Reklama
  • WIADOMOŚCI

„Kij zamiast marchewki”. Ultimatum dla Komendanta i groźba sporu zbiorowego w Straży Ochrony Kolei

Dwa lata zapowiadanych reform w Straży Ochrony Kolei miały przynieść nową jakość i wzmocnienie formacji. Zamiast tego - jak alarmują związkowcy - narastać ma chaos decyzyjny przy jednoczesnej presji na wyniki i fali masowych kar. Padają poważne zarzuty o brak kompetencji w zarządzaniu, fikcyjne wzmocnienia kadrowe i blokowanie awansów, a frustracja wśród funkcjonariuszy osiągać ma punkt krytyczny.

Straż Ochrony Kolei i policjant przy torach kolejowych
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. Lubuska Policja

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny wystosował otwarty list do Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei. Dwa ostatnie lata miały być czasem reform i budowania nowoczesnej, silnej formacji. Jak wskazują związkowcy, rzeczywistość brutalnie to zweryfikowała. Zwracają uwagę na systemowy chaos i brak kompetencji. Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei, w związku z dwuznacznymi ich zdaniem wytycznymi połączonymi z presją na wyniki, mają działać na granicy uprawnień - m.in. wobec osób fotografujących obszar kolejowy. Jak zaznaczają, cała ta sytuacja nie wynika z błędnych decyzji funkcjonariuszy pracujących w terenie, lecz ma to być efekt chaosu informacyjnego i presji wywołanej przez system zarządzania karami.

Polityka kija zamiast marchewki

Zarząd SOK, wskazują związkowcy, prowadzić ma politykę kija, zamiast marchewki. Funkcjonariusze mają zmagać się z falą masowych kar porządkowych nakładanych za najdrobniejsze przewinienia. Praktyka odmawiania ich skracania ma trwale blokować funkcjonariuszom drogę do awansów i nagród.

To nie jest zarządzanie przez motywację - to zarządzanie przez zastraszanie, które niszczy morale i nierzadko wypycha doświadczonych ludzi ze służby
Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny

Kolejnym poważnym problemem, na który wskazują związkowcy, mają być niedobory kadrowe, podczas gdy liczba zadań - od ochrony transportów strategicznych po walkę z zagrożeniami hybrydowymi - rośnie. „Pan chwali się wzrostem o zaledwie 22 etaty w skali kraju. W obliczu realnych potrzeb formacji to kropla w morzu i kpina z trudu ludzi pracujących w terenie” - czytamy w liście Międzyzwiązkowego Komitety Protestacyjnego.

Związkowcy wskazują również, że funkcjonariusze SOK czują się upokorzeni, ponieważ większość z nich nie może liczyć na awans. Ich brak ma być tłumaczony „pracami nad etatyzacją”. „To uderzenie w stabilność finansową naszych rodzin. Jak ma czuć się strażnik na szlaku, wiedząc, że jego rozwój poświęcono na rzecz urzędniczych tabel i opłacania zewnętrznych doradców?” - pytają związkowcy.

Kluczowe projekty dotyczące zwiększenia uprawnień SOK i uregulowania statusu formacji nie są procedowane. „Wygląda na to, że rozwój SOK to jedynie hasło marketingowe, a realny lobbing i walka o status służby mundurowej utknęły w martwym punkcie” - podsumowuje Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny.

Dla kogo ta etatyzacja?

Związkowcy zwracają uwagę, że forsowanie rozwiązań otwierających drzwi osobom z innej formacji to działanie na szkodę tożsamości SOK. Dlaczego funkcjonariusze mają właśnie tu budować od podstaw swoją karierę, skoro blokowana jest możliwość awansowania? Jak wskazują, formację powinni budować ludzie znający ją od podszewki.

W ocenie funkcjonariuszy sytuacja zaczyna wpływać na zdolność realizacji ustawowych zadań SOK, w tym ochrony infrastruktury kolejowej i bezpieczeństwa transportu. Związkowcy rozważają wszczęcie sporu zbiorowego oraz działania protestacyjne o zasięgu ogólnopolskim. Zaproponowali spotkanie w terminie do 30 kwietnia w celu odniesienia się do zarzutów, które znalazły się w liście otwartym.

„Informujemy, że brak niezwłocznych, konkretnych działań - przede wszystkim zaprzestania polityki represyjnej oraz realnego wzmocnienia kadr - zmusi nas do wszczęcia sporu zbiorowego i podjęcia ogólnopolskich akcji protestacyjnych” - ostrzegł Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny.

Reklama

Zobacz również

Reklama