czyli jest o 70 mm krótsza od poprzednich wariantów, co umożliwia jej łatwe ukrycie i transport. Zmieniono chwyt pistoletowy i zastosowano bezpiecznik skrzydełkowy będący również przełącznikiem trybu ognia z pojedynczego na automatyczny dostępny obustronnie. Długa szyna Picatinny biegnie na całej górnej powierzchni osłony oraz na bokach i dolnej części osłony lufy. Wprowadzono również szybkorozłączny mechanizm mocowania tłumika dźwięku.

Przy tych wszystkich zmianach zachowano ogólny układ broni i jej obsługi, bardzo zbliżony do standardowych karabinków i subkarabinków Kałasznikowa, co upraszcza szkolenie i eksploatację. Broń jest nowoczesna, łatwa do skrytego przenoszenia i skuteczna. Zgodnie z danymi Koncernu Kałasznikowa zasięg skutecznego ognia PPK-20 to co najmniej 360 m, a standardowy rosyjski pocisk 7N21 osiąga prędkość 470 m/s i jest w stanie przebić ochronę osobistą Level 3A wg. amerykańskich standardów NIJ, czyli kamizelkę odporną na pociski .357 SIG i .44 Magnum. Producent deklaruje gotowość do produkcji seryjnej pistoletów maszynowych PPK-20, jednak jak dotąd zarówno służby porządkowe jak i siły zbrojne wstrzymują się ze złożeniem zamówień. Podczas forum przemysłowego Armia-2021 w Moskwie poszukiwani są klienci zagraniczni, zainteresowani zakupem nowej broni.

Reklama
Reklama

KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Jansen
czwartek, 16 września 2021, 12:48

Tak na marginesie: Izraelczykom (IWI Galil Ace) i Rosjanom jakoś nie przysparza problemu wprowadzenie w broni rodziny Kałasznikowów/AK np. obustronnego bezpiecznika, czy szyny montażowej na pokrywie komory zamkowej, w dodatku wyrównanej z nadlufową. A Radom, który otrzymał z ówczesnego 1. PSK w Lublińcu wskazówki, że takie rzeczy są oczekiwane, ograniczył się przy tworzeniu Beryla do zmiany kolby (która w późniejszej wersji rozsuwanej już nie jest składana na bok, bo "nie da się"), wprowadzeniu dźwigni przełącznika rodzaju ognia po lewej ale nie ważniejszego bezpiecznika oraz (po czasie) krótkiego jak w starym AK łoża (choć NRDowcy już pod koniec lat 90. załapali, że lepsze jest dłuższe i opracowali takowe do Wiegera) ze stałymi szynami, które w większości polskich jednostek wykorzystywane są tylko do zamontowania chwytu przedniego (też radomskiego, gdy na rynku są dużo lepsze) a pozostałe służą wyłącznie do kaleczenia dłoni. O Mini-Berylu z takim łożem i za nim piętro wyżej podniesioną inną już nie mówiąc - w tylu krajach potrafią pociągnąć na jednym poziomie ładną szynę nad komorą zamkową i rurą gazową, nawet wydłużając ją w przód, tylko Radom to przerosło.. Lata temu lepsze modyfikacje robiły nawet małe zakłady cywilne, a rynek odpowiednich akcesoriów oferował inteligentniejsze rozwiązania (np. TWS).

Jansen
czwartek, 16 września 2021, 12:23

Zupełnie nietrafiony tytuł. Zapotrzebowanie na pm kal. 9 mm jest w dzisiejszych armiach znikome i z założenia jest to broń głównie dla formacji policyjnych. Jak sam autor wspomniał, starsze wersje opisywanej broni są powszechnie wykorzystywane przez jednostki specjalne różnych formacji wewnętrznych FR, w tym słynną Alfę i inne Wydziały CSN FSB. I na pewno zostaną stopniowo wymienione na te nowsze wersje.

Daniel
czwartek, 26 sierpnia 2021, 12:42

Biorę dwie sztuki.

WielkaLechia
czwartek, 26 sierpnia 2021, 06:32

Znając życie przez sankcje które posiada Rosja na broń i import/export części do niej nie opłaca się produkcją niestety tego pistoletu maszynowego bo jest zbyt drogi podobnie było Ak12 który uproszczony trafił do służby a prototyp który pod wieloma względami był lepszy od nawet zachodnich konstrukcji broni został zapomniany... szkoda bo akurat ludzie z Iżmaszu znają się na broni i to widać tylko niestety mają wiele ograniczeń...

GB
środa, 25 sierpnia 2021, 14:03

Problem z radziecką i poradziecką bronią polega na tym, że zwykle ma wymiary jakby w zakładzie było pasowane stopami. Części od jednego AKM pasują do innego nie dlatego, że są precyzyjnie wykonane tylko dlatego, że tolerancje są luźne i wszystko w środku lata. Na BBC był kiedyś artykuł o tym jak w okupowanej Warszawie Polacy produkowali STENy na tokarkach zrobionych z części rowerowych. Brytyjczycy byli zaskoczeni bo konspiracyjne STENy były wyprodukowane lepiej niż oryginały z Enfield. Podobnie było po Wojnie Obronnej w 1939, niemcy naziści zdobyli nasze Kar98k z fabryki w Radomiu i od tego czasu to był pożądany towar w armii III Rzeszy bo były celne, ergonomiczne i się nie zacinały jak mauserowskie oryginały.

Strzelec
środa, 25 sierpnia 2021, 17:52

Moze sie na PPSz41 zatrzymales, moja ruska faktycznie klekocze, ale mialem AKS-74U swego czasu, bodajze z Tuly, i ladnie byl spasowany. Zreszta, nawet jesli jakies ich kalachy klekocza, to i tak tam gdzie ma to znaczenie, czyli na styku czola zamka, rygli oporowych i komory nabojowej wszystko jest spasowane jak nalezy.

timi
środa, 25 sierpnia 2021, 17:21

Prawdą jest że PL broń zawsze była wykonana starannie i przed wdrożeniem dobrze przetestowana. Czego nie można powiedzieć o wielu masowych bublach. Problem jest jednak w cenie. Jakość kosztuje.

Anty pzpr
środa, 25 sierpnia 2021, 21:58

Chyba o grocie nic nie czytałeś

luka
środa, 25 sierpnia 2021, 23:09

I o WIST-94 i w sumie też o MAG'u ;-)

Zmechol
środa, 25 sierpnia 2021, 21:15

Polska broń zawsze była wykonana starannie? Timi, a strzelałeś z Wista? Spróbuj. A w przypadku dobrze przetestowanej masz na myśli Grota, tak? Chyba, że masz na myśli broń produkowaną u nas przed 89 rokiem. Choć tu Rak też szału nie robi, ale to już z powodu wad konstrukcyjnych, a nie wykonania.

E.
czwartek, 26 sierpnia 2021, 10:22

Zmechol - to Ty raka chyba w dłoni nigdy nie miałeś. Może i trochę przestarzały na dzisiejsze czasy, ale to jeden z lepszych PM-ów jakie powstały, tylko obrosło wokół niego wiele idiotycznych mitów jak przykładowo to, że może wybić strzelcowi zęby, albo spowodować postrzelenie dłoni...

Matt
czwartek, 26 sierpnia 2021, 09:48

Wist nie był z Radomia. Co do Grota to nie siej propagandy. Rak był specyficzny ale wad konstrukcyjnych nie posiadał moim zdaniem.. Trzeba go było właściwie użytkować. A z ciebie coś mi się zdaje taki zmechol jak ze mnie ruski tankista.

Telamon
środa, 25 sierpnia 2021, 16:30

Przez taką precyzję, która kosztowała więcej roboczogodzin, mieliśmy braki w uzbrojeniu. Doskonalsze nie zawsze znaczy lepsze co widzieliśmy choćby na froncie wschodnim.

Davien
czwartek, 26 sierpnia 2021, 10:19

Własnie dokładnei było widać co znaczy jakośc na froncie wschodnim gdzie Rosjanie wygrywali jedynie iloscią ponosząc potworne straty.

Andrzej
środa, 25 sierpnia 2021, 19:45

Czy w 1939 gdy na 1 żołnierza Wojska Polskiego przypadało średnio 3 niemieckich nazistowskich oprawców z Wehrmachtu wolałbyś mieć karabin, który jest celny i niezawodny czy produkowany w Chinach szrot ze stali nienadającej się nawet na łopaty.

Wawiak
wtorek, 21 września 2021, 13:41

Szkoda, że nie wdrożono samopowtarzalnego karabinu konstrukcji Maroszka. Jest ciekawy materiał o tej broni na kanale forgotten weapons. Omówiony tez jest nasz rkm wz.28 - wraz z genezą (która Belgom raczej do gustu nie przypadnie ;-) )

Latexoff
czwartek, 26 sierpnia 2021, 19:32

Miałem kiedyś w Ręku Uzi, Desert Eagle Repliki oczywiście i 2 prawdziwe karabiny 1 to niemiecki Jakiś a 2 AK74 z lat 80 na strzelnicy mój brat na replikę broni na kapiszony na ogół dałbym radę strzelać z broni

Telamon
czwartek, 26 sierpnia 2021, 03:34

Na 1 Polaka przypadało 2 Niemców. To raz. Wolałbym aby każdy żołnierz miał przeciętny karabin niż zaledwie część podczas gdy reszta musiała zadowalać się karabinami takimi jak Lebel z 1886 roku. Zresztą połowa polskich mauserów miało genezę niemiecką z okresu I wojny bądź pierwszych lat powojennych. To dwa. II wojna pokazała, że należy znaleźć balans pomiędzy ilością, a jakością. Natomiast Polska przed wojną stawiała na jakość co skutkowało tym iż np. dla nie wszystkich drużyn piechoty starczyło rkmów wz.28 więc musiano stosować marne konstrukcje z I wojny. Co więcej mieliśmy zaledwie jeden "pseudorkm" na 19 osobową drużynę co było stosunkiem złym.

Davien
czwartek, 26 sierpnia 2021, 15:35

Akurat własnei IIWŚ pokazała ze jakość jest ważniejsza od ilosci, chyba z przeciwnik moze tak jak ZSRS rzucac fale za falą az ci się skończy amunicja. A i to nie zawsze działało, patrz masakra rżeswko-syczewska

Telamon
piątek, 27 sierpnia 2021, 22:07

Jakość żołnierzy. Nie sprzętu. Sprzęt mógł być przeciętny o ile było go dużo. Gdyby Niemcy szybciej uprościli produkcję i podchodzili nieco mniej rygorystycznie do wymogów to np. na początku 1943 niektóre dywizje pancerne (niemieckie) nie musiałyby przeprowadzać kontrataków... nielicznymi Panzer 38(t).

Davien
niedziela, 29 sierpnia 2021, 00:17

Panei Telamon własie co daje przecietny sprzęt w starciu z dobrym ładnei pokazała IIWŚ gdzie przeciętne T-34 były wrecz wybijane przez znacznie lepsze czołgi niemieckie, a niemeickie samoloty panowały na froncie wschodnim nad liczebnymi ale kiepskimi maszynami z ZSRS A co do LT-38 to usmiałęm sie jak norka bo z frontu wycofano je juz w 1941r.

Chyżwar dawniej Davien
czwartek, 26 sierpnia 2021, 13:43

Zapomniałeś, że oprócz Wehrmachtu wkroczyły do Polski oddziały SS, Einsatzgruppen i inne jednostki.

Davien
czwartek, 26 sierpnia 2021, 15:36

Łacznie było 1.8miliona wojsk niemieckich czyli akurat 2 na jednego plus spora pzrewaga w uzbrojeniu do tego jakies 700tys Rosjan.

Wawiak
wtorek, 21 września 2021, 13:43

A ile mieliśmy "w polu"? Mobilizacja nie była w 100% skuteczna.

Tweets InfoSecurity24