Reklama
  • WIADOMOŚCI

Drony, CBRNE i wojna hybrydowa, czyli jak zmienia się architektura bezpieczeństwa

Podczas tegorocznej edycji targów Polsecure 2026 w Kielcach jednym z punktów programu był panel ekspercki „Od zagrożenia do bezpieczeństwa: innowacje w zarządzaniu kryzysowym, ochronie ludności i ciągłości działania infrastruktury krytycznej”, zorganizowany przez PZL Defence S.A. Dyskusja zgromadziła przedstawicieli administracji, służb ratowniczych, świata nauki i przemysłu, koncentrując się na realnych zagrożeniach oraz możliwościach budowania odporności państwa.

Autor. InfoSecurity24.pl

Już na wstępie głos zabrał były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera, nakreślił szeroki kontekst ewolucji współczesnych konfliktów, wskazując, że Europa – historycznie najbardziej krwawy kontynent – przez dekady funkcjonowała w oparciu o „dostarczane” bezpieczeństwo. Jak podkreślił, zmiana charakteru działań zbrojnych, szczególnie widoczna w wojnie na Ukrainie, przesunęła ciężar zagrożeń z linii frontu do dużych aglomeracji. „Dzisiaj główny punkt oporu wobec agresora przebiega nie tylko na linii frontu, ale w aglomeracjach i dużych skupiskach ludzkich. To właśnie tam musi skupić się zdolność budowania odporności” – mówił.

Były szef BBN zwrócił także uwagę na rosnące znaczenie zagrożeń hybrydowych i ich wpływ na procesy integracyjne w Europie. W jego ocenie wojna hybrydowa stała się paradoksalnie katalizatorem współpracy. Jednocześnie ostrzegł przed nowymi formami ataków, w tym wykorzystaniem dronów do przenoszenia ładunków chemicznych lub radiologicznych. „Od początku wojny na Ukrainie rocznie dochodzi do 1500 użyć broni chemicznej. To nie jest fikcja” – podkreślił, wskazując na realność scenariuszy, które jeszcze niedawno wydawały się abstrakcyjne.

Reklama

W dyskusji pojawił się również wątek nierównomiernego przygotowania państw europejskich na zagrożenia CBRNE. Siewiera alarmował, że brak odpowiedniej infrastruktury detekcyjnej może znacząco utrudnić identyfikację potencjalnych ataków. Jego zdaniem konieczne jest budowanie wspólnych, europejskich systemów bezpieczeństwa na wzór programów Galileo czy Copernicus.

Panel szybko przeszedł do bardziej operacyjnych aspektów zarządzania kryzysowego. St. bryg. Jacek Zalech z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wskazał, że doświadczenia ostatnich lat – zarówno pandemii COVID-19, jak i wojny w Ukrainie – wymusiły zmianę podejścia do organizacji służb. „Organizacyjna zmiana, przejście do odpowiedniego systemu służb tak, żeby zachować ciągłość działania (…) to jeden z elementów, który przyczynił się do spojrzenia na zagrożenia z innej strony” – podkreślił.

Jednocześnie zaznaczył, że współczesne zagrożenia coraz częściej wymykają się tradycyjnym schematom, co wymusza sięganie po nowe technologie. PSP rozwija dziś m.in. zdolności dronowe oraz wykorzystanie sztucznej inteligencji, czego przykładem była akcja poszukiwawcza w Jaworznie, gdzie materiały z dronów analizowano przy użyciu algorytmów AI.

Wątek technologiczny uzupełnił nadbryg. w st. spocz. Mariusz Feltynowski, który zauważył, że „dużo” nie zawsze oznacza „lepiej”. Feltynowski zaznaczył, że kluczowe jest przygotowanie decydentów do zmian, podając przykład monitorowania wałów przeciwpowodziowych przez pojedynczego drona, co jest bezpieczniejsze i skuteczniejsze niż angażowanie setek ludzi w nocy. Były komendant główny PSP podkreślił jednak, że technologia bez odpowiedniej transmisji obrazu do sztabu pozostawia dowódców „ślepymi”, co uniemożliwia podejmowanie optymalnych decyzji.

Z kolei Jan Ziobro z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego zwrócił uwagę na często pomijany, ale kluczowy element systemu bezpieczeństwa – społeczeństwo. „Budowa odporności zaczyna się od kształtowania świadomości” – mówił, wskazując, że wiele ofiar katastrof wynika nie z braku systemów, lecz z niewłaściwych reakcji ludzi. Przywołał doświadczenia z powodzi w 2024 roku, podkreślając, że brak wiedzy i właściwej interpretacji zagrożeń wciąż stanowi poważne wyzwanie.

Pozostając w tym wątku nadbryg. w st. spocz. Mariusz Feltynowski podkreślił znaczenie edukacji i profilaktyki. Jak zaznaczył, inwestycje w zapobieganie przynoszą wielokrotnie większe efekty niż działania reakcyjne. „Jedna inwestycja w profilaktykę (…) w fazie reagowania daje 8 razy większe korzyści” – wskazał. Dodał przy tym, że system musi być przygotowany nie tylko technologicznie, ale i mentalnie na zmiany.

Z perspektywy przemysłu głos zabrał Maciej Borecki, prezes PZL Defence, który zwrócił uwagę na rozziew między dostępnością technologii a ich realnym wykorzystaniem. „Technologie już są. Problemem jest ich regularny zakup u krajowych producentów” – podkreślił. W jego ocenie jednym z największych wyzwań jest brak systemowego podejścia do zamówień i planowania, co prowadzi do sytuacji, w której państwo reaguje impulsywnie, zamiast budować długofalowe zdolności.

Dyskusja wielokrotnie wracała do pojęć „czarnych łabędzi” i „szarych nosorożców”, które posłużyły jako metafora współczesnych zagrożeń. O ile te pierwsze oznaczają zdarzenia nieprzewidywalne, o tyle drugie – jak zgodnie podkreślali uczestnicy – są dobrze rozpoznane, ale ignorowane. W opinii panelistów to właśnie „szare nosorożce” stanowią dziś największe wyzwanie dla systemu bezpieczeństwa.

Wnioski z debaty nie pozostawiają złudzeń. Polska i Europa stoją przed koniecznością szybkiego dostosowania systemów bezpieczeństwa do zmieniającej się rzeczywistości. Kluczowe znaczenie będzie miało połączenie nowoczesnych technologii, sprawnego zarządzania oraz świadomego społeczeństwa. Jak podkreślił Jacek Siewiera, szansa na zmianę już się pojawiła – pytanie, czy zostanie właściwie wykorzystana.

Reklama
Reklama