Na co Wielka Brytania pozwoli agentom MI5?

24 września 2020, 12:30
criminal-1577887_1280
Fot. Pixabay

Do czego mogą posunąć się przykrywkowcy lub na co pozwolić agentom ulokowanym głęboko w strukturach organizacji terrorystycznych? — to zawsze olbrzymi dylemat każdego państwa demokratycznego. Obecnie to Wielka Brytania ma dążyć do wskazania jaśniejszych ram prawnych co do możliwości swego rodzaju autoryzowania łamania prawa, by umożliwić przede wszystkim powstrzymanie o wiele bardziej groźnych prób ataków na państwo i jego obywateli.

W Wielkiej Brytanii wróciła, za sprawą części mediów (pierwotnie był to tekst w The Telegrpah), sprawa uzyskania przez służbę specjalną MI5 możliwości ustawowego, swoistego autoryzowania popełniania przestępstw, przez osoby penetrujące chociażby struktury terrorystyczne lub inne, niebezpieczne dla bezpieczeństwa państwa. Oczywiście, w kontekście sankcjonowania aktów łamania tamtejszego prawa, w celu finalnego złapania przestępców lub terrorystów, kluczowe stały się wątpliwości względem najcięższych przestępstw – przede wszystkim stosowania tortur czy wręcz morderstw. Pojawiły się nawet bardzo chwytliwe porównania do filmowego określenia "licencji na zabijanie", przypisywanej fikcyjnemu funkcjonariuszowi wywiadu zagranicznego MI6, tj. Jamesowi Bondowi.

Lecz cała sprawa może mieć o wiele bardziej przyziemne korzenie, chociażby w kontekście specyfiki infiltracji niebezpiecznych środowisk hermetycznych i wysoce brutalnych, gdzie sama inicjacja wiąże się z możliwością popełnienia jakiegoś przestępstwa na rzecz danej grupy (dotyczy to nie tylko terrorystów, ale również chociażby gangów czy też struktur mafijnych). Bez włączenia się w spisek, mający na celu popełnienie przestępstwa lub wręcz popełnienia jakiegoś przestępstwa, agent lub nawet sam funkcjonariusz pod przykrywką nie byłby w stanie zyskać niezbędnej akceptacji ze strony terrorystów/przestępców. Co więcej, na razie opieramy się jedynie na enuncjacjach prasowych, że takowe przepisy pojawią się już niedługo, a ich wprowadzenie opóźniła pandemia koronawirusa. Tym samym, dość trudne jest ustalenie ich finalnego zakresu, szczególnie iż odnoszą się do tajnej materii funkcjonowania wyspecjalizowanych agend państwa brytyjskiego.

Trzeba jednak podkreślić, że cała sprawa nie jest żadną nowością na brytyjskim gruncie, gdyż już pod koniec zeszłego roku toczyły się zażarte batalie społeczno-polityczne wokół wprowadzenia nowych uprawnień dla brytyjskiego kontrwywiadu. Zaś ich źródeł praktycznych należy doszukiwać się w działaniach antyterrorystycznych prowadzonych jeszcze w Irlandii Północnej, w toku ostrych walk z IRA. To wówczas miało dochodzić do wysoce kontrowersyjnych tajnych akcji, gdzie pojawiły się chociażby zarzuty o możliwość sankcjonowania morderstw czy też tortur, zaś osoby za nie bezpośrednio odpowiedzialne miały uzyskać immunitet, gwarantowany przez służby specjalne.

W zeszłym roku ostrze sporu skierowane było na specjalny trybunał określający uprawnienia śledczych w zakresie inwigilacji oraz tym podobnych działań - Investigatory Powers Tribunal IPT. Wtedy, ostatecznie służby specjalne zyskały przychylność związaną z możliwością usankcjonowania jakiejś formy złamania prawa, w celu walki z zagrożeniem dla państwa. Odnosząc się do różnych unormowań prawnych z końca XX i początków XXI w.

Kwestionowały to jednak organizacje zajmujące się prawami człowieka. Podkreślając, że wytwarzane są przestrzenie, w ramach których o działaniach nie informowane są policja, prokuratura oraz wykracza się daleko poza obowiązujące w Wielkiej Brytanii prawo karne. Problemem jest jednak bardzo widoczny podział wśród sędziów oraz prawników. Stąd też, władze w Londynie zamierzają chronić swoich funkcjonariuszy i planowane jest wprowadzenie niezbędnych zapisów prawnych tak, ażeby istniała czytelna granica tego co można robić, a co jest zakazane prawem Wielkiej Brytanii w toku prowadzonych tajnych operacji. Nadal jednak nie jest jasne, jak brytyjskiemu ustawodawcy uda się pogodzić de facto ogień i wodę, czyli potrzeby operacyjne względem najniebezpieczniejszych organizacji terrorystycznych z wysokim stopniem ochrony prawa oraz zasad, przyświecających filarom działania społeczeństwa.

image
Reklama

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Praktyk
czwartek, 8 października 2020, 17:06

Wielka Brytania t. Izrael i chwilowo Hiszpania, prowadziła politykę kontrterroryzmu - niewypowiedzianą formalnie, ale praktycznie realizowaną. Wiedzą o tym z całą pewnością Irlandczycy z Irlandii Północnej, ale i ludzie zajmujący się zagadnieniem terroryzmu także teoretycznie. Anglicy nie ma ją żadnego problemu z bezkompromisowym zwalczaniem terroryzmu - demokracja nie ma tu nic do rzecyz, bo oni są rozumni i pragmatyczni. Tylko niedoważone nacje i kraje mają dylematy w starciu z tak bezkompromisowym zagrożeniem. Anglicy zaś nie, ponieważ podbój mają w kodzie genetycznym, a zatem i ewentualność oporu słabszego / pokonanego modnie zwanego obecnie "wojną asymetryczną" (ach te nowomowy - nowe czasy to nowe hasła, lecz treść pozostaje ta sama). Gdyby Hitler wygrał II w.ś. wielu spośród nas byłoby dziś partyzantami, ale w oficjalnej "narracji" (znów ta cudowna - nie mylić z cudaczną :) "nowomowa") bylibyśmy bandytami, tyerrorystami, mordercami .... dziwne znajoma ta terminologia nieprawdaż ? Jeśli nie wróćmy pamięcią do lat 1944-47 i "Żołnieryz Wyklętych"). Prawdziwym żartem historii jest, że Wojsko Polskie zrozumiało do czego jest i co to wojna, pacyfikując Afgnaistan i Irak .... w praktyce walcząc przeciw tamtejszym ludziom w imieniu obcych państw, a wbrew własnym interesom (występując w Irkau uczyniliśmy już drugi raz ten błąd).

SPRAWIEDLIWY
czwartek, 24 września 2020, 18:47

Rosyjscy agenci FSB i GRU maja zielone swiatlo do walki z terroryzmem. Dlatego sa skuteczni. Demokretyczne panstwa, ze swoimi "prawami czlowieka" moga sobie co najwyzej pogrozic palcem. Bandyta i terrorysta mordujacy z zimna krwią niewinnych, nie powinien miec zadnych praw. Poza prawem do kuli.

Rozmaryn
sobota, 24 października 2020, 16:25

Zgadzam się!

Tweets InfoSecurity24