Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Migracja w kierunku Polski. Granica to dopiero początek problemów

Autor. Podlaski Oddział Straży Granicznej/X

Rosja i Białoruś nie zrezygnują z wykorzystywania migrantów przeciwko Europie, ale zmieniają kierunki ich przemieszczania. Co ciekawe, Polska nie chce Frontexu na granicy, gdyż ma obecnie wystarczające zasoby. W tym samym czasie, zakończenie wojny w Ukrainie może przynieść zupełnie nowe problemy, w tym napływ weteranów z PTSD oraz ryzyko przemytu broni. Teraz mamy czas, gdy polskie służby przygotowują się na kolejne wyzwania.

Reklama

Ograniczenie presji migracyjnej na granicy polsko-białoruskiej nie oznacza końca działań Kremla i Mińska. Wręcz przeciwnie, migranci kierowani są na kolejne szlaki (np. przez Litwę), a Europa nada ma problemy z deportacjami i kontrolą przepływu nielegalnych migrantów. 

Oprócz tego, w perspektywie najbliższych lat, znacznie większym wyzwaniem może stać się sytuacja powojenna w Ukrainie, szczególnie w kontekście przemieszczania się osób z doświadczeniem bojowym.

Białoruś zmienia szlaki a Rosja nie odpuszcza

Od 2021 roku Białoruś wykorzystuje migrantów do wywierania presji na Polskę, Litwę i Łotwę, angażując przemytników oraz własne służby specjalne. Choć liczba prób nielegalnego przekroczenia polskiej granicy znacząco spadła, podobnej sytuacji nie obserwuje się we wszystkich państwach sąsiadujących z Białorusią. 

Nawet lekkie ocieplenie relacji na linii Mińsk – Waszyngton nie spowodowało, że presja migracyjna całkowicie się zatrzymała. Pomimo zmniejszenia naporu na polską granicę, to Litwa i Łotwa odnotowały wzrost.

Reklama

Kanały migracyjne przenoszą się na inne kierunki, co w rozmowie z InfoSecurity24 podkreślił minister Duszczyk. Zwrócił uwagę na problemy Finlandii i próby wykorzystywania połączeń promowych przez Estonię. Rosja i Białoruś nadal współpracują z przemytnikami, wykorzystując cudzoziemców do destabilizowania państw NATO.

Tutaj trzeba przypomnieć, że Polska utrzymuje zwiększoną obecność funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy, strefę buforową oraz czasowe ograniczenie możliwości ubiegania się o ochronę międzynarodową na granicy z Białorusią. 

Minister Duszczyk zapowiedział kolejne działania zmierzające do przedłużenia obowiązywania tych rozwiązań. Jednocześnie wskazał, że jeśli Mińsk nadal będzie sprowadzał migrantów, których nie uda się skierować do Polski, to właśnie Białoruś będzie zmuszona ponosić koszty ich obecności. To oznacza, że jeśli polscy pogranicznicy nie wpuszczą migrantów z kierunku białoruskiego, to właśnie Mińsk będzie musiał się nimi zająć.

Reklama

Frontex? Polska go nie potrzebuje na granicy

Pomimo zagrożeń związanych z nielegalną migracją polskie MSWiA nie widzi potrzeby zwiększania obecności Frontexu na granicy z Białorusią. Europejska agencja powinna przede wszystkim zajmować się rozpoznawaniem szlaków migracyjnych, współpracą z państwami trzecimi oraz organizowaniem deportacji. Fizyczna ochrona polskiej granicy ma pozostać zadaniem krajowych funkcjonariuszy.

„Nie potrzebujemy Frontexu do fizycznej ochrony polskiej granicy. Mówię to bardzo jasno” – podkreślił Duszczyk.

Wiceminister zaznaczył również, że użycie broni przez funkcjonariuszy Frontexu na terytorium Polski wymagałoby odpowiednich zgód polskich władz. Jako przykład bardziej przydatnego zaangażowania agencji wskazał Macedonię Północną, gdzie europejscy funkcjonariusze korzystają z unijnych baz danych i wspierają miejscowe służby w identyfikowaniu migrantów. Takie działania pozwalają ograniczać nielegalną migrację jeszcze przed dotarciem cudzoziemców do granic UE.

Innym problemem pozostają deportacje, których liczba w Polsce ma w 2026 roku przekroczyć 13 000 – według zapowiedzi wiceministra. Nadal jednak część cudzoziemców nie może zostać odesłana z przyczyn prawnych lub ze względu na brak współpracy państw pochodzenia. Dlatego kraje UE prowadzą rozmowy dotyczące tworzenia „ośrodków powrotowych” poza Unią Europejską, choć Polska nie znajduje się wśród głównych inicjatorów.

Reklama

Ukraina. Największe wyzwanie dopiero po wojnie?

Nadchodząca zima może doprowadzić do zwiększonego napływu obywateli Ukrainy, szczególnie jeśli rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną będą powodowały dalsze problemy z ogrzewaniem i dostawami energii. Minister Duszczyk nie przewiduje powtórzenia sytuacji z 2022 roku, ale przyznał, że więcej Ukraińców może zdecydować się na czasowy pobyt u rodzin mieszkających w Polsce. Straż Graniczna otrzymała polecenie monitorowania zarówno liczby osób przekraczających granicę, jak i ich profilu.

Znacznie poważniejsze wyzwania mogą pojawić się po zakończeniu wojny, kiedy część ukraińskich żołnierzy zdecyduje się dołączyć do swoich rodzin przebywających w państwach Unii Europejskiej. 

Dotyczy to przede wszystkim osób z doświadczeniem bojowym, przeszkoleniem wojskowym oraz zespołem stresu pourazowego (PTSD). Nie oznacza to utożsamiania weteranów z zagrożeniem, ale konieczność przygotowania odpowiednich procedur i wsparcia dla osób powracających z wojny.

Wiceminister potwierdził, że polskie służby specjalne, Policja i Straż Graniczna przygotowują się na różne scenariusze, wykorzystując doświadczenia związane z wojnami na Bałkanach. Nie wykluczył bardziej restrykcyjnych kontroli granicznych i odmowy wjazdu konkretnym osobom, jeśli pojawią się uzasadnione zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa. 

Reklama

Dodatkowo Polska popiera estońską propozycję objęcia rosyjskich weteranów wojennych sankcjami uniemożliwiającymi im otrzymywanie wiz i wjazd do Unii Europejskiej. Tutaj brakuje wciąż konsensusu wśród państw Europy.

W rozmowie z Ministrem podsumowano, że kolejne zagrożenia nie muszą pojawić się na tylko na polskiej granicy, ale także wewnątrz państw europejskich, gdzie ich identyfikacja i zwalczanie jest znacznie trudniejsze. Tutaj za przykład podano kraje Europy Zachodniej, gdzie zaniedbano politykę imigracyjną. 

Polska jest na krawędzi kluczowych decyzji i musi szukać szans, aby z niej nie spaść. Pomysł na migrację jest, a kolejne projekty są wdrażane. Teraz należy podtrzymać twardą politykę i skoncentrować się na tym, jak skorzystać na „migracji” do kraju, przekuwając ją w korzyści.

Reklama